Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Ekonomia

Czy Polska będzie gazowš potęgš

Rzeczpospolita, Mirosław Owczarek MO Mirosław Owczarek
- Polska ma ogromne złoża gazu. Zarówno tradycyjne, jak i z łupków. Ich wykorzystanie to test na sprawnoœć państwa - pisze Grzegorz Pytel, ekspert Instytutu Sobieskiego
Jest temat, na który jednym głosem mówiš tak odlegli i zagorzali, także osobiœcie, adwersarze jak prezes PiS Jarosław Kaczyński i minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski. W cišgu kilku ostatnich tygodni stwierdzili, że jeżeli wielkoœć złóż gazu ziemnego zawartego w polskich łupkach się potwierdzi to mamy szanse stać się „drugš Norwegiš”. Warto zastanowić się nad tš szansš i to nie pod kštem zasobów gazu, ale szerszego sensu tych wypowiedzi. [srodtytul]Norwegia czy Turkmenistan[/srodtytul]
Norwegia nie dlatego jest „Norwegiš” – czyli krajem bogatym z bardzo sprawnie działajšcymi strukturami państwa i wręcz przykładowš sprawiedliwoœciš społecznš – że ma olbrzymie złoża gazu. Nie ulega wštpliwoœci, że gdyby Norwegia tak olbrzymich iloœci gazu nie miała, byłaby „Daniš” lub „Szwecjš”. A Polska drugš „Daniš” lub „Szwecjš” jednak nie jest. Olbrzymie złoża gazu majš Turkmenistan i Uzbekistan, które jak Polska były częœciš bloku sowieckiego i z niego, podobnie jak Polska, wywodzš swoje tradycje zarzšdzania państwem. Mimo tak wielkich iloœci gazu drugš i trzeciš Norwegiš nie sš. Podobnie jest z krajami takimi jak Nigeria, Libia i Gwinea Równikowa... Przykłady można by mnożyć. To nie olbrzymie złoża gazu czyniš Norwegię „Norwegiš”. Historia odkryć pokazuje, że jest ona wyjštkiem. Większoœć bogatych w gaz i ropę krajów na œwiecie cierpi na gigantycznš korupcję i bardzo niski poziom zarzšdzania państwem, a w najlepszym razie na tzw. chorobę holenderskš. Złoża stajš się przekleństwem. [wyimek]Jeżeli Polska pokaże, że kompetentnie zarzšdza rozwojem wydobycia gazu, wzroœnie także jej wiarygodnoœć na międzynarodowych rynkach finansowych[/wyimek] Obecna goršczka gazu łupkowego w Polsce musi poniekšd także budzić zdziwienie i właœnie powyższe refleksje. Przecież Polska ma tradycyjne złoża gazu ziemnego na podobnym poziomie, na jakim szacuje się obecnie złoża gazu łupkowego i to znacznie lepiej zbadane i rozwinięte: prawie 100 mld m szeœc. złóż zagospodarowanych, całoœciowo ponad 200 mld m szeœc. złóż potwierdzonych, do tego jeszcze 100 mld m szeœc. potwierdzonych metanu spod węgla i 1,78 bln m szeœc. złóż perspektywicznych. I zapewne znacznie więcej, jeżeli zacznie się szukać gazu w głębszych strukturach geologicznych, które okazały się bardzo gazonoœne na Morzu Północnym i w Holandii (złoże Groningen). A jednak nad tym tematem panuje grobowa cisza. Mimo iż od dziesištek lat wiadomo, że Polska ma bardzo duże zasoby własnego „tradycyjnego” gazu, gigantyczne wręcz w porównaniu ze swoimi potrzebami (ok. 14 mld m szeœc.), „zadbano” o to, aby Polska była tak uzależniona od Rosji, że nawet brak œladowych iloœci dostaw, 2,1 mld m szeœc. rocznie, może wywołać kryzys. Takie gospodarowanie zasobami gazu ziemnego, zupełnie niezrozumiałe na zewnštrz, pokazuje, że w zarzšdzaniu państwem raczej bliżej Polsce do Turkmenistanu niż Norwegii. Jeżeli zasoby gazu ziemnego w łupkach się potwierdzš Polska ma szansę stać się drugim Turkmenistanem. Czyż nie brzmi to dumnie? A może bardziej otrzeŸwiajšco, aby powrócić z nierzeczywistoœci własnych iluzji. W cišgu dwóch ostatnich lat Polska pokazała, że Polnische Wirtschaft nabierało nowego, pozytywnego, znaczenia. Niezwykle sprawne i skuteczne ochronienie się przed globalnym kryzysem. Niezwykle trzeŸwe podejœcie w polityce ochrony zdrowia wobec „epidemii” ptasiej grypy. I chciałoby się, aby tak było zawsze, a nie aby to były tylko pierwsze jaskółki. Tymczasem mamy niebywałš wręcz prowizorkę i nieudolnoœć organów państwa. [srodtytul]Odrobić zadanie domowe[/srodtytul] Tę nieudolnoœć i prowizorkę potwierdza sposób, w jaki przyznawane sš licencje na poszukiwanie, a w efekcie także i wydobycie gazu w Polsce. W celach licencji powinno być ujęte przyznanie ich w taki sposób, aby uzyskać jak najbardziej efektywny i produktywny rozwój zasobów, aby państwo było jak najwięcej w stanie œcišgnšć z producentów w podatkach i innych opłatach (opłaty licencyjne, dzierżawa, tzw. royalty). To decyduje, ile dany kraj będzie miał korzyœci z licencjonowanych do wydobycia przez prywatne podmioty złóż naturalnych i czy w efekcie będzie „Norwegiš”, „Turkmenistanem” czy też „Gwineš Równikowš”. W ekonomii wolnorynkowej sprawdzonš metodš jest konkurencja. Dlatego każda licencja przyznawana powinna być w wolnorynkowym przetargu (w ramach tzw. regularnych rund licencyjnych), w którym głównym kryterium jest intensywnoœć i efektywnoœć programu poszukiwawczo-rozwojowego, które zwiększa szanse znalezienia gazu i lepszego rozwoju. Ponadto licencja nie powinna być przyznawana tylko zwycięzcy. Oprócz zwycięzcy, który otrzymałby znaczny udział w złożu (np. 51 proc.) i z reguły operatorstwo, dodatkowo od dwóch do czterech firm otrzymałoby także udziały. Tego rodzaju struktura zapewnia znacznie bardziej efektywny rozwój złoża, ponieważ udziałowcy automatycznie muszš się dzielić swym operacyjnym i technologicznym „know-how” i patrzš sobie na ręce. Co więcej, w przypadku jednego posiadacza licencji całkiem realna jest niezbyt czysta gra wobec państwa (np. w przypadkach konfliktów czy problemów rozwojowych, tak częstych w działalnoœci wysokiego ryzyka jakim jest poszukiwanie i wydobycie gazu ziemnego). Jest to zupełnie naturalna skłonnoœć ochrony własnego interesu, która w przypadku potężnych firm może być bardzo skuteczna. W przypadku kilku posiadaczy licencji, taka gra jest znacznie utrudniona, bowiem wymagałaby konspiracji kilku podmiotów, które de facto sš konkurentami. Strategia przyznawania jednej licencji więcej niż jednemu podmiotowi ma jeszcze jeden bardzo istotny aspekt w tak ryzykownej i kapitałochłonnej dziedzinie jakš jest poszukiwanie i wydobycie gazu ziemnego. Cechš licencji jest to, że jedne okażš się pełne gazu, inne mniej, a jeszcze inne wręcz puste. W przypadku przyznawania jednej licencji jednemu podmiotowi jest spora szansa, że niektóre firmy okażš się zwycięzcami, a inne podniosš porażkę. W takiej sytuacji, w œredniej i długiej perspektywie, konkurencyjnoœć znaczšco spadnie. Co więcej, mniejsze i œrednie firmy często nie sš w stanie wzišć na siebie ryzyka jednej całej licencji, natomiast sš przygotowane, by wzišć mniejsze udziały w kilku licencjach, rozkładajšc w ten sposób ryzyko. Udział tych firm jest istotny ponieważ zwiększa iloœć graczy na rynku. Udzielanie jednej licencji kilku podmiotom rozkłada ryzyko między nimi i tym samym wpływa na zapewnienie długoterminowej konkurencyjnoœci. Tymczasem w Polsce licencje przyznawane były z wolnej ręki przy wręcz minimalnych zobowišzaniach prac i w dodatku tylko jednemu podmiotowi. W efekcie jest spore niebezpieczeństwo, że za kilka lat Polska będzie zdominowana przez jednš lub dwie gigantyczne firmy (bo tylko takie sš w stanie brać duże ryzyko w ramach dużego portfolio inwestycji), które będš na państwie wymuszać jak najlepsze dla siebie warunki. Jednak jeszcze gorszym od tej choroby byłoby na niš lekarstwo, aby licencje w ogóle przestać przyznawać. [srodtytul]Gazowy elementarz[/srodtytul] Zupełnie pusta jest debata nad tym, jakoby Polska za darmo oddała swoje złoża. Jeżeli rzeczywiœcie Polska zbyt tanio, czy wręcz za darmo oddała swoje złoża, to jest to w stanie zmienić, odpowiednio zmieniajšc system podatkowy i opłat od produkcji gazu ziemnego. Ale i tu jest szkopuł: o ile zachodnie koncerny poprzez swojš bardzo wysokš efektywnoœć będš w stanie to wytrzymać, o tyle nasz rodzimy monopol gazowy może zostać postawiony w bardzo trudnej sytuacji. Ponieważ nie można mieć jednego prawa podatkowego i opłat dla spółek prywatnych a innych dla rodzimego monopolu, zatem, paradoksalnie jest on na razie gwarantem bardzo korzystnych warunków dla prywatnych firm. Powyższe zasady sš elementarzem zarzšdzania licencjonowaniem poszukiwania i wydobycia nie tylko gazu ziemnego, ale generalnie wszelkich bogactw naturalnych. Oparte sš one na racjonalnoœci ekonomicznej. Tymczasem w Polsce dominuje tradycjonalizm biurokratyczny oparty na wzorcach wschodnich udomowionych w słusznie już 20 lat temu minionej epoce. Koła wynajdywać ponownie nie trzeba. Jeżeli Polska chce być drugš Norwegiš, tak jak to w swych myœlach snujš Jarosław Kaczyński i Radosław Sikorski, to powinna wzišć z niej przykład: jak oni to robiš. Norwegowie swój system wypracowali z olbrzymim sukcesem przez dziesištki lat doœwiadczeń, często przechodzšc przez niełatwe konfrontacje z interesami rosyjskimi jak i zachodnich supergigantów naftowo-gazowych. Nie wystarczy mieć marzenia czy liczyć na cud. Przede wszystkim należy pragmatycznie i racjonalnie dšżyć do realistycznych celów w oparciu o najlepsze wzorce. Romantyzm nie jest wrogiem pozytywizmu. Trzeba tylko pozytywnie przełożyć romantyczne marzenia na twardš rzeczywistoœć. Nie brak natomiast w Polsce „obaw” czy w ogóle mamy gazu. Nie tylko zresztš łupkowy. Brzmi to o tyle paradoksalnie, że w œrodowisku szukajšcych gaz z Teksasu, których los niedawno rzucił na ziemie polskie, powstało już powiedzenie, że „Polska dlatego gazu nie znajduje, bo go po prostu nie szuka”. Departament Stanu w Waszyngtonie ocenia zasoby polskiego gazu łupkowego na 3 bln m szeœc. Czyli więcej niż obecnie ma Norwegia. Mimo iż nie ma żadnych gwarancji, to dotychczasowa historia poszukiwania węglowodorów pokazuje, że całoœciowo złoża z reguły okazujš się znacznie większe niż się pierwotnie zakłada. Zatem należy się liczyć, że Polska ma ok. 5 – 10 bln m szeœc. gazu ziemnego w łupkach możliwego i opłacalnego do wydobycia. Zatem nie ma się co dziwić, że amerykański ConocoPhillips uważa obecnie Polskę za trzeci najbardziej perspektywiczny obszar bogaty w węglowodory na œwiecie. Równie obiecujšco wyglšdajš perspektywy technologiczne. Jak pokazuje historia technologii wydobywczych węglowodorów, jeżeli technologia jest sprawdzona (a takš jest technologia wydobycia gazu ziemnego z łupków) to z czasem staje się tańsza, bardziej efektywna, bezpieczniejsza i przyjazna dla œrodowiska. Przynajmniej w krajach cywilizowanych. Zatem tworzenie mitów o drogim gazie z łupków jest nie tylko niezgodne z rzeczywistoœciš, co pokazujš obecne ceny gazu w Stanach Zjednoczonych, ale jest także dowodem na nieznajomoœć historii. [srodtytul]Polska szansa[/srodtytul] Przed Polskš stoi wielka szansa, która jest w stanie umożliwić jej awans do pierwszej ligi krajów najbardziej rozwiniętych. Przy kompetentnym zarzšdzaniu złożami gazu (nie tylko łupkowego), Polska ma szansę stać się krajem nie tylko bezpiecznym jeœli chodzi o jego dostawy. Może także bardzo dużo zarabiać, eksportujšc gaz, znacznie przyczyniajšc się do gwarantowania bezpieczeństwa dostaw w Europie. Co więcej, Polska może postawić na produkcję energii elektrycznej z gazu, zwłaszcza jeżeli chodzi o zapotrzebowanie w przyszłoœci czy możliwoœci eksportowe. Jeżeli Polska będzie w stanie pokazać, że rozwój wydobycia gazu jest bardzo prawdopodobny i będzie zarzšdzany kompetentnie, jej wiarygodnoœć automatycznie wzroœnie na międzynarodowych rynkach finansowych. Tym samym koszt obsługi polskiego zadłużenia spadnie. Polskie obligacje stanš się bardziej atrakcyjne w stosunku do innych walut. Polska będzie w lidze takich krajów, jak Norwegia, Kanada i Dania. Aby takš pozycję uzyskać należy przekonać rynki finansowe, że dojdzie do znacznego rozwoju wydobycia gazu i wraz z nim sprawnoœć państwa polskiego będzie je przybliżać do Norwegii: będzie maksymalizować korzyœci płynšce z własnego bogactwa naturalnego. Bo dotšd, niestety, rynki finansowe postrzegajš pod tym względem Polskę na poziomie Turkmenistanu. No, może w wersji „upgrade”.
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL