Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Kraj

Jak się bawiš na misji w Afganistanie

Œledztwo w sprawie niszczenia amunicji prowadzi Wojskowa Prokuratura Garnizonowa w Warszawie
Archiwum
Polscy żołnierze wysadzili opuszczonš afgańskš chatę. – To było dla zabawy – mówi jeden z wojskowych
„Przepięknie (...) Chatka Puchatka rozp... [œmiech]” – słychać na nagraniu, do którego dotarła „Rz”. To trzyminutowy film. Najpierw widać opuszczone afgańskie zabudowania, potem moment wysadzenia jednej z chat oraz polskich żołnierzy. Słychać też ich komentarze. Został on nagrany, gdy na tej misji przebywała VI zmiana polskiego kontyngentu, czyli między paŸdziernikiem 2009 r. a kwietniem 2010 r.
– To było zrobione dla zabawy – mówi „Rz” jeden z podoficerów służšcych wówczas w Afganistanie. Podkreœla, że w okolicy pustych budynków było więcej. – Najprawdopodobniej to pozostałoœci po wiosce afgańskiej – przyznaje. O tej sprawie nie wiedział dowódca VI zmiany gen. Janusz Bronowicz, szef Wojsk Pancernych i Zmechanizowanych Wojsk Lšdowych. – Wiem, że była wysadzana jaskinia, w której znaleziono materiały wybuchowe i granaty, ale nic nie wiem o żadnej chacie czy innym budynku – zaznacza. Podkreœla, że takie zachowanie powinno być surowo ukarane: – Jeœli to prawda, jest to karygodne i niedopuszczalne. Wysadzenie obiektu cywilnego to złamanie międzynarodowych konwencji, m.in. genewskiej. – Zakaz atakowania obiektów cywilnych to fundament prawa międzynarodowego. Bez względu na to, czy jest on wart miliony dolarów, czy jest zapuszczonš chatkš – mówi „Rz” dr Elżbieta Mikos-Skuza, wiceprezes Polskiego Czerwonego Krzyża, ekspert prawa humanitarnego. Jaka może grozić za to odpowiedzialnoœć? – Zgodnie z prawem krajowym. W tym przypadku zastosowanie majš polskie przepisy o niszczeniu mienia – mówi Mikos-Skuza. Sprawš zbulwersowany jest gen. Waldemar Skrzypczak, były dowódca Wojsk Lšdowych. – Taki obiekt można wysadzić tylko w uzasadnionych przypadkach, np. w celu szkoleniowym przy zgodzie lokalnych władz – tłumaczy. Ale jest jeszcze jeden problem. Ze zdjęć, do których dotarła „Rz”, wynika, że do wysadzenia chaty użyto amunicji stosowanej w działach zamontowanych na transporterach opancerzonych Rosomak. Na tych fotografiach widać uœmiechniętš młodš kobietę służšcš jako saper, która ustawia w chacie amunicję oraz znalezione niewybuchy. – Amunicja do rosomaka jest bardzo droga. Nie wyobrażam sobie, aby było nas stać na takie marnotrawstwo – oburza się gen. Skrzypczak. Według Inspektoratu Wsparcia Sił Zbrojnych jeden taki pocisk w zależnoœci od rodzaju kosztuje od 600 do 1400 zł. [wyimek]Zakaz atakowania obiektów cywilnych to fundament prawa międzynarodowego - mówi Elżbieta Mikos-Skuza, ekspert prawa humanitarnego[/wyimek] – Zdarzało się, że zabierano ze składu sprawnš amunicję i robiono fajerwerki – opowiada „Rz” jeden z szeregowych żołnierzy, służšcy w Afganistanie podczas VI zmiany. O takich przypadkach dowiedział się jeszcze podczas służby w Afganistanie gen. Bronowicz. I poinformował o tym organy œcigania. Od kilku miesięcy œledztwo w sprawie niszczenia amunicji prowadzi Wojskowa Prokuratura Garnizonowa w Warszawie. Z ustaleń „Rz” wynika, że œledczy majš dowody na zniszczenie amunicji wartej około 400 tys. zł. Dotychczas zarzuty w tej sprawie postawiono trzem żołnierzom, w tym choršżemu Mariuszowi D., dowódcy jednego z plutonów VI zmiany. Wszystkim grozi do oœmiu lat więzienia. W materiałach œledztwa znajduje się też film z wysadzenia afgańskiej chaty. Czy prokuratura zajmuje się i tym przypadkiem? „W toku prowadzonych postępowań karnych prokuratorzy badajš wszelkie możliwe wštki” – napisał w piœmie do „Rz” płk Zbigniew Rzepa z Naczelnej Prokuratury Wojskowej. Zaznaczył, że œledztwo jest wielowštkowe, a prokuratura ma bogaty materiał dowodowy.
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL