Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Kolekcje

List Batorego dla biznesmena

Rzeczpospolita, Radek Pasterski RP Radek Pasterski
Rynek bibliofilski w Polsce rozwinie się, gdy do gry wejdš fundusze inwestycyjne - mówi Paweł Podniesiński, bibliofil
[b]Rz: W 2008 roku pierwodruk dzieła Mikołaja Kopernika w Nowym Jorku sprzedano za ok. 2 miliony dolarów. To stanowi równowartoœć rocznych obrotów całego polskiego rynku aukcyjnego zabytkowej ksišżki. Czy nasz rynek się rozwinie?[/b] [b]Paweł Podniesiński:[/b] W 2008 roku na aukcji w Lamusie padł polski rekord cenowy, za ksišżkę astronoma Heveliusza zapłacono 210 tys. zł. W tamtym czasie wielu prezesów lub właœcicieli firm jeŸdziło prywatnymi autami wartymi pół miliona lub więcej. Ci ludzie zorientujš się prędzej czy póŸniej, że 210 tys. zł to obiektywnie niedużo jak za białego kruka o wartoœci ponadnarodowej, który równoczeœnie jest cennym polonikiem. To naprawdę jest okazyjna cena. Wejœcie na rynek nowych bogatych klientów jest nieuniknione, to gwarantuje rozwój tego rynku.
Na Zachodzie fundusze inwestycyjne powszechnie lokujš œrodki na rynku bibliofilskim. U nas nastšpi to samo. Rynek bibliofilski się rozwinie, gdy instytucje te wejdš do gry. Długoterminowa inwestycja ma szansę powodzenia, bo nigdy nie przybędzie wielu ciekawych listów, np. króla Stefana Batorego. [b]Może niska podaż wynika z faktu, że właœcicieli nie satysfakcjonujš ceny osišgane przez białe kruki? Jak sprzedam dobry obraz, np. Malczewskiego, to mogę kupić dobre mieszkanie. Za wspomnianš najdroższš ksišżkę Heveliusza raczej nie.[/b] W mojej ocenie niska podaż wynika z przyczyn historycznych. Zabytkowych polskich ksišżek po prostu nie ma. Uległy zniszczeniu w licznych wojnach. Fakt ten zawsze będzie miał wpływ na wzrost cen! Bardzo rzadko białe kruki oferowane u nas na aukcjach pochodzš z krajowych zasobów. Bardzo dużo pochodzi ze œwiata. Ceny sš względnie niskie, ponieważ nasze społeczeństwo jest na dorobku, a kupowanie zabytkowych ksišżek wszędzie na œwiecie wymaga pieniędzy oraz wiedzy. Wszędzie na œwiecie jest to pasja bardziej elitarna niż kupowanie obrazów. [b]Można przy tym zarobić. Jeden z bibliofilów kilka lat temu kupował pierwodruki Stanisława Wyspiańskiego, które kosztowały œrednio ok. 180 – 300 zł. Dał je do oprawy i teraz sprzedaje na aukcji po 2 tys. zł.[/b] To dobry przykład podejœcia inwestycyjnego. Podobnie, jeœli ktoœ kilka lat temu po kilkaset złotych kupował druki międzywojennej awangardy literackiej czy malarskiej, dziœ może je sprzedać za kilka lub kilkanaœcie tysięcy. Nadal jednak tylko pojedyncze osoby traktujš księgozbiór jako inwestycję. [b]Ważnym impulsem do rozwoju rynku i wzrostu cen sš monografie nowych kolekcjonerskich tematów.[/b] Na tej zasadzie wzrosło zainteresowanie wspomnianymi drukami awangardy, gdy w 1998 roku Piotr Rypson, po polsku i angielsku, wydał swojš monografię „Ksišżki i strony”. Z czasem taka ksišżka zaczyna być cytowana, wchodzi do œwiadomoœci kolekcjonerów lub inwestorów. Dokonałem wielu odkryć, czytajšc przypisy do prac naukowych, bo tam zawarte sš informacje o ksišżkach, które wyszły. [b]Cena zależy także od proweniencji i stanu.[/b] Generalnie proweniencja może zwiększyć cenę o co najmniej 30 proc. lub więcej. To zależy od typu proweniencji, czy jest to odręczny wpis własnoœciowy, ekslibris czy superekslibris, i od znaczenia właœciciela. Warto uważać, bo może się zdarzyć, że ktoœ miał luzem ekslibris ważnej postaci historycznej i wkleił go do egzemplarza, aby istotnie zwiększyć jego wartoœć. Może się to zdarzyć, zwłaszcza gdy właœciciel ekslibrisu nie pozostawił katalogu swego księgozbioru. [b]Czy na naszym rynku możliwe sš jakieœ elektryzujšce odkrycia?[/b] W 2000 roku mówiło się, że nieœwiadomy właœciciel sprzedał krajowemu antykwariuszowi za niewielkš kwotę pierwsze amerykańskie wydanie komiksu z Batmanem z lat 30., warte wtedy ok. 100 tys. dolarów. [wyimek]210 tys. zł to najwyższa cena zapłacona na naszym rynku za zabytkowš ksišżkę[/wyimek] W 2008 roku międzynarodowy cennik komiksów w 38. edycji okreœlił wartoœć tego tytułu na ok. 525 tys. dolarów. W tym roku komiks ten ma cenę ok. 1 milion dolarów. Ale równoczeœnie oferowano egzemplarz w gorszym stanie za 23 tysišce dolarów. [b]Taka rozpiętoœć cen za ten sam tytuł![/b] Ten za milion musi być w takim stanie, jakby wyszedł z drukarni. W Stanach Zjednoczonych istnieje skodyfikowany precyzyjny system oceny jakoœci oferowanych na rynku komiksowych białych kruków. Każde minimalne zagięcie musi być odnotowane i wpływa na wycenę. U nas takie systemy ocen znane sš na razie przede wszystkim z rynku numizmatów. Wracajšc do odkrytego w Polsce „Batmana”, tamten egzemplarz zniknšł, nie pojawił się nigdzie na rynku. [b]Został wywieziony?[/b] Na ten temat możemy tylko spekulować. Faktem jest, że najlepszym zabezpieczeniem przed nielegalnym wywiezieniem zabytkowej ksišżki z Polski jest wysoka cena, jakš właœciciel może uzyskać tu na miejscu. Tak samo wysoka jak ta na œwiecie. Trudno wyobrazić sobie, żeby w sytuacji, kiedy komiks z Batmanem kosztuje milion dolarów, kogoœ w Polsce stać było na trzymanie takiej kwoty na półce w biblioteczce... Obroty na krajowym rynku bibliofilskim rosnš. W tym roku odbyło się już kilka aukcji. Teraz odbędš się kolejne, m.in. w Lamusie, w antykwariacie Logos i w antykwariacie TOM. Czy można już przewidzieć, jaki będzie ten rok? Papierkiem lakmusowym kondycji rynku jest aukcja największego antykwariatu ksišżkowego, czyli warszawskiego Lamusa. Coroczne dwie aukcje Lamusa to obrót połowy całego naszego rynku. Jeœli aukcja 22 maja pójdzie bardzo dobrze, wtedy można sšdzić, że na rynku nastšpi wzrost. [b]Jakie polonika do zbioru wytropił pan ostatnio na œwiecie?[/b] Na przykład na aukcji w San Francisco kupiłem za 300 dolarów „Wspomnienia” Józefa Boruwlaskiego wydane po angielsku w 1792 roku. Boruwlaski był karzełkiem, szlachcicem z urodzenia, podróżował po dworach europejskich. Wycena szacunkowa wynosiła 400 – 600 dolarów, ale nie było chętnych. Egzemplarz już do mnie przyleciał, teraz będę się bawił w œledztwo bibliofilskie. Biblioteka Narodowa podaje nazwisko bohatera jako: Boruslawski. Ktoœ sprzštnšł mi sprzed nosa ksišżkę wydanš w Lizbonie w 1748 roku, z ilustracjš przedstawiajšcš potwora. Ksišżka przewiduje zagładę Portugalii, spowodowanš przez potwory z... Polski. Niestety nie kupiłem tego białego kruka, który zmienił właœciciela za 800 euro. [ramka][b]Paweł Podniesiński[/b]. Doktorant na UW, prowadzi badania na temat księgarstwa antykwarycznego. Obronił pracę magisterskš o cennikach ksišżek wydawanych na œwiecie od XIX w. Posiada certyfikat rzeczoznawcy antykwarycznego Stowarzyszenia Księgarzy Polskich. Założył firmę, która zajmuje się tropieniem białych kruków na zamówienie bibliotek lub prywatnych kolekcjonerów.[/ramka] [b][link=http://www.rp.pl/temat/181792.html]Czytaj więcej o kolekcjonowaniu sztuki[/link][/b]
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL