Polacy uważają, że leczenie państwowe jest najtańsze

aktualizacja: 14.07.2010, 02:18
Ponad połowa ankietowanych (51 proc.) uważa, że usługi zdrowotne świad...
Ponad połowa ankietowanych (51 proc.) uważa, że usługi zdrowotne świadczone przez państwowe placówki są tańsze
Foto: Fotorzepa, Raf Rafał Guz

Prywatyzacja szpitali i przychodni byłaby szkodliwa dla pacjentów – uważa 58 proc. Polaków. Za przekształceniami jest zaledwie 17 proc. Najbardziej nie chcą zmian ludzie starsi i słabo wykształceni

Z sondażu GfK Polonia przeprowadzonego na zlecenie „Rz” wynika nawet, że sceptycyzm Polaków wobec przekształceń własnościowych w sektorze zdrowia nieznacznie wzrósł. Trzy lata temu 55 proc. Polaków wypowiedziało się w ankiecie tej samej firmy przeciw prywatyzacji szpitali.
– Ludzie nie rozumieją, czym jest prywatyzacja, a czym komercjalizacja, stąd ich niechęć do zmian – mówi „Rz” Marek Hok, wicemarszałek województwa zachodniopomorskiego (odpowiada za służbę zdrowia). – Szpitale publiczne przekształcone w spółkę samorządową oraz prywatne w 95 proc. korzystają z tego samego źródła finansowania usług medycznych: pieniędzy publicznego płatnika.
Im starsi badani, tym bardziej przeciwni zmianom. Aż 74 proc. osób powyżej 66 lat uważa, że prywatyzacja służby zdrowia to proces raczej niekorzystny dla społeczeństwa. Wśród 15 – 19-latków takiej odpowiedzi udzieliło tylko 36 proc. Nieufność wobec przekształceń maleje wraz ze wzrostem wykształcenia, pozycji zawodowej i dochodu: przeciw jest aż 67 proc. Polaków z wykształceniem podstawowym i zasadniczym zawodowym, ale już tylko 40 proc. z wykształceniem wyższym. Co ciekawe, najbardziej jej niechętne są osoby bezdzietne i samotne (odpowiednio 63 i 70 proc.).
Marek Hok przyznaje, że przekształcenie szpitala w spółkę samorządową otwiera drogę do szukania prywatnego inwestora. – Przy naszych kłopotach finansowych znalezienie dodatkowego kapitału to przecież pozytywne zjawisko! Zresztą już w tej chwili prywatne firmy wchodzą do szpitali, pacjenci nawet o tym nie wiedzą, że ok. 60 proc. dializ, dużą część diagnostyki laboratoryjnej, a nawet część zabiegów kardiochirurgicznych w szpitalu wykonują prywatne spółki – dodaje.
– We wrześniu zamierzamy na naszych szpitalach powiesić duże tablice z informacjami, że to są placówki prywatne – mówi Andrzej Mądrala, wiceprezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Szpitali Niepublicznych. – Pacjenci, którzy leczą się w nich za darmo, w ramach kontraktu z NFZ, nawet o tym nie wiedzą. Niechęć do prywatnej służby zdrowia wynika w dużym stopniu z niewiedzy.
Ponad połowa ankietowanych (51 proc.) uważa, że usługi zdrowotne świadczone przez państwowe placówki są tańsze. Prywatne ocenia w ten sposób tylko 10 proc. – Różnica polega na tym, że w szpitalu publicznym dyrektor nie odpowiada majątkiem za sytuację finansową swojej firmy, a w niepublicznym tak – mówi Mądrala. – My nie możemy się zadłużyć, a szpitale publiczne od kilku lat utrzymują zobowiązania na poziomie 9,5 miliarda złotych i nikt się tym poważnie nie przejmuje. Publiczne placówki co jakiś czas dostają po prostu pomoc państwa na spłatę zobowiązań.
[ramka][srodtytul]Prywatna opieka[/srodtytul]
Prywatny rynek opieki zdrowia w Polsce systematycznie rośnie. Według szacunków firmy Frost & Sullivan jego wartość w 2009 r. wyniosła 12,9 mld zł. Po krótkim okresie spowolnienia spowodowanym kryzysem rynek w roku 2010 znowu dynamicznie się rozwija i w 2014 r. może osiągnąć wartość 20 mld zł. W zakres wydatków na prywatną opiekę medyczną wchodzą zarówno ubezpieczenia zdrowotne, jak i leczenie, diagnostyka, rehabilitacja i opieka medyczna oraz tzw. dowody wdzięczności dla lekarzy, czyli opłaty mieszczące się w szarej strefie. Z prywatnych usług medycznych korzystają zwykle mieszkańcy dużych miast dysponujący dochodem wyższym niż średnia krajowa. Biorąc pod uwagę tempo rozwoju rynku i wzrost dostępności tego typu usług, grupa ich odbiorców wkrótce znacznie się powiększy.[/ramka]

POLECAMY

KOMENTARZE