Nieruchomości

Willa na sprzedaż, miłośnicy zabytków pełni obaw

Willa została wybudowana w 1921 roku dla prezydenta Narutowicza
Fotorzepa, Raf Rafał Guz
Marszałek Mazowsza szuka kupców na willę Narutowicza. Cena wywoławcza – 12 mln zł. – Jeśli kupi ją deweloper, może ją chcieć wyburzyć – alarmują miłośnicy zabytków
„Willa jest łakomym kąskiem, bo ma świetną lokalizację. Jest co prawda wpisana do rejestru zabytków, ale operatywny deweloper z łatwością uzyska pod byle pretekstem zgodę na przebudowę albo rozbiórkę ze względu np. na zły stan techniczny budynku” – napisał do "Życia Warszawy" zaniepokojony czytelnik.
Willa jest własnością samorządu [link=http://www.zyciewarszawy.pl]Mazowsza[/link] (dziś mieści się w niej Mazowiecki Zarząd Nieruchomości). Dlaczego wystawiono ją na sprzedaż? – Budynek wymaga kapitalnego remontu, a równocześnie nie jest nam niezbędny – mówi Anna Groszyk-Książak z biura prasowego Urzędu Marszałkowskiego.
Jej zdaniem, willa jest w wystarczającym stopniu chroniona. Do rejestru zabytków wpisany został nie tylko budynek, ale i działka, na której stoi. Spokojna jest też Ewa Nekanda-Trepka, stołeczna konserwator zabytków. – Zgodę na wykreślenie budynku z rejestru zabytków musi wyrazić minister kultury i wcale nie jest łatwo tego dokonać. Pokazuje to przykład choćby willi Grancowej, która jest w katastrofalnym stanie, a generalny konserwator zabytków nie zgodził się jej usunąć z listy – wyjaśnia Nekanda-Trepka. Przypomina, że na zmianę formy własności z publicznej na prywatną musi się zgodzić konserwator. – Do aktu notarialnego można wpisać wszystkie ograniczenia, jakie wynikają z ochrony konserwatorskiej, oraz np. zobowiązania do wykonania niezbędnych prac w określonym terminie. Staramy się to praktykować – mówi konserwator. Varsavianista Jarosław Zieliński jednak przestrzega. – Konserwator zabytków musi być bardzo czujny. Za wszelkie ewentualne zaniedbania to on poniesie odpowiedzialność – mówi. Zdaniem varsavianisty, w willi, ze względu na jej bliskie sąsiedztwo z urzędami państwowymi, mogłaby się mieścić np. rezydencja dla zagranicznych delegacji. – Ale równie dobrze można ją otworzyć dla zwykłych ludzi. Nie myślę jednak o muzeum Narutowicza, bo prezydent mieszkał tu bardzo krótko. Mogłaby tu powstać np. restauracja stylem pasująca do otoczenia – mówi Zieliński. [srodtytul][i]Czytaj też w [link=http://www.zyciewarszawy.pl/artykul/502033_Zabytek_pod_mlotek.html]Życiu Warszawy[/link][/i][/srodtytul]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL