Media

Nagroda im. Maleszki dla "Gazety Wyborczej"

Fotorzepa, Pio Piotr Guzik
Byli działacze podziemia - m.in. z NZS i "Solidarności" zorganizowali w Krakowie happening, podczas którego chcieli wręczyć redaktorom "Gazety Wyborczej" oryginalne, choć kontrowersyjne wyróżnienie.
- To Nagroda im. Lesława Maleszki, "Ketmana", w dziedzinie manipulacji prasowej - oświadczyli.
Szmatę do podłogi z wypisaną czerwonymi literami nazwą nagrody przynieśli przed siedzibę redakcji. - To za artykuł z 18 czerwca, czyli ostatniego dnia przed ciszą wyborczą, pt. "Tura czy tury" i wybicie na stronie tytułowej wyniku sondażu - 51 procent dla Komorowskiego, 33 proc. - dla Kaczyńskiego - mówił dziennikarzom Krzysztof Bzdyl, dawny działacz KPN. "Kapitułę nagrody szczególnie zafascynowała trafność gazety w ocenie szans kandydatów na prezydenta RP. Równie ważne jest to, że jeśli "Gazeta Wyborcza" się myli, to zawsze w tym samym kierunku" - czytamy w uzasadnieniu przyznania nagrody.
- To akcja obywatelska - twierdzi Piotr Doroba, który przyszedł na happening z małą córeczką. Do siedziby wyróżnionej redakcji uczestnicy happeningu jednak nie weszli, bo jej dziennikarze zamknęli się na klucz, a nagroda i uzasadnienie jej wręczenia oraz kopia artykułu została pozostawiona na schodach, przed drzwiami "Wyborczej". Jednym z inicjatorów happeningu jest Sławomir Wróbel, który niedawno "uraczył" w Londynie marszałka Komorowskiego silikonowym penisem, podobnym do tego, który przyniósł kiedyś na konferencję prasowa Janusz Palikot z PO. Wróbel to były szef NZS na Uniwersytecie Jagiellońskim. - Nie wykluczamy, że kapituła będzie przyznawała podobne wyróżnienia także w przyszłości, choć nie chcielibyśmy tego. Jednak raz w roku mamy nadzieję przyznawać także wyróżnienie za pozytywne przykłady dziennikarstwa obywatelskiego - twierdzi Grzegorz Surdy, kiedyś działacz NZS i WiP, dziś pracujący w branży telewizyjnej. Lesław Maleszka, przyjaciel Stanisława Pyjasa, przez lata współpracował z SB, m.in. jako TW "Ketman". Po latach został redaktorem "gazety Wyborczej". Pracę stracił dopiero po emisji słynnego filmu 'Trzech kumpli" o losach Stanisława Pyjasa, Bronisława Widlsteina i samego Maleszki.
Źródło: rp.pl

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL