Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Katastrofa smoleńska

Winni piloci, samolot czy mgła?

Miejsce katastrofy
AFP
Trwa badanie czarnych skrzynek prezydenckiego tupolewa. Zdaniem Rosjan maszyna była sprawna
Rosyjskie władze wprost wskazujš na winnych katastrofy: to kapitan samolotu zadecydował, że będzie lšdować w Smoleńsku. Uczynił tak mimo ostrzeżeń o fatalnej pogodzie i gęstej mgle. – Pilot został poinformowany o trudnych warunkach pogodowych, a jednak podjšł decyzję o lšdowaniu – powiedział szef Komitetu Œledczego przy prokuraturze Federacji Rosyjskiej Aleksander Bastrykin. Rosjanie proponowali lšdowanie w Moskwie lub Mińsku. Wczeœniej także Białorusini informowali polskich pilotów o fatalnej sytuacji pogodowej w rejonie Smoleńska.
– To ja radziłem, by lšdowali na zapasowym lotnisku – relacjonuje Paweł Plusnin, kontroler lotów, cytowany przez TVN 24 za portalem Life News. Jak twierdzi, Polacy mieli problem ze zrozumieniem komend. Jednak w TVN 24 były dowódca 36. Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego płk Tomasz Pietrzak temu zaprzeczył i zapewnił, że dowódca samolotu doskonale znał rosyjski.     Œledztwo w sprawie katastrofy wszczęła zarówno strona rosyjska, jak i polska. W wyjaœnianie przyczyn tragedii zaangażowanych jest 12 polskich prokuratorów: czterech zajmuje się sprawš w kraju, oœmiu pojechało do Rosji. – Równolegle pracujš tam także polscy patomorfolodzy, którzy biorš udział w oględzinach i identyfikacji ciał – mówi „Rz” Mateusz Martyniuk, rzecznik prokuratora generalnego. Trwa analiza zapisów z czarnych skrzynek, które otwarto o 10.40 w niedzielę. Taœma z zapisem parametrów lotów przemieœciła się, zapewne na skutek wstrzšsu, ale urzšdzenie jest w dobrym stanie. – Zapisy sš czytelne. Ich analiza potrwa kilka dni. To żmudna praca – opowiada płk Zbigniew Rzepa, rzecznik Naczelnej Prokuratury Wojskowej, który jako jedyny z polskich prokuratorów uczestniczył w odsłuchiwaniu zapisów z czarnych skrzynek. Zachowały się dwie: rejestrator rozmów prowadzonych w kabinie pilotów (załogi i kontroli lotu) oraz rejestrator lotu, w którym sš dane dotyczšce m.in. pułapu i wszystkich zmian jego wysokoœci. Nasi prokuratorzy, którzy pojechali do Rosji, zabezpieczajš dowody, m.in. przedmioty należšce do ofiar, znalezione na i wokół miejsca tragedii. Z informacji „Rz” wynika, że sš trudnoœci z identyfikacjš niektórych ciał przetransportowanych do Moskwy. Niewykluczone, że aby ustalić ich tożsamoœć ,niezbędne będš badania DNA. Dlatego naczelny prokurator wojskowy płk Krzysztof Parulski zapowiedział wczoraj: – Dzięki szybkiej reakcji ministrów Kwiatkowskiego i Klicha samolot z próbkami DNA rodzin odleci rano do Moskwy. A płk Rzepa dodaje: – Współpraca z Rosjanami jest na bardzo wysokim poziomie. Niczego przed nami nie ukrywajš, o wszystkim nas informujš. Prokurator generalny Andrzej Seremet jeszcze w sobotę rozmawiał z Jurijem Czajkš – prokuratorem generalnym Federacji Rosyjskiej. Rosjanie zadeklarowali, że będš sukcesywnie przekazywać nam wszystkie zgromadzone w œledztwie materiały. – Polska prokuratura już skierowała do strony rosyjskiej wniosek o przekazanie nam całej zgromadzonej dotychczas dokumentacji – mówi Martyniuk. Nie ma podstaw, by wštpić w szczeroœć deklaracji rosyjskich œledczych Nieoficjalnie rozmówcy „Rz” zaangażowani w sprawę uważajš, że nie ma podstaw, by wštpić w szczeroœć deklaracji rosyjskich œledczych. Także w Polsce trwa dochodzenie. – Z polecenia Naczelnej Prokuratury Wojskowej wykonano czynnoœci zabezpieczajšce materiał dowodowy na lotnisku Okęcie, skšd startował prezydencki samolot. Zabezpieczana jest dokumentacja zwišzana ze stanem technicznym samolotu – mówił rzecznik Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Poznaniu płk Mikołaj Przybył. Zabezpieczono paliwo, którym zatankowano samolot prezydencki, oraz dokumenty.     Zanim w pełni przeanalizowano zawartoœć czarnych skrzynek, Aleksander Bastrykin oœwiadczył, że informacje już z nich pozyskane wykazujš, że katastrofa nie była zwišzana z problemami technicznymi – tak pisała RIA Nowosti. Według niego informacje odczytane z rozbitego kokpitu sš zbieżne z danymi uzyskanymi z nagrań rozmów pilotów. Mieli oni narzekać na złš pogodę, ale nie mówili nic o kłopotach technicznych z urzšdzeniami samolotu. Dwudziestoletni prezydencki tupolew był niedawno remontowany w zakładach Awiakor w rosyjskiej Samarze. Ich dyrektor Aleksiej Gusiew mówił w telewizji Rossija–24, że samolot „przelatał zaledwie 5004 godziny i lšdował 1823 razy”, czyli „całkiem niewiele dla maszyny tej klasy”.     Jednak najbardziej prawdopodobnš przyczynš katastrofy była mgła. Eksperci podkreœlajš, że na lotnisku widocznoœć była tak słaba, że Tu-154M nie powinien lšdować. Tym bardziej że lotnisko nie było wyposażone w nowoczesne urzšdzenia naprowadzajšce pozwalajšce na lšdowanie w złych warunkach. „Komsomolskaja Prawda” zwróciła uwagę na podobieństwo katastrofy do tej, która wydarzyła się 22 marca na podmoskiewskim lotnisku Domodiedowo. Samolot wracał z Egiptu, dokšd zawiózł turystów. Też lšdował przy gęstej mgle. Gazeta pisała: „i tam piloci przecenili swoje siły i Ÿle ocenili wysokoœć, na jakiej się znajdowali. Gdy zobaczyli ziemię, było już za póŸno”. W Domodiedowie oœmiu członków załogi przeżyło, trafili do szpitala.
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL