Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Publicystyka

Ustawa przeciwko rodzinie

Fotorzepa, Michał Sadowski MS Michał Sadowski
Zaprowadzenie malucha siłš do domu narusza jego nietykalnoœć cielesnš. Zabranie podpitej nastolatki z dyskoteki – wolnoœć seksualnš. Skarcenie małolata za głupotę może być uznane za naruszenie jego godnoœci, a pozbawienie kieszonkowego za Ÿródło moralnego cierpienia – pisze teolog i publicysta
U Orwella bezpieka zowie się ministerstwem miłoœci. W tym kierunku poszedł nasz Sejm, który siłami PO oraz SLD i z podpisem jeszcze p. o. prezydenta ogłosił ustawę o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Faktycznie zakazuje ona karcenia przy wychowaniu dzieci oraz poddaje rodzinę samowoli specjalnej struktury urzędniczej. Ustawa ta, która wejdzie w życie 1 sierpnia, jest nie do przyjęcia zarówno z powodu błędnych rozwišzań, jak i z powodu sprzecznoœci z prawami nadrzędnymi. Ponieważ w duchu Orwella przeciwnicy tej ustawy mogš być ogłoszeni zwolennikami bicia dzieci, autorytety polityczne i koœcielne zazwyczaj mówiš o niej ostrożnie. Œmielej protestujš rodzice, w których ta ustawa uderza bezpoœrednio, ale media mało o tym mówiš. Bez echa przeszły krytyki ze strony szczególnie kompetentnej Krajowej Rady Kuratorów. Tymczasem ustawa ta może mieć większy wpływ na życie Polaków niż jakiekolwiek wybory, o których bębni się miesišcami.
Zanim podejmę kwestie szczegółowe, muszę wskazać błędne założenie, jakie stoi za ustawš. Piszšcy jš wyobrażali sobie, że władza państwowa może i powinna nadzorować rodziny, narzucać im zasady i rozbijać je, jeœli uzna to za słuszne. Krótko mówišc, uważajš państwo za rzeczywistoœć nadrzędnš. Tymczasem rodzina jest zawsze i wszędzie podstawowš społecznoœciš ludzkš, a państwo to zjawisko wtórne, właœciwe cywilizacjom bardziej rozwiniętym materialnie. Arystoteles pokazywał, że państwo powstało jako pewna federacja rodzin i jest zorganizowane na jej wzór. Nie inaczej myœli Biblia, gdyż wyprowadza naród izraelski z rodziny Abrahama i Jakuba; władza państwowa w postaci królów pojawia się póŸniej i oceniana jest krytycznie. Dawniej rozumiano też, że rodziny żywiš państwo, gdyż w nich się rodzš i kształtujš obywatele zapewniajšcy mu przetrwanie. Wobec tego prawodawcy mało się rodzinš zajmowali, zostawiajšc jej sprawy głowom rodzin. Takie rzeczy jak rejestracja małżeństw i kodeksy rodzinne to sprawa zlaicyzowanych państw ostatnich wieków. Dawniej należało to do prawa prywatnego lub wyznaniowego. Szkolnictwo państwowe, ograniczajšce prawa wychowawcze rodziców, istniało tylko sporadycznie. Jeœli dawni władcy zajmowali się rodzinš, to po to, by jš wzmocnić: na przykład prawodawstwo rzymskie zachęcało do małżeństwa i posiadania dzieci. [srodtytul]Gminna jaczejka na przeszpiegach[/srodtytul] Jeœli teraz władza państwowa powołuje do istnienia rozbudowany system nadzoru nad rodzinš, œwiadczy to o myœleniu totalitarnym, przeciwnym czyjejkolwiek niezależnoœci. Powtarzanie setki razy w tekœcie ustawy mantry „przemoc w rodzinie” œwiadczy o tym, że rodzina jest uznawana za œrodowisko podejrzane – gdy faktycznie, mimo ludzkich ułomnoœci, daje ona nam oparcie materialne i moralne, którego państwo nie może zapewnić. Podstawowa i konieczna komórka społeczna, której zawdzięczamy miłoœć i wychowanie, jest przez żšdnš władzy biurokrację i lewicowych ideologów oczerniana jako siedlisko przemocy. Lista niesłusznych stwierdzeń tej ustawy jest długa. Częœć z nich znajdowała się już w ustawie z 2005 roku, ale szkodliwoœć tamtej była ograniczona. Obecnie groŸna jest definicja przemocy: „należy przez to rozumieć jednorazowe albo powtarzajšce się umyœlne działanie lub zaniechanie naruszajšce prawa lub dobra osobiste (…), w szczególnoœci narażajšce te osoby na niebezpieczeństwo utraty życia, zdrowia, naruszajšce ich godnoœć, nietykalnoœć cielesnš, wolnoœć, w tym seksualnš, powodujšce szkody na ich zdrowiu fizycznym lub psychicznym, a także wywołujšce cierpienia i krzywdy moralne”. Mało ma to wspólnego z potocznym pojęciem przemocy. Przecież zaprowadzenie malucha siłš do domu, nie mówišc już o klapsie, narusza jego nietykalnoœć cielesnš. Zabranie podpitej nastolatki z dyskoteki – wolnoœć seksualnš (jeszcze kilka lat i się okaże, że jest to obok gwałtu „przestępstwo przeciw wolnoœci seksualnej”). Skarcenie małolata za głupotę może być uznane za naruszenie godnoœci, a pozbawienie kieszonkowego albo rezygnacja z kupna komputera za Ÿródło moralnego cierpienia. Ustawa zabrania karania i ganienia, narzucajšc permisywnoœć! To wszystko może być według ustawy powodem do szpiegowania rodziny, założenia jej przez gminnš jaczejkę (pardon, zespół lub grupę) niebieskiej karty, gromadzenia poufnych danych, w tym o stanie zdrowia. I to w tajemnicy przed zainteresowanymi. [srodtytul]Skarcenie jak przestępstwo[/srodtytul] Co więcej, któraœ z opisanych okolicznoœci wcale nie musi faktycznie zajœć. Do „monitorowania” wystarczy podejrzenie, że rodzina jest „zagrożona wystšpieniem przemocy”! Wystarczy też donos z pomówieniem, zwany ładnie „zgłoszeniem dokonanym przez osobę będšcš œwiadkiem przemocy w rodzinie”. Owe osoby zobowišzuje się do donoszenia. Praktycznie każdš rodzinę można będzie objšć takim nadzorem, jeżeli się zechce. Na przykład rodzinę kandydata na radnego z konkurencyjnej partii. Albo rodziny przeciwników ustawy. Następnie pracownicy socjalni i inni funkcjonariusze oraz włšczeni do struktury delegaci organizacji społecznych (jakich? – czy maniakalnych rzeczników œcigania rodziców za klapsa?) nie poniosš żadnych konsekwencji w przypadku błędu czy nadużycia. Pracownik socjalny z policjantem i lekarzem/pielęgniarkš będš mogli zabrać dziecko z domu rodzinnego (notabene jest to rozmywanie odpowiedzialnoœci). W teorii w przypadku zagrożenia życia lub zdrowia. Ale po pierwsze co oznacza zwrot: „zdrowie”, po drugie oddanie dziecka wymaga decyzji sšdu (który funkcjonariusze będš okłamywać), a po trzecie, jeœli żadnego zagrożenia nie było, czeka ich… zawiadomienie przełożonych o decyzji sšdu. Którš ci i tak poznajš, bo przecież o zabraniu dziecka wiedzieli. Właœciwym rozwišzaniem byłaby tu odpowiedzialnoœć karna i cywilna za nadużycie władzy, psychiczne znęcanie się nad dzieckiem i pozbawienie wolnoœci. Autorzy fałszywych „zgłoszeń” też powinni odpowiadać karnie. Dalej czytamy, że zakazuje się stosowania kar cielesnych. Nie wiadomo dokładnie, co poza klapsem wchodzi w grę. Przepis ten należy do kategorii groŸnych nonsensów, które dobrze brzmiš. Pobicie, groŸby, znęcanie się nad rodzinš już sš karalne, choć organy œcigania bywajš mało efektywne. W tej chwili niweluje się różnicę między przestępstwem a normalnym skarceniem. Klapsy i porównywalne kary fizyczne nie wywołujš żadnych złych skutków. Dla kilkuletniego dziecka lekki ból jest czytelnym sygnałem, że zrobiło coœ złego, np. na zasadzie, że ból ostrzega przed dotykaniem goršcego. Przede wszystkim jednak to do rodziców należy wybór œrodków wychowawczych, takich czy innych. Tym bardziej że majš oni obowišzek utrzymywać dziecko do pełnoletnoœci i ponoszš za jego czyny odpowiedzialnoœć. W ustawie jest jeszcze kilka innych szkodliwych punktów. Przewiduje się usuwanie sprawców tak rozumianej przemocy z mieszkania. Dasz klapsa, poprztykasz się z żonš – sšd może cię wygnać na ulicę… (także z własnego domu). Przewidziano też „uczestnictwo w oddziaływaniach korekcyjno-edukacyjnych” – w Chinach i Wietnamie zwano to reedukacjš. I jeszcze „zakaz kontaktu z okreœlonymi osobami” – czy pracownicy socjalni będš mogli zażšdać od sšdu, by ofiary nadużyć się do nich nie zbliżały? A kto się nie posłucha i pójdzie odwiedzić dziecko – do trzech lat więzienia. [srodtytul]Zabrane rodzicom dzieci z Bullerbyn[/srodtytul] Kiedyœ opowiadano, że marksizm nie jest naukowy, bo gdyby był, wypróbowano by go najpierw na zwierzętach. Dziœ mamy takie doœwiadczenie na ludziach. W Szwecji totalitarny eksperyment na rodzinie trwa od 30 lat. Urzędnicy porywajš z domów kilkanaœcie tysięcy dzieci rocznie, dzieci sš zdemoralizowane, donoszš i stosujš przemoc wobec rodziców, nauczycieli i rówieœników. Zniszczono zaufanie i miłoœć w rodzinach. (Znajš państwo idylliczne „Dzieci z Bullerbyn”? Dziœ zabrano by je rodzicom za brak nadzoru nad ich bezpieczeństwem i niewystarczajšce możliwoœci materialne…). Sytuacja demograficzna Polski jest fatalna, na młodš Polkę przypada statystycznie 1,3 dziecka. Kto utrzyma emerytów? Z tš ustawš przybył nowy powód do unikania potomstwa. Czy zdrowy rozsšdek i wygodnictwo urzędników stępiš ostrze ustawy? Może przecież być ona interpretowana ostrożnie. Na razie jest przeciwnie. Na stronie internetowej odnoœnego resortu (Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej) znajduje się poradnik pracownika socjalnego, który zachęca do możliwie szerokiego rozumienia przemocy, przesłuchiwania dzieci itd. Na okładce: „Przemoc to przestępstwo”. Potem się dowiadujemy, że przemoc to także popchnięcie i szczypnięcie. „Przemoc psychiczna” to: „wyœmiewanie, poniżanie, upokarzanie, zawstydzenie, narzucanie własnych poglšdów, cišgłe krytykowanie, kontrolowanie, ograniczanie kontaktów, stosowanie gróŸb, szantażowanie”. A dalej: „krytykowanie zachowań seksualnych”. Bieda, której skutkiem jest „niezaspokajanie podstawowych potrzeb rodziny”, może się okazać „przemocš ekonomicznš”. Starczy? [srodtytul]Przykazanie: róbta, co chceta[/srodtytul] Większoœć Polaków, a nawet parlamentarzystów, to katolicy. Zacznijmy więc od sprzecznoœci z konstytucjš chrzeœcijanina, Bibliš. Zamiast przykazania „Czcij ojca swego i matkę swojš” uczy się dzieci „róbta co chceta” – a jak rodzice nie pozwalajš i zawstydzajš, to pracownik socjalny wam pomoże. Pismo Œwięte, przypomnę, dopuszcza karanie dzieci fizycznie, gdyż wychowanie obejmuje karcenie i napominanie. Czytamy: „Kto kocha swego syna, często ćwiczy go rózgš”, i podobnie (Ÿródło: Syrach 30, 1 oraz 8 – 9; także 22, 6; analogicznie Księga Przysłów 13, 24; 22, 5; 23, 13 – 14). Bóg też karze. Miłoœć nie polega na pobłażaniu. Bez karania wychowa się ludzi nieodpowiedzialnych, którzy nie skojarzš złych czynów z przykrymi skutkami. Jakkolwiek by objaœniać powyższe zdania (tkwi w nich element obrazowej przesady), wynika z nich, że rodzice majš prawo do użycia kary cielesnej. Głosujšcy za ustawš podajš się przeważnie za katolików. Sš to najwyraŸniej katolicy popularnego w naszej polityce gatunku: chętnie odwiedzajš biskupów przed wyborami. Stosowania zasad biblijnych i chrzeœcijańskich w życiu społecznym to nie obejmuje. A jest jeszcze papieska Karta praw rodziny (1983)… Czy posłowie o niej w ogóle słyszeli? Czy rozumiejš, że prawa rodziny, jak ogólnie prawa człowieka, majš charakter niezbywalny i nie zależš od przyzwolenia państwa? Chyba wolę ten zespół muzyczny, który ciskał po sali podartš Biblię, wołajšc, żeby spalić to g… – ohydne to, ale przynajmniej nie udajš. [srodtytul]Legislacyjny knot[/srodtytul] Ustawa w wielu punktach narusza Konstytucję RP. Jej preambuła stwierdza bowiem: „Ustanawiamy konstytucję (...) jako prawa podstawowe dla państwa oparte na (...) oraz na zasadzie pomocniczoœci umacniajšcej uprawnienia obywateli i ich wspólnot”. Zasada pomocniczoœci głosi, że czym mogš się zajšć obywatele i wspólnoty, winno być im zostawione. Prawodawstwo nasze zmierza w kierunku odwrotnym. Ustrój biurokratyczny faktycznie u nas panujšcy polega na tym, że szczebel wyższy rozcišga swojš władzę, gdzie tylko może, zostawiajšc niższym resztki. Ustawa ta stanowi jaskrawy przykład. Państwo odbiera uprawnienia rodzinie, wprowadzajšc masowy nadzór typu policyjnego w przypadku najlżejszego podejrzenia. Traktowanie rodziny jako siedliska przemocy oraz podejmowanie bez kontroli sšdowej i odpowiedzialnoœci tajnych działań na skutek donosu czy podejrzenia narusza zasadę domniemania niewinnoœci oraz prawa do rzetelnego procesu i do obrony (art. 42). W zwišzku z zasadš, że RP jest państwem prawnym (art. 2), budzi sprzeciw narzucanie przepisów, które sš zarówno sprzeczne z przeważajšcym zwyczajem, jak niewykonalne w praktyce. W obecnym brzmieniu ustawa zabrania wymagań przy wychowaniu i karcenia. Państwo prawa nie powinno narzucać niewykonalnego nonsensu. Dalej: „Każdy ma prawo do ochrony prawnej życia prywatnego, rodzinnego, czci i dobrego imienia oraz do decydowania o swoim życiu osobistym” (art. 47). Ustawa radykalnie ogranicza te prawa. Eksmisja z własnego domu omija art. 46, a szpiegowanie rodzin i donosy – art. 51, która dotyczy gromadzenia tylko niezbędnych informacji, dostępu do nich i prawa do ich poprawiania. Ustawa zmienia pojęcie kary cielesnej, kojarzšc jš z rodzicami, gdy w konstytucji (art. 40) dotyczy ono, tradycyjnie, kar wymierzanych przez władze, jak w dawnym prawie karnym. Przepis o zabieraniu dzieci przez pracownika socjalnego stoi w sprzecznoœci z art. 48: „ograniczenie lub pozbawienie praw rodzicielskich może nastšpić tylko w przypadkach okreœlonych w ustawie i tylko na podstawie prawomocnego orzeczenia sšdu”. Wynika to stšd, że dziecko ma prawo do rodziców (zgodnie z konwencjš praw dziecka ONZ), czego w nowej ustawie zupełnie nie widać. Nawet dotychczasowe przepisy wywołujš wštpliwe skutki. Przykład? Sšd odbiera rodzicom 12-letniego chłopca. Sš powody – zaniedbanie, bicie. Przywieziony do domu dziecka płacze całš noc z tęsknoty za domem. Przybędzie tysięcy takich dzieci, z domów normalnych. Tymczasem rodzinom, także gorszym, potrzeba raczej pomocy i rady niż kar i konfiskaty dzieci! Przede wszystkim jednak według art. 48: „Rodzice majš prawo do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami”. Artykuł 53 wyszczególnia wychowanie moralne i religijne. Ustawa natomiast narzuca jako obowišzujšcy wzorzec wychowanie permisywne, bez dolegliwoœci i kar, a w dodatku swobodę seksualnš małoletnich. Konstytucja mówi tu o dojrzałoœci dziecka i wolnoœci sumienia. Prawnik pewnie wskazałby na kolejne szczegółowe wady prawne w kwestii procedur, niejasnych zapisów i umocowania nowych struktur oraz ich finansowania. Właœciwš drogš do obalenia tego antyrodzinnego i antywolnoœciowego knota legislacyjnego byłoby więc zaskarżenie go w całoœci do Trybunału Konstytucyjnego (wraz z definicjami rodziny i przemocy z ustawy z 2005 r.). Rzecznik praw obywatelskich Janusz Kochanowski, który zginšł w Smoleńsku, zapowiadał, że to uczyni. Co zrobi jego następczyni? [i]Autor jest teologiem œwieckim, profesorem uniwersytetu w Olsztynie. Opublikował m.in. ksišżki „Biblia o państwie” (2008), „Biblijny poglšd na œwiat” (2009), „Etyka Biblii” (2009)[/i]
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL