Publicystyka
Jeszcze słabsza Polska
Mamy polityczną wojnę o to, kto kogo bardziej upokorzy, a nie o to, kto zrealizuje swoją wizję państwa. Wojnę pustą i wyniszczającą
Po 10 kwietnia 2010 r. zapanował w Polsce specyficzny nastrój – najpierw był wstrząs, przerażenie i smutek, a potem przyszła także refleksja. Nad tym, jak traktowaliśmy człowieka pełniącego najwyższy urząd w państwie, ale także nad tym, jak traktowaliśmy samo państwo. Padło wiele słów o niesprawnej machinie państwowej, pustej polityce i marnych mediach unikających poważnej dyskusji, nastawionych wyłącznie na polityczno-cyrkową rozrywkę. I wydawało się, że przeszliśmy rodzaj jakiegoś katharsis. Zrozumieliśmy, iż zabrnęliśmy w ślepy zaułek, i zaczęliśmy odczuwać potrzebę zmiany. Nie zmiany jednej partii na drugą, ale zmiany jakości życia publicznego.
Czy rzeczywiście?
Państwo źle działa
W moim najgłębszym przekonaniu to ta właśnie marna, pusta polityka, niekończące się wojny o nic, głupie media, niesprawne urzędy, otępiali urzędnicy, brak zasad i procedur – wszystko to razem wzięte doprowadziło prezydencki samolot do katastrofy. W rzeczywistości zapewne złożyło się na nią ileś mniej lub bardziej brzemiennych w skutki ludzkich pomyłek i zaniechań – zarówno po polskiej, jak i po rosyjskiej stronie. Ale te pomyłki i zaniechania były tylko efektem niesprawności państwa.
Katastrofa była ostatecznym efektem tego, że my wszyscy – od zwykłych wyborców poprzez dziennikarzy, urzędników po polityków – sami sobie zbudowaliśmy takie państwo i przez wiele lat pozwalaliśmy na to, by tak źle funkcjonowało.
Pozwoliliśmy na to, by aparat sprawiedliwości nie spełniał naszych oczekiwań. By nie można było wyjaśnić podstawowych spraw z naszej historii, by można było nie osądzić win twórców stanu wojennego czy zbrodni dokonanych na Stanisławie Pyjasie, Grzegorzu Przemyku i innych opozycjonistach. By urzędnicy, policjanci, sędziowie budowali własne państwa w państwie, by Krzysztof Olewnik mógł zostać zakatowany, a jego rodzina czuła się bezbronna wobec gangsterów i aparatu państwowego, który tych gangsterów wspierał. By Roman Kluska i inni przedsiębiorcy mogli być niszczeni przez struktury mafijne oplatające państwowe instytucje. I by najważniejsi politycy oraz media mogli pluć na głowę państwa przy rechocie zachwyconej publiki.
Dla mnie katastrofa prezydenckiego samolotu stała się symboliczną ilustracją stanu naszego państwa.
Masakrowanie nieżyjącego
Po 10 kwietnia przez chwilę mi się wydawało, że wszyscy zaczęliśmy to rozumieć. I że wszyscy chcemy zacząć nasze państwo i siebie samych traktować poważnie. Kampania prezydencka, choć niezbyt treściwa, dawała nadzieję. Kandydaci zaczęli bowiem mówić trochę innym językiem. Deklarowali też chęć uprawiania lepszej polityki.
Tak wielką nadzieję mieliśmy chyba jeszcze tylko w 2005 roku. Dziś nikt już co prawda nie liczył na to, że dwa wielkie obozy polityczne zaczną ze sobą współpracować. Ale mieliśmy przynajmniej nadzieję, że zaczną nas, wyborców, traktować poważnie. Mieliśmy nadzieję – ja ją miałem – że media poczują, iż oprócz zarabiania pieniędzy istnieje coś takiego jak misja i odpowiedzialność.
Niestety, dziś już wiem, że tak się nie stanie.
W październiku 2008 roku napisałem w "Rz" tekst pod tytułem "Zmasakrować prezydenta" . Była to analiza tego, jak Platforma Obywatelska ustami Janusza Palikota, wspierana przez część mediów, dewastuje wizerunek prezydenta RP. Niewiele czasu musiało minąć od śmierci Lecha Kaczyńskiego, by poseł z Lublina z błogosławieństwem swojej partii kończył dzieło niszczenia nieżyjącego już człowieka.
Donald Tusk, gdy było mu to na rękę, bez mrugnięcia okiem potrafił wyrzucać ludzi z partii i rządu. Teraz nie kiwnął nawet palcem. Palikot wypowiada się w sposób coraz bardziej przerażający, a Donald Tusk i jego koledzy milczą. Nawet jeśli niektórzy z nich napomykają, że nie bardzo "odpowiada im styl wypowiedzi Janusza Palikota", to nie robią nic, by położyć temu kres. Dlaczego? Bo działalność posła z Lublina jest dla nich wygodna. Za ten stan rzeczy odpowiadają wszyscy członkowie Platformy Obywatelskiej.













