Wojewoda lubelski: gdzie są ekolodzy?

aktualizacja: 24.05.2010, 12:50
Foto: Fotorzepa, Przemek Wierzchowski

- Czy choć jeden ekolog stoi na tych wałach? - pyta z nieukrywaną goryczą Genowefa Tokarska, wojewoda lubelski

Słowa wojewody padły po poniedziałkowym posiedzeniu Wojewódzkiego Zespołu Zarządzania Kryzysowego, podczas którego omawiana była sytuacja powodziowa na Lubelszczyźnie. Mówiąc o trudnościach związanych z utrzymaniem wałów Genowefa Tokarska wspomniała, że działania przeciwpowodziowe utrudnia zadrzewiony i zakrzaczony teren w dorzeczu Wisły.
- Ta nieszczęsna Natura 2000... - oświadczyła wojewoda. Chodzi o unijny program ochrony cennych przyrodniczo terenów, który ogranicza ingerencję człowieka w przyrodę. - Wiem, że przemawia przeze mnie rozgoryczenie, ale tam gdzie nie można było niczego ruszyć, a teraz ludzie tracą cały dobytek. A gdzie są dzisiaj ekolodzy? Czy choć jeden z nich stoi na tych wałach, gdzie trwa niewyobrażalna i heroiczna walka o ich utrzymanie? - pytała retorycznie.
Na Lubelszczyźnie poziom Wisły jest od kilku dni stały lub nieznacznie opada. Jednak wojewoda podkreśliła, że sytuacja wciąż jest bardzo trudna. W gminie Wilków pod wodą znajduje się ponad 95 procent powierzchni gminy. Zalana jest też gmina Łaziska. Od tygodnia służby ratunkowe starają się nie dopuścić do przerwania wałów w Parchatce pod Puławami. Przyszłość jest jednak niepewna. - Wały chodzą. Są tak nasiąknięte, że w każdej chwili mogą nie wytrzymać - nie ukrywała Genowefa Tokarska.
Włodzimierz Stańczyk, dyrektor Wojewódzkiego Centrum Zarządzania Kryzysowego poinformował, że na Lubelszczyźnie ewakuowano dotąd ok. 1,5 tys. osób. Wielu mieszkańców z zagrożonych lub już zatopionych miejsc nie chce opuszczać swoich domów. - Wszyscy czekają do ostatniej chwili. Na ewakuacje decydują się dopiero wtedy gdy woda wlewa się im do łóżka - powiedział Stańczyk. Dodał, że powodzianie mogą liczyć nie tylko na schronienie przed wodą i posiłki, ale także na pomoc psychologiczną.
W regionie utopiło się wiele zwierząt hodowlanych, zalane są dwa cmentarze, pod wodą znalazły się wodociągi. - Fala powodziowa niesie ze sobą skażenie chemiczne i bakteryjne, które zagraża zdrowiu i życiu ludzi - ostrzegał Janusz Słodziński, dyrektor Wojewódzkiej Stacji Epidemiologiczno-Sanitarnej w Lublinie. - Nie odnotowaliśmy na razie żadnych zachorowań związanych z powodzią, ale należy zachować higienę i ostrożność w kontakcie z wodą. Szczepieniom ochronnych poddani zostali w pierwszej kolejności przedstawiciele medycznych służb ratunkowych. Dalsze kroki w tym zakresie będą podejmowane sukcesywnie w razie potrzeby. Myślę, że dalsze szczepienia będą niezbędne gdy woda opadnie - dodał Słodziński.

POLECAMY

KOMENTARZE