Czy Gruzja traci sojusznika

aktualizacja: 21.04.2010, 00:42
Micheil Saakaszwili podkreślał przyjaźń łączącą go z Lechem Kaczyńskim...
Micheil Saakaszwili podkreślał przyjaźń łączącą go z Lechem Kaczyńskim. Na zdjęciu podczas pogrzebu prezydenckiej pary na Wawelu, z wnuczką i córką polskiego prezydenta
Foto: Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek

Gruzini się martwią, kto będzie ich orędownikiem na Zachodzie po śmierci prezydenta Lecha Kaczyńskiego

– Prezydent Kaczyński był wielokrotnie krytykowany w Polsce za to, co robił dla Gruzji. Także przez obecne władze. Dlatego uzasadnione jest pytanie, jak będzie wyglądała polityka Polski wobec naszego kraju po jego śmierci. Mam obawy, czy Gruzja nie zejdzie na dalszy plan – mówi “Rz” Dawid Kolbaia, gruziński politolog pracujący na Uniwersytecie Warszawskim.
Gruzini pamiętają, że chociaż na szczycie NATO w Bukareszcie w 2008 roku sojusz nie zgodził się na objęcie ich kraju programem ułatwiającym drogę do członkostwa (MAP), to polski prezydent przeforsował deklarację zawierającą obietnicę, że Tbilisi zostanie w przyszłości członkiem sojuszu. Kilka miesięcy później w czasie rosyjskiego ataku na Gruzję Lech Kaczyński bez wahania poleciał do Tbilisi, aby z innymi przywódcami Europy Środkowo-Wschodniej udzielić wsparcia Gruzinom. Przedstawiciele polskiego rządu krytykowali wtedy tę eskapadę. Podobnie było, gdy ostrzelano konwój prezydenta, który razem z gruzińskim przywódcą Micheilem Saakaszwilim pojechał nad granicę Gruzji z separatystyczną Osetią Południową, aby się przekonać, że Rosja nie przestrzega porozumienia pokojowego i nie wycofała swoich wojsk z zajętych terenów.
[srodtytul]Polska racja stanu [/srodtytul]
Niektórzy gruzińscy dyplomaci i komentatorzy prywatnie wyrażają obawy, że po śmierci prezydenta Kaczyńskiego, dążąc do pojednania z Rosją, polskie władze zapomną o Gruzji. – Zmiana klimatu w stosunkach polsko-rosyjskich dotyczy sporów historycznych, a nie zasadniczych spraw natury politycznej. Wspieranie demokracji na obszarze postsowieckim jest polską racją stanu i nie leży w naszym interesie jakakolwiek zmiana naszego poparcia dla Gruzji – zapewnia “Rz” eurodeputowany PO Jacek Saryusz-Wolski.
Podobnego zdania jest szef Fundacji Studiów Strategicznych i Międzynarodowych w Tbilisi. – Polska pozostanie najbliższym sojusznikiem Gruzji, bo nasze kraje mają wspólne interesy w sferze bezpieczeństwa. Polsko-rosyjskie pojednanie mogłoby tylko poprawić naszą sytuację. Trzeba mieć nadzieję, że nie skończy się na gestach – tłumaczy Aleksander Rondeli.
[srodtytul]Był naszym bohaterem[/srodtytul]
Eksperci są zgodni, że najważniejszą sprawą dla Gruzji jest pozostanie poza strefą wpływów Rosji i zachowanie integralności terytorialnej. W następstwie rosyjsko-gruzińskiego konfliktu w lecie 2008 roku wspierane przez Kreml separatystyczne regiony Abchazja i Osetia Południowa ogłosiły niepodległość, a Moskwa natychmiast ją uznała. Poważnie ucierpiały gruzińska armia i gospodarka, a Tbilisi jeszcze bardziej uzależniło się od wsparcia gospodarczego, wojskowego i politycznego Zachodu.
– Kraje starej Europy ze względu na swoje interesy z Rosją często nie przywiązują wagi do naszego bezpieczeństwa. Zaraz po Stanach Zjednoczonych Gruzja powinna zabiegać o utrzymanie sojuszu z Polską. Modlimy się, aby wasza pozycja gospodarcza i polityczna w Unii była jak najsilniejsza – podkreśla Rondeli.
Kiedy administracja Baracka Obamy zapowiedziała “zresetowanie” stosunków z Rosją, Gruzja nie ukrywała swoich obaw. Zeszłoroczna wizyta amerykańskiego wiceprezydenta Joe Bidena w Tbilisi miała być dowodem, że USA nie zapominają o swym najbliższym sojuszniku na Kaukazie. Biały Dom chłodno jednak traktuje prezydenta Micheila Saakaszwilego, który kilka lat temu brutalnie stłumił antyrządowe demonstracje. Prezydent Obama nie spotkał się z Saakaszwilim podczas kwietniowego szczytu nuklearnego w Waszyngtonie, na który zaprosił ponad 40 przywódców z całego świata. Spotkał się z 12 z nich, m.in. z prorosyjskim prezydentem Ukrainy Wiktorem Janukowyczem.
Prezydent Saakaszwili w ostatnich tygodniach więcej czasu spędza w USA niż w swojej ojczyźnie, szukając poparcia elit dla Gruzji. – Przedstawia nasze obawy dotyczące bezpieczeństwa i zabiega o inwestycje. Przed wojną z Rosją wynosiły one 2 miliardy dolarów rocznie. Potem zamarły – mówi Rondeli. W niedzielę Saakaszwili przerwał swój pobyt w USA i mimo chmury wulkanicznego pyłu nad Europą przyleciał na pogrzeb Lecha Kaczyńskiego.
– Prezydent Kaczyński był naszym bohaterem. Kiedy zginął, Gruzini składali sobie nawzajem kondolencje. Czegoś takiego nie było od czasów Piłsudskiego, który również był postrzegany jako obrońca gruzińskiej wolności i suwerenności – dodaje Dawid Kolbaia.
Komentarz dnia
Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media SA. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media SA lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" [Poprzednia wersja obowiązująca do 30.01.2017]. Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE