REKLAMA

Powódź w Polsce

Rząd obwinia o powódź bobry. Bronią ich ekolodzy i myśliwi

ika , Piotr Kobalczyk 07-06-2010, ostatnia aktualizacja 07-06-2010 20:08
Bóbr
autor: Maciej Piąsta
źródło: Fotorzepa
Bóbr

Pierwsze zwierzęta, które szef MSWiA ogłosił "największymi wrogami wałów", mogły zginąć już w poniedziałek, ale łowczy odmówili strzelania

Masz uwagi?Skomentuj na blogu lub napisz list na zwierzetailudzie@rp.pl

Zlecenie wybicia 20 bobrów żyjących wzdłuż nadodrzańskich umocnień w Zachodniopomorskiem trafiło w piątek do szczecińskich kół łowieckich Bielik i Trop. Wydał je Zarząd Melioracji i Urządzeń Wodnych w Szczecinie. Powód? Jak twierdzi dyrektor Tomasz Płowens, bobry podziurawiły wały na odcinku 9 km wzdłuż Odry, ryjąc w nich kilkumetrowe dziury, a co roku straty spowodowane przez te zwierzęta sięgają dziesiątków tysięcy złotych.

– Trzeba coś w końcu z tym zrobić, więc choć żal mi bobrów, ważniejsze jest bezpieczeństwo ludzi – tłumaczy Płowens. Twierdzi, że zwierzęta rozmnożyły się ponad miarę, nie mając naturalnego wroga – wilka.

Odstrzał miał się zacząć teraz i zakończyć do 30 czerwca. Ale wiele wskazuje, że do niego nie dojdzie, bo wilkiem bobrom nie chcą być myśliwi. Alojzy Pietras, łowczy z koła Bielik, mówi wprost, że odmówi odstrzału. – Kto wymyślił, by strzelać do bobrów w okresie rozrodczym – oburza się. – Pan by strzelał do matki z młodymi? I w ogóle na jakiej podstawie mielibyśmy odstrzeliwać bobry, które przecież są cały rok pod ochroną?

Po protestach myśliwych wyrok na bobry cofnięto. - Bobry będą przesiedlone - obiecał dyrektor Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych w Szczecinie Tomasz Płowens. Gryzonie zostaną przesiedlone z miejsc, gdzie czynią największe szkody. Ile bobrów będzie przesiedlonych - jeszcze nie ustalono. Koszt przeniesienia jednej rodziny bobrzej na nowe siedlisko to około 8-10 tys. zł.

Pracownicy ZMiUW szacują, że na wałach przeciwpowodziowych wzdłuż rzeki Odry, wokół Jeziora Dąbie i Zalewu Szczecińskiego, znajduje się od 300 do 400 bobrzych żeremi, czyli kopców z gałęzi i mułu, w których mieszkają te zwierzęta.

Alojzy Pietras podkreśla, że sposobu strzelania do bobra nie reguluje nawet regulamin łowiecki. Jego zdaniem decyzja o odstrzale jest sprzeczna z przepisami i została podjęta, żeby przykryć ludzkie zaniedbania. Uważa, że przed ewentualnym odstrzałem konieczne byłyby naukowe badania, a nawet zmiana ustaw. Boli go też, że na strzelanie do bobrów zgodziła się instytucja z dopiskiem "ochrony środowiska".

Ma na myśli Regionalną Dyrekcję Ochrony Środowiska (RDOŚ) w Szczecinie. Jak twierdzi jej rzeczniczka Agata Suchta, zgodę na odstrzał wydano po przeprowadzeniu "stosownego postępowania" na podstawie przepisów dopuszczających go w przypadku zagrożenia ludności. Nie wiadomo jednak, czy poprzedziły ją analizy, czy wystarczyły argumenty szczecińskich meliorantów.

Ekolodzy uważają, że decyzja o odstrzałach ma charakter propagandowy. Przywołują wypowiedź Jerzego Millera, szefa MSWiA, który niedawno powiedział o bobrach: "To zwierzątko, które zagnieździło się na całej długości wałów Wisły i Odry, drąży kanały, w związku z czym wały przypominają ser szwajcarski".

– Kiedy powódź obnażyła ludzkie zaniedbania, ktoś najwyraźniej sobie wymyślił, że trzeba znaleźć winnego – uważa Paweł Średziński z organizacji ekologicznej World Wildlife Fund Polska. – Tymczasem takie decyzje bez wiarygodnego uzasadnienia to niebezpieczny precedens.

WWF oprotestował już podobne decyzje o odstrzale bobrów, jakie zapadły w stosunku do 25 gmin nadwiślańskich w Pomorskiem i Kujawsko -Pomorskiem, gdzie decyzje odpowiednich RDOŚ nawet nie określają limitów zwierząt do odstrzału. "Powtarzane przez polityków i lokalną administrację mity na temat bobra sprawiły, że robi się wszystko, aby wydano zgodę na odstrzał tych zwierząt" – podał w swoim oświadczeniu WWF. Według ekologów jednym z głównych powodów strat przy powodziach jest "niekontrolowane zagospodarowywanie zagrożonych obszarów".

Badacz bobrów dr Andrzej Czech uważa, że dzięki ich licznym tamom na rzekach skala powodzi jest nawet mniejsza. Na stronie internetowej Bobry.pl przywołuje ironiczny artykuł z niemieckiego tygodnika "Der Spiegel", gdzie opisano, jak polskie władze winią bobry za skutki powodzi. Czech komentuje: "Niemcy śmieją się z ministra" i podkreśla, że "jakoś podczas powodzi w Niemczech nikt na to nie wpadł, że winne były właśnie bobry, a jest ich u nich sporo".

Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Stan powodziowy koło Niska

Na Podkarpaciu po południu stany ostrzegawcze przekroczone były na Sanie i Wisłoku. W gminie Jeżowe k. Niska obowiązuje alarm powodziowy >>