Wiadomości

Niesiołowski: Kaczyński jest szkodnikiem, a nie Palikot

Fotorzepa, dp Dominik Pisarek
Prezes PiS nie ma żadnych zahamowań, a Zbigniew Ziobro jest cyniczny – twierdzi polityk PO Stefan Niesiołowski
[b]Rz: Jak by pan określił jednym słowem Janusza Palikota?[/b]
Stefan Niesiołowski, wicemarszałek Sejmu (PO): Nie da się go objąć jedną formułą. [b]Showman, błazen, demiurg?[/b]
Jeśli już któreś z tych określeń, to showman. [b]Może showmanem był do niedawna, a dzisiaj stara się być demiurgiem?[/b] Czyli wszechmocnym, kształtującym rzeczywistość? Jakieś elementy tego u Palikota może są. Ale nieźle pasuje showman. Bo miejscem jego działania są media, uwielbia w nich występować. Właściwie całą swoją politykę kreuje za ich pomocą. W ogóle nie byłoby Janusza Palikota, gdyby nie to, że udaje mu się skupić na sobie zainteresowanie dziennikarzy. [b]Ale nie używa już rekwizytów typu świński ryj, właściwych showmanom, a mimo to przyciąga zainteresowanie.[/b] Udziela wielu wypowiedzi, które przykuwają uwagę dziennikarzy. A przecież nie jest to łatwe. Mogę wymienić nazwiska kilkudziesięciu parlamentarzystów, o których nawet pani powie, że nic jej te nazwiska nie mówią. A Palikota zna każdy. I to jest pewna sztuka. Nie musi się w tym celu rozbierać na plaży, jak to robiły niektóre posłanki. [b]To jak to osiąga?[/b] Przedstawia swoje analizy, diagnozy, często bardzo trafne. Zwraca uwagę na realne problemy. Przecież nie opłaca dziennikarzy. To oni uważają, że to, co mówi, jest na tyle interesujące, iż warto nadać temu rozgłos. Na tym polega siła Palikota. [b]To może przystąpi pan do tworzonego przez niego zespołu parlamentarnego Nowoczesna Polska?[/b] Na razie się nie wybieram. [b]A może najlepszym słowem dla określenia Palikota jest „szkodnik życia publicznego”, „szkodnik PO”?[/b] Nie. Klasycznym szkodnikiem jest Jarosław Kaczyński, który od 20 lat w każdej niemal sprawie zajmuje stanowisko destrukcyjne, szkodzące Polsce. [b]Ma pan jakieś przykłady?[/b] Gdy zaczęła się w Sejmie dyskusja o ustawie o ochronie życia poczętego, mimo że był za kompromisem, głównie koncentrował się na walce z ZChN (Stefan Niesiołowski był prominentnym członkiem tej partii – red.). I powiedział, że droga do dechrystianizacji Polski prowadzi przez ZChN. [b]Pamiętliwy pan jest. Przecież to było 17 lat temu.[/b] Tak. Pamiętam też inne historie. Wojnę na śmierć i życie z Lechem Wałęsą, wojnę z Tadeuszem Mazowieckim, zniszczenie rządu Hanny Suchockiej wspólnie z SLD. Niszczenie AWS. Nazwanie rządu Jerzego Buzka KPP, czyli „kompromitacja polskiej prawicy”. A gdy do tego rządu wszedł jego brat, to ten rząd przestał być rządem KPP. Niesłychany cynizm na każdym kroku. Rozpętywanie wojny domowej. Koalicja z Romanem Giertychem i Andrzejem Lepperem. Palenie kukły. Zawłaszczanie państwa. Wykorzystywanie wszystkich instytucji dla władzy, dla siebie i swojego brata... [b]Może już wystarczy?[/b] To jest dopiero szkodnik. Jest klasycznym przykładem człowieka, który nie ma żadnych zahamowań, żadnych zasad, żadnych wahań. Byle tylko dorwać się do władzy. Niewiele takich elementów jest u Palikota. [b]Czyżby? Przez lata w niewybredny sposób podważał autorytet głowy państwa. Nawet po tragedii smoleńskiej insynuował, że prezydent, wchodząc do samolotu, był pod wpływem alkoholu. To nie było szkodnictwo?[/b] Atakował złego prezydenta. Może przesadnie. Ale jakie to porównanie? Jarosław Kaczyński – jeśli weźmie się pod uwagę jego działalność, głosowania w Sejmie – niszczy od 20 lat stabilizację w Polsce. [b]Nic nie ma pan do zarzucenia Palikotowi?[/b] Niektóre jego ataki na prezydenta Lecha Kaczyńskiego były zbyt ostre. Ale podłością jest mówienie, że jeśli ktoś atakował prezydenta, to w jakiś sposób ponosi odpowiedzialność za jego śmierć. [b]Ale Palikot przecież atakował prezydenta już po jego śmierci. Pamięta pan, jak apelował, by zbadać, czy Lech Kaczyński miał alkohol we krwi?[/b] Zgadzam się. Te wypowiedzi są dla Palikota obciążające. Inaczej zresztą nie byłoby w ogóle problemu Palikota. Obok bardzo słusznych tez nagle powie coś takiego. Nie wiadomo, skąd on to wziął. Powtarza plotki. A polityk traci uznanie, jeśli powtarza plotki. Zrobiono badanie, wykluczono alkohol. I Palikot się ośmieszył. Ale generalnie krytyka Lecha Kaczyńskiego była słuszna. Moim zdaniem to najgorszy, oczywiście w demokratycznej Polsce, prezydent. Bo trudno go porównywać do Bieruta. [b]Gorszy niż Aleksander Kwaśniewski?[/b] Gorszy, zdecydowanie. [b]Gorszy niż Lech Wałęsa?[/b] Oczywiście. Nie ma porównania. Zwłaszcza z Kwaśniewskim. Kwaśniewski był człowiekiem umiarkowanym. Co złego zrobił Kwaśniewski poza zawetowaniem ustawy reprywatyzacyjnej i obniżki podatków? [b]To właśnie on miał realne, a nie „palikotowe” problemy z alkoholem, które lubelski poseł zarzucał Lechowi Kaczyńskiemu. Pamięta pan: Katyń, Ukraina, siedziba ONZ?[/b] To prawda. Nie był doskonały, ale wygrał w drugiej kadencji w pierwszej turze. Był politykiem kompromisu. Miał tych kilka zachowań, o których pani wspomniała, ale zostało to bardzo surowo ocenione. [wyimek]Krytyka Lecha Kaczyńskiego była słuszna. To najgorszy, oczywiście w demokratycznej Polsce, prezydent[/wyimek] [b]Chyba niekoniecznie. Gdy Kwaśniewski był prezydentem, media w sprawie jego problemów alkoholowych zachowywały się, jakby były zakneblowane. Dopiero gdy odchodził z urzędu, Kwaśniewski przyznał, że w Katyniu był pod wpływem alkoholu.[/b] To jeszcze nie pora, bym dokonywał analizy prezydentury Lecha Kaczyńskiego. Pozostanę przy swoim zdaniu i tego zdania będę bronił trochę później. Najwcześniej za rok. Żałoba już minęła, ale jednak jest za wcześnie. Myślę jednak, że okropnym błędem było pochowanie prezydenta Kaczyńskiego na Wawelu. To będzie się mściło. To będzie rana, która będzie się jątrzyła. [b]Jak to rana? W jakim sensie?[/b] Z tego powodu wiele osób nie chodzi na Wawel. [b]Przecież widziałam tam kolejki osób, które czekały na wejście do krypty. [/b] Z jednej strony są wycieczki, a z drugiej wiele osób tam nigdy nie pójdzie. Tego do tej pory nie było. [b]Czego nie było?[/b] Żeby Wawel był miejscem, co do którego nie ma akceptacji. Do tej pory była powszechna akceptacja tego miejsca i wszystkich tam pochowanych. A zwolennicy Lecha Kaczyńskiego są na tyle głupi, że dalej ciągną awanturę, że to jeszcze nie koniec, że to jeszcze za mało. Ośmieszają siebie, ale także ośmieszają prezydenta Kaczyńskiego. Choć to przecież nie jego wina. Podstawą tego wszystkiego jest błąd kardynała Stanisława Dziwisza. [b]A pan poszedłby teraz na Wawel?[/b] Pewnie bym poszedł, ale nie bywam w Krakowie. Wiem tylko, że wiele osób omija to miejsce. I problem w tym, że Wawel jest miejscem, które dzieli, i to bardzo mocno. [b]Krytykuje pan Jarosława Kaczyńskiego, że wszystko zrobi dla władzy. Ale w kampanii prezydenckiej nic o katastrofie nie mówił. A przecież mógł jej użyć politycznie?[/b] Jest znany kawał o Leninie. [b]Jaki kawał?[/b] Że mógł dzieci zarżnąć, a tylko je wyrzucił po schodach. Ale w przypadku Jarosława Kaczyńskiego jest to całkowita kompromitacja. To człowiek, który w kampanii wygłasza orędzie do Rosjan. A potem godzi się, a przynajmniej nie protestuje, wobec umieszczonego pod krzyżem na Krakowskim Przedmieściu hasła, że Putin i Tusk mają krew na rękach, a Katyń trwa nadal. Poziom cynizmu, jaki Kaczyński zaprezentował w ostatnim czasie, jest taki, że chyba tylko Zbigniew Ziobro jest bardziej cyniczny. [b]Ziobro? Przecież jest chyba na euroemeryturze?[/b] Ziobro wrócił do gry. Udzielił wywiadu „Rzeczpospolitej”, w którym niesłychanie cynicznie przekonuje, że Jarosław Kaczyński mógł wygrać. A przecież doskonale wie, że ta kampania była jak na możliwości PiS bardzo udana. Nic więcej nie udałoby się wycisnąć. I w tej chwili podbija bębenek katastrofą smoleńską – że gdyby o tym mówiono, Kaczyński zostałby prezydentem. Jest to przejaw niebywałego cynizmu. [b]Jaki Ziobro miałby cel, wracając do gry?[/b] Zgłasza się w ten sposób o poparcie do ks. Tadeusza Rydzyka i pewnego rodzaju elektoratu. Jednocześnie jest to zawoalowany atak na Kaczyńskiego. Bo kompletną bzdurą jest próba wmówienia opinii publicznej, że to Joanna Kluzik-Rostkowka i Paweł Poncyljusz prowadzili łagodną kampanię na własną rękę. Przecież jest oczywiste, że jej nie narzucili Kaczyńskiemu. To on zdecydował i chciał takiej kampanii. Gdyby jej nie chciał, to by jej tak nie prowadził. Teraz Ziobro, mówiąc te cyniczne rzeczy, zgłasza się jako konkurent o władzę w PiS. To wewnętrzny pisowski konflikt. I oni załatwiają sobie w ten sposób swoje porachunki kosztem zaostrzenia podziałów w Polsce, dramatycznego wzmocnienia zimnej  wojny domowej, która trwa w kraju już pięć lat. [b]To może by pan chciał, żeby wszyscy popierali PO?[/b] Skąd ma pani taki pomysł? Pomiędzy ZChN a Unią Wolności nie było wojny domowej, nawet nie było jej pomiędzy AWS a SLD. Taką wojnę wprowadził PiS, dla którego przeciwnik polityczny nie jest rywalem, tylko zdrajcą, obcym agentem. A także złodziejem – co znalazło wyraz w wierszu grafomana Rymkiewicza, że nie można oddać Polski w ręce złodziei. Dlatego będę konsekwentnie dążył do wyeliminowania PiS z polskiej polityki. [i]—rozmawiała Małgorzata Subotić[/i]
Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL