Historia

Najważniejszy był papier

Fotorzepa, Anna Pietuszko
Wyjątkową wystawę połączoną z panelem dyskusyjnym w ramach Roku Kultury Niezależnej przygotował rzeszowski oddział IPN.
"Książki poza cenzurą w latach 1976-1989" - jest pierwszą tego rodzaju prezentującą ukazującą dorobek drugiego obiegu wydawniczego w czasach PRL. Na wystawie w Rzeszowie zaprezentowano sprzęt drukarski oraz oryginalne wydawnictwa, niektóre jeszcze z połowy lat siedemdziesiątych minionego stulecia, drukowane w piwnicach, strychach i altankach działkowych.
— Przybliżamy nie tylko historię drugiego obiegu, stosowaną wówczas technikę drukarską ale też pokazujemy znaczenie wydawnictw emigracyjnych, które nielegalnie docierały do Polski — podkreśla Jakub Izdebski, historyk rzeszowskiego IPN. Przypomniano największe podziemne ośrodki wydawnicze, największych wydawców, najczęściej publikowanych autorów oraz tematykę, która dominowała w nielegalnych książkach.
— W dużym skrócie staramy się też opowiedzieć, jakie działania podejmowała Służba Bezpieczeństwa chcąc zlikwidować wydawnictwa bezdebitowe — tłumaczy Izdebski. Wystawa połączona z panelem dyskusyjnych byłych wydawców drugiego obiegu, m.in. Antoniego Macierewicza, Janusza Krupskiego, Mirosława Chojeckiego, czy Stanisława Michalkiewicza jest częścią ogólnopolskiego programu IPN "Rok Kultury Niezależnej". IPN w Rzeszowie przygotował wystawę poświęconą książkom wydawanym w drugim obiegu, a pozostałe oddziały zebrały materiały prezentującą inne formy walki z reżimem komunistycznym w Polsce. — Jesienią całość materiałów zostanie zaprezentowana na wielkiej wystawie i konferencji w Krakowie — zapowiada Izdebski. [srodtytul]Pierwszy powielacz przemycono z Londynu[/srodtytul] Licznie zebrana młodzież mogła posłuchać opowieści byłych opozycjonistów i wydawców, a także samemu wydrukować bibułę. — Najważniejszy był papier — mówił Mirosław Chojecki, jeden z założycieli KOR i Niezależnej Oficyny Wydawniczej, największego wydawnictwa działającego poza cenzurą. — Normalnie nie można go było kupić, więc robiliśmy pieczątki, np. Związek Socjalistycznej Młodzieży Polskiej lub Liga Kobiet Polskich, składaliśmy zamówienia w imieniu tych zasłużonych dla PRL instytucji i w ten sposób można było legalnie zaopatrzyć się w papier — opowiadał Chojecki. Pierwszy powielacz spirytusowy w 1976 roku z Londynu przywiózł do kraju Wit Karol Wójtowicz, wówczas student KUL, a dziś dyrektor Muzeum-Zamek w Łańcucie. Do opozycyjnej działalności namówili go koledzy ze studiów Bogdan Borusewicz i Janusz Krupski. Zaangażowany był w działalność Sceny Plastycznej Teatru Akademickiego KUL, który w 1976 roku został zaproszony do Londynu. — Janusz Krupski zapytał mnie nieśmiało, czy nie przywiózłbym powielacza? — wspomina Wojtowicz. W Londynie czekała już nowiutka maszyna przygotowany przez Piotra Jeglińskiego, opozycyjnego działacza, który w 1978 roku w Paryżu założył wydawnictwo Editions Spotkania. Rozebrali go na części i tak w skrzyniach teatralnych powielacz trafił do Polski. To właśnie na nim drukowano pierwsze komunikaty KOR-u, skargi represjonowanych robotników Radomia i Ursusa, informacje o aresztowaniach. Wit Wojtowicz był też twórcą okładki oraz nazwy Niecenzurowana Oficyna Wydawnicza, która później poprawiono na Niezależną Oficynę Wydawniczą. — W połowie lat 70-ych wiedzieliśmy z kim mamy walczyć, ale zastanawialiśmy się w jaki sposób to robić — wspomina Janusz Krupski, współżałożyciel m.in lubelskich "Spotkań", a dziś kierownik Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych. Pomysł podsunął profesor Władysław Bartoszewski, który na wykładach dla studentów KUL opowiadał w jaki sposób prowadzono walkę z okupantem w czasach II wojny światowej i do jakich rozmiarów w państwie podziemnym rozwinął się ruch wydawniczy — opowiada Krupski. [srodtytul]Bohaterski miś w drugim obiegu[/srodtytul] Stanisław Michalkiewicz w latach 70-ych był dziennikarzem "Zielonego Sztandaru", gazety wydawanej przez Zjednoczone Stronnictwo Ludowe. W drugiej połowie lat 70-ych związał się z Ruchem Obrony Praw Człowieka i Obywatela i po godzinach z kolegą Tadeuszem Szozdą zaczął wydawać "Gospodarza", gazetę adresowaną do rolników. W latach 19799-1982 był współpracownikiem niezależnego wydawnictwa "Krąg". — To my wydaliśmy pierwszą książkę w stanie wojennym, w marcu 1982 roku — zaznacza. Była to "Najnowsza historia Polski" w nakładzie tysiąca egzemplarzy. Nakładem wydawnictwa ukazała się chyba jedyna książka w drugim obiegu adresowana do dzieci - "Bohaterski miś" Bronisławy Ostrowskiej z ilustracjami Kamila Mackiewicza. — Tak byliśmy pochłonięci i zmęczeni tym drukowaniem, że nawet nie było czasu się bać — wspomina Michalkiewicz. Największym powodzeniem wydawnictwa "Krąg" cieszyła się "Rewolucja konserwatywna w Ameryce" - Gysormana, który wydano w nakładzie 5,5 tysiąca egzemplarzy. — Mało kto wie, że wydaliśmy też komiks "Historia Solidarności" z tekstami Jacka Fedorowicza — przypomina późniejszy działacz i prezes Unii Polityki Realnej. Jan Musiał z Przemyśla pierwszy raz aresztowany został w 1970 roku, po tym jak na Uniwersytecie Jagielońskim z liter wyciętych z kliszy rentgenowskiej wykonał ulotkę nawołującą do manifestacji studentów. Drukowanie weszło mu w krew i w latach 80-ych w Przemyślu pod patronatem bp. Ignacego Tokarczuka wydawał m.in. "Biblioteczkę przemyską". — Nie byłoby ruchu wydawniczego na tak ogromną skalę, gdyby nie wsparcie kościoła katolickiego i Rządu RP w Londynie — zaznacza Antoni Macierewicz.
Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL