Jesteśmy gorsi od niemieckich emerytów

aktualizacja: 29.04.2010, 14:48
Maciej Zimowski, właściciel biura Bird Service z Krakowa,  które organ...
Maciej Zimowski, właściciel biura Bird Service z Krakowa, które organizuje wyjazdy rowerowe w Polsce i za granicą
Foto: bird service

W Europie panuje moda na indywidualne zwiedzanie ciekawych regionów na rowerze - mówi Maciej Zimowski. Dlaczego ta moda nie dotarła do Polski?

[b]Rz: Czy Polacy lubią jeździć na rowerach?[/b]
[b]Maciej Zimowski:[/b] Bardzo lubią, ale ich zapał ogranicza się raczej do krótkich wypadów weekendowych za miasto.
[b]A zbiorowo na dłuższe trasy nie chcą jeździć?[/b]
Na początek muszę wyjaśnić, że wcale nie chodzi o podróżowanie w grupie. W Europie panuje moda na indywidualne zwiedzanie ciekawych regionów na rowerze.
[b]Indywidualne, czyli kosztowne, bo szyte na miarę?[/b]
No właśnie, wcale nie tak kosztowne. W każdym razie nie bardziej niż inne formy wypoczynku. W krajach zachodniej Europy działają wyspecjalizowane biura, które pomagają zaplanować trasę wycieczki, wyposażają turystę w rower, mapę, opis trasy. Rezerwują mu noclegi na postojach i organizują przewóz jego bagażu z hotelu do hotelu. Nasze biuro stara się tak właśnie działać.
[b]I...?[/b]
Nie jest łatwo, bo Polacy nie są przyzwyczajeni do takiej formy spędzania urlopu. Wolą leżenie na plaży niż aktywne spędzanie czasu. Staramy się więc popularyzować wypoczynek aktywny. Aktywny, to nie znaczy ekstremalny. U nas ciągle pokutuje obraz rowerzysty spoconego, ochlapanego błotem, pokonującego trudną trasę. Istnieje jakaś bariera psychologiczna: kiedy ktoś słyszy, że dziennie ma przejechać 40 – 50 kilometrów, łapie się za głowę. Tymczasem wysiłek włożony w przejechanie takiego odcinka nie jest większy niż ten włożony w przejście spacerem dziesięciu kilometrów. Trwa to trzy, cztery godziny. Resztę dnia spędza się na zwiedzaniu po drodze i posiłkach.
Wystarczy powiedzieć, że naszymi klientami najczęściej są niemieccy emeryci, w tym dwie trzecie to kobiety. To po prostu kwestia przyzwyczajenia i kultury spędzania czasu.
[b]A noclegi?[/b]
Dawniej wyprawy rowerowe organizowano jako bardzo tanie: dowożący uczestników autokar, namioty, spartańskie warunki. Teraz noclegi można zamówić sobie w bardzo wygodnych, czystych, przytulnych hotelach i pensjonatach, gdzie się znakomicie odpocznie po całym dniu na powietrzu. Nie trzeba się też troszczyć o sprzęt, bo o to dba organizator.
[b]Może zniechęca nas brak ścieżek rowerowych?[/b]
Ścieżki rowerowe są potrzebne w miastach, czyli tam, gdzie trzeba oddzielić ruch zmotoryzowany od ruchu pieszych i rowerzystów. Poza miastami wystarczą lokalne drogi, polne i leśne dukty. A tych nam nie brakuje. Potrafimy ułożyć trasę tak, by biegła mało uczęszczanymi drogami. Wystarczy powiedzieć, że jedna z proponowanych przez nas tras z Krakowa do Tokaju przez Słowację prowadzi niemal wyłącznie drogami niebędącymi ścieżkami rowerowymi. Podobnie bardzo malownicza przez Ponidzie.
[b]Jeśli Polacy nie są przekonani do aktywnego wypoczynku, to komu organizujecie wyjazdy?[/b]
Kiedy zaczynaliśmy sześć lat temu, największą grupą klientów byli Niemcy. Teraz Niemcy i Anglicy stanowią po 40 procent turystów, reszta to Belgowie, Amerykanie, Skandynawowie, Australijczycy.
Przylatują do Krakowa i tutaj zaczyna się nasza rola – wypożyczamy im rowery, wręczamy mapy i opisy tras, listę zarezerwowanych hoteli i pensjonatów. Jadą i chociaż nie znają języka polskiego, nie gubią się.
[b]Dlaczego wybierają Polskę?[/b]
Przeważnie byli już na innych szlakach – nad Loarą, nad Jeziorem Bodeńskim, nad jeziorami Karyntii, nad Dunajem – i teraz chcą zobaczyć kawałek Polski. Największą popularnością cieszy się szlak nad Dunajcem, 170 km w sześć dni. Wbrew wyobrażeniu jest łatwy, bo nie prowadzi górami, lecz dnem przełomu: od wsi Ząb przez Zakopane, Nowy Targ, Nidzicę, Szczawnicę do Rytra.
Mamy też opracowane szlaki: sudecki, ponidzki, galicyjsko-roztoczański. W tym roku hitem jest nowość „Na zielonej Ukrainie” – z Krakowa przez Ustrzyki Dolne, Drohobycz, Truskawiec, Zaleszczyki, Chocim, Kamieniec Podolski i Lwów. Grupy jadą pod opieką pilota. Trzy terminy z czterech są już wykupione.
[b]Przez kogo? To bardzo „polska” trasa.[/b]
Przez Niemców.
[i]—rozmawiał Filip Frydrykiewicz[/i]
Komentarz dnia
Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media SA. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media SA lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" [Poprzednia wersja obowiązująca do 30.01.2017]. Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE