Kandydaci na pierwszego prezesa Sądu Najwyższego

aktualizacja: 09.09.2010, 03:59
Foto: Fotorzepa, Danuta Matloch

Zgromadzenie Ogólne Sędziów SN przedstawiło prezydentowi dwóch kandydatów na pierwszego prezesa SN. Lech Paprzycki jest karnistą, Stanisław Dąbrowski cywilistą. Jak widzą oni rolę Sądu Najwyższego?

[b]Jest pan jednym z dwóch kandydatów na stanowisko pierwszego prezesa Sądu Najwyższego. Jakie są w pana ocenie najważniejsze zadania dla prezesa SN?[/b]
[b]prof. Lech Paprzycki, prezes Izby Karnej Sądu Najwyższego:[/b]
Najważniejszą rzeczą jest kontynuowanie kierunku działań dotychczasowych pierwszych prezesów SN, którzy sprawowali ten urząd po 1989 r., w tym dokonania dwóch kadencji, które były udziałem prof. Lecha Gardockiego. A więc, z jednej strony zachowanie autonomii SN jako szczególnej instytucji sądowniczej, a z drugiej współpraca z tymi instytucjami państwowymi, z którymi SN musi, może i powinien współpracować.
[b]Stanisław Dąbrowski, sędzia SN, były przewodniczący KRS: [/b]
Trzeba się zastanowić, jaki powinien być styl kierowania SN. W moim przekonaniu pierwszy prezes SN to primus inter pares wśród sędziów, więc jeżeli zostanę prezesem, zamierzam uprawiać styl kierownictwa kolegialnego. Chciałbym, żeby sędziowie mieli możliwie jak największy współudział w wypracowywaniu decyzji. Dlatego, najkrócej ujmując, istotne zagadnienia zamierzam przedstawiać na zgromadzeniach ogólnych SN.
[b]Z przeciążeniem sprawami i przewlekłością postępowań SN już w zasadzie sobie poradził, ale większość orzeczeń, może najmniej w Izbie Karnej, zapada za zamkniętymi drzwiami, jawnych rozpraw jest coraz mniej. SN pozbawia się publicznego medialnego oddziaływania?[/b]
[b]prof. Lech Paprzycki, prezes Izby Karnej Sądu Najwyższego:[/b]
Tak jest wszędzie, jeżeli chodzi o postępowanie kasacyjne, tak jest w ETS i Trybunale w Strasburgu, choć są to sądy innego rodzaju. Trzeba uwzględnić i to, że dzisiaj na rozprawy przed SN, na przykład w Izbie Karnej, z reguły prawie nikt nie przychodzi. Jest natomiast możliwość zapoznania się z argumentacją, jaka zadecydowała o rozstrzygnięciu, gdyż w każdej sprawie rozpoznawanej na posiedzeniu bez udziału stron można się zwrócić o uzasadnienie orzeczenia SN.
[b]Stanisław Dąbrowski, sędzia SN, były przewodniczący KRS: [/b]
Słusznie pan zauważył, w tej chwili sprawność postępowania przed SN jest dobra. Przynajmniej jeżeli chodzi o sprawy cywilne, które są mi bliższe, jestem wszak cywilistą, dużo zależy od stron. Nie spotkałem się z tym, aby rozprawa nie została wyznaczona, jeżeli strona o to wnosi. Z punktu widzenia roli wychowawczej sądu rzeczywiście dobrze byłoby, gdyby jak najwięcej spraw było rozpoznawanych na rozprawach. Osobiście jestem zwolennikiem częstszego ich wyznaczania. To kwestia do rozważenia.
[b]Stan prawa w Polsce, a zwłaszcza jego stanowienia, pozostawia wiele do życzenia. Czy widzi pan w tym procesie większą rolę sędziów SN? Tym bardziej że wśród obowiązków pierwszego prezesa jest zwracanie uwagi odpowiednim organom państwowym na stwierdzane nieprawidłowości.[/b]
[b]prof. Lech Paprzycki, prezes Izby Karnej Sądu Najwyższego:[/b]
Widzę takie zadanie. Poszczególne procedury (kodeksy postępowania karnego, cywilnego) rezerwują istotną rolę dla SN, jest też instytucja sygnalizacji, także niedoskonałości prawa. W pierwszej kolejności musi to dotyczyć tzw. prawa sądowego. Pierwszy prezes SN taką aktywność przejawia, opiniując projekty aktów prawnych dotyczących prawa sądowego i ustrojowego, ale także poprzez udział sędziów SN w pracach komisji kodyfikacyjnych. I to musi pozostać przez zwracanie uwagi tworzącym prawo także na konieczność uwzględnienia specyfiki działalności sądów, w tym SN.
[b]Stanisław Dąbrowski, sędzia SN, były przewodniczący KRS: [/b]
Zamierzam korzystać z tego uprawnienia. Z tym że sprawa jest skomplikowana. Powiedziałbym, że stan prawa wynika też z ogólnej kultury naszego społeczeństwa. Parlament jest przecież emanacją tego społeczeństwa. Jest jednak przekonanie, że im więcej uregulowań, tym lepiej – a to jest częstokroć złudny pogląd. Czasem lepiej, gdy jest mniej regulacji, niż ich nadmiar – wtedy łatwo o sprzeczności w przepisach.
[b]Niedawno TK zajmował się pytaniem: czy sędziowie musieli wydawać wyroki na podstawie działającego wstecz dekretu o stanie wojennym? Takie stanowisko narzucił sądom siedmioosobowy skład Izby Karnej SN. Czy SN nie pozbawia się takimi orzeczeniami należnego mu autorytetu?[/b]
[b]prof. Lech Paprzycki, prezes Izby Karnej Sądu Najwyższego:[/b]
Moim zdaniem nie. Argumentacja przedstawiona w uzasadnieniu uchwały, o której pan redaktor mówi, jest przejrzysta. Odmienny pogląd mnie nie przekonuje. Ponieważ pana pytanie dotyczyło orzekania na podstawie przepisów stanu wojennego i pojawił się zarzut, że Dziennik Ustaw, w którym został opublikowany dekret o wprowadzeniu stanu wojennego, był antydatowany, to przypomnę, że to antydatowanie zostało ujawnione dopiero w 1991 r. (dziesięć lat później). W tamtym czasie sędziowie orzekający, a do takich sędziów również ja należę, o tym antydatowaniu nie wiedzieli.
[b]Stanisław Dąbrowski, sędzia SN, były przewodniczący KRS: [/b]
Nie chcę komentować orzeczenia składu siedmiu sędziów Izby Karnej jako kandydat na prezesa SN. Takie orzeczenie zapadło, a co powie Trybunał Konstytucyjny – zobaczymy.
[b]Dla równowagi zadam pytanie bliższe cywilistyce. Formułowane są zarzuty np. przez adwokatów, że SN ograniczył się, zwłaszcza w sprawach cywilnych, do teoretycznych zagadnień, a mniej zapada w nim wyroków merytorycznych, istotnych dla przysłowiowego Kowalskiego.[/b]
[b]prof. Lech Paprzycki, prezes Izby Karnej Sądu Najwyższego:[/b]
Problem jest bez porównania bardziej skomplikowany. Punktem wyjścia musi być fakt, że SN jest sądem kasacyjnym. Ogólna konstatacja jest taka, że zwłaszcza w postępowaniu cywilnym kasacja jest „czystą kasacją”. W procesie karnym w istocie ma sporo elementów apelacji, tak też jest traktowana w praktyce. Stąd zapewne to negatywne wrażenie, moim zdaniem nieuzasadnione, którego w ogóle nie można odnosić do kasacji karnej.
[b]Stanisław Dąbrowski, sędzia SN, były przewodniczący KRS: [/b]
Z tym się nie zgadzam. Trzeba brać po uwagę rolę SN, uważam zaś, że najważniejsza jest praca nad ujednoliceniem orzecznictwa. Tu jest jeszcze dużo do zrobienia. Jeżeli byłbym pierwszym prezesem, starałbym się dosyć często występować o podejmowanie uchwał w poszerzonym składzie, żeby czas trwania niejednolitości orzecznictwa był możliwie najkrótszy.
[b]Wśród sędziów głośno teraz o ocenach okresowych. Jeśli już mają być – mówi wielu z nich – to niech je wydaje Sąd Najwyższy. Czy widzi pan SN w tej roli?[/b]
[b]prof. Lech Paprzycki, prezes Izby Karnej Sądu Najwyższego:[/b]
Nie widzę. Takie pomysły były formułowane, także na forum KRS. To by wymagało utworzenia małego ministerstwa przy pierwszym prezesie SN. Nie taka jest funkcja SN. Kwestia nadzoru pozainstancyjnego jest niezwykle trudna, ale możliwa do uregulowania. Sędziowie słusznie są w tej sprawie uwrażliwieni, gdyż łatwo tu o nadużycie.
[b]Stanisław Dąbrowski, sędzia SN, były przewodniczący KRS: [/b]
To problem dyskutowany jeszcze przed wojną. W moim przekonaniu ze względów politycznych zawsze lepiej było nie wypuszczać sądów spod pieczy władzy wykonawczej. A jeśli pełni ona nadzór nad sądami, to musi się liczyć z zarzutem, że wpływa na orzecznictwo. Sądzę, że gdyby SN się tym zajmował, to nadzór byłby efektywniejszy. Jako pierwszy prezes nie będę dopominał się takich kompetencji, to powinno wyjść od polityków.
[b]Podczas tegorocznego zgromadzenia sędziów SN sędzia Antoni Górski, przewodniczący KRS, wskazywał, że do sądów rejonowych trafiają prawnicy bez większego doświadczenia. Potrzebują wsparcia i przykładu sędziów Sądu Najwyższego. Jak pan widzi to zadanie?[/b]
[b]prof. Lech Paprzycki, prezes Izby Karnej Sądu Najwyższego:[/b]
Można powiedzieć, że dzieje się to cały czas. Przez postępowanie kasacyjne, przez odpowiedzi na tzw. pytania prawne, nawet wtedy, gdy SN formalnie odmawia ich udzielenia, ale także przez udział sędziów SN w szkoleniu sędziów sądów powszechnych. Z naszej, kasacyjnej, perspektywy – a przecież nie tylko czytamy wyroki i uzasadnienia sądów obu instancji, ale i poznajemy na podstawie akt przebieg postępowania – sytuacja w sądach powszechnych nie jest zła, choć tak to nieraz prezentują media. Nie znaczy to, że nie ma błędów, bo są wszędzie, z SN, TK i trybunałami europejskimi włącznie. To wszystko jest bowiem tylko dziełem człowieka.
[b]Stanisław Dąbrowski, sędzia SN, były przewodniczący KRS: [/b]
Wszyscy sędziowie powinni sobie pomagać w miarę możliwości. Sędziowie Sądu Najwyższego to robią i – o ile wiem – wielu ma udział w podnoszeniu kwalifikacji sędziów wszystkich szczebli. Nie ma zresztą jakiejś przepaści między sędziami Sądu Najwyższego a sędziami sądów powszechnych. Jeżeli chodzi o wsparcie moralne w razie trudności z zachowaniem niezależności, to też trzeba wspierać kolegów, ale w tej chwili jakichś istotnych potrzeb nie widzę.
[b] [i]Czytaj też: [link=http://www.rp.pl/artykul/61221,530545-Sa-kandydaci-na-prezesa-SN.html]Są kandydaci na prezesa[/link][/i][/b]
Komentarz dnia
Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Business Communication. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Business Communication lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych". Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE