"Rzeczpospolita" ujawnia
Bezkarne łowy za miliony
Tysiące lisów, zajęcy, dzików i kaczek myśliwi z kół łowieckich odstrzeliwują ponad legalny limit.
Zaciekawiła Cię ta informacja? Dołącz do nas! "Polub" serwis Zwierzęta i Ludzie na Facebooku :)
Tylko w ostatnich trzech latach i tylko na terenie województwa lubelskiego zastrzelono nielegalnie, poza ustalonym planem odstrzału, ponad 4,5 tysiąca zwierząt, m.in. lisów, jenotów, bażantów, piżmaków, zajęcy, dzików, jeleni i saren.
Ale nie dokonali tego kłusownicy, tylko myśliwi z 57 kół łowieckich, m.in. z Puław, Lublina i Warszawy, zrzeszonych w Polskim Związku Łowieckim – wynika z ustaleń „Rz”.
– Do wielu z tych kół należy elita władzy łowieckiej, np. członkowie Okręgowego Sądu Łowieckiego, okręgowi rzecznicy dyscyplinarni, członkowie Zarządu Okręgowego i Okręgowej Rady Łowieckiej. Prokuratorzy i sędziowie – mówi nam jeden z doświadczonych myśliwych.
Oto przykład: myśliwi z lubelskiego koła nr 2 Leśnik odstrzelili poza planowanym limitem 630 kaczek, z koła nr 52 Dąbrowy Bór w Kraśniku – 146 lisów. Nie spotkała ich za to żadna kara. Tymczasem za ponadlimitowe odstrzały, które są traktowane na równi z „bezprawnym pozyskaniem zwierzyny”, wojewoda powinien żądać ekwiwalentu, tj. odszkodowania dla Skarbu Państwa.
Masz uwagi?Skomentuj na blogu lub napisz list na zwierzetailudzie@rp.pl
Dlatego w sprawę zaangażowało się Centralne Biuro Antykorupcyjne, które przeprowadziło kontrolę. Z raportu biura wynika m.in., że przez nienałożenie przez wojewodę lubelskiego ekwiwalentów na koła Skarb Państwa stracił ponad 4,3 mln zł!
Skąd wiadomo, ile zwierzyny odstrzeliło dane koło? Każde polowanie jest ewidencjonowane i musi być przygotowane według planu odstrzału zwierzyny. Plan uwzględnia m.in. czas ochronny zwierząt i optymalną liczbę ich populacji na danym terenie. Przygotowują je każdego roku (do końca marca) koła łowieckie, opiniują – okręgowe związki łowieckie, którym koła podlegają, a zatwierdzają nadleśnictwa Lasów Państwowych i gminy.
Plany łowieckie mają służyć ochronie zwierząt, a zachowanie ich optymalnej populacji – zapewnić równowagę w ekosystemie. Za bezprawne pozyskanie (zastrzelenie) zwierzyny grozi nawet do roku więzienia.
Jak ujawnia jeden z łowczych, który odpowiada za limity: – Nikt, ani zarząd okręgowy, ani straż łowiecka, nie wskazywał, że pozaplanowy odstrzał może być traktowany na równi z bezprawnym pozyskaniem zwierzyny. Gdy wyszła sprawa w Lublinie, teraz jest kłopot.
Przekroczenia planów odstrzału nie powinno się traktować jak kłusownictwa Dariusz Łukasik łowczy koła Głuszec w Biłgoraju
Myśliwi, z którymi rozmawiała „Rz”, przyznają, że nielegalny odstrzał to norma, bo kół nie spotykają żadne sankcje. Ani finansowe, ani karne.
– Koła łowieckie nagminnie przekraczają dozwolone limity polowań i odstrzału. Tak jest w całej Polsce, w mniejszym lub większym stopniu. Doprowadziło to do wybicia populacji zajęcy – ocenia myśliwy z Lublina.
Kontrolę nad odstrzałem powinni sprawować komendanci wojewódzcy Państwowej Straży Łowieckiej przy wojewodzie. Kiedy sprawą zajęło się CBA, komendant lubelskiej straży wystąpił do zarządów okręgowych i nadleśnictw o informacje na temat stanu przekroczenia limitów w ostatnich trzech latach. Wyniki są szokujące.
Do prokuratur trafiły 54 zawiadomienia. Jednak 30 spraw umorzono z powodu małej szkodliwości czynu, a w 23 przypadkach odmówiono wszczęcia dochodzenia. Tylko jedna sprawa jest w toku.
Lubelskim komendantem jest Stefan Kowalewski, od 25 lat myśliwy koła nr 5 Dąbrowa w Lublinie i do niedawna członek zarządu odpowiedzialny za łowiectwo. – Nie widzę tu konfliktu interesów – mówi „Rz” i podkreśla, że prawo nakazuje, aby szef straży miał co najmniej trzyletnie doświadczenie jako myśliwy.













