Finanse

Wszyscy dopłacimy do zapasów paliw

Fotorzepa, MW Michał Walczak
Resort gospodarki chce wprowadzić podatek od każdego sprzedanego w Polsce litra paliwa. Pozwoli to sfinansować przechowywanie zapasów paliw, na których koszty utrzymania narzekają Orlen i Lotos
Jak dowiedziała się „Rz”, Ministerstwo Gospodarki w ramach przygotowanych założeń do ustawy o zapasach ropy naftowej i paliw ma trzy propozycje rozwiązania problemu ich finansowania. Największe szanse na realizację ma pomysł stopniowego, rozłożonego na dziesięć lat, procesu przejęcia od Orlenu, Lotosu i importerów rezerw. Tak, by Agencja Rezerw Materiałowych co roku mogła odkupić po 10 proc. zapasów. Kluczową kwestią do rozwiązania jest sposób pozyskania przez Agencję funduszy na ten cel. Ma w tym pomóc kolejny, paliwowy, podatek.
– Mamy dwie propozycje – jedna zakłada wprowadzenie specjalnej opłaty – ok. 4 grosze na litrze – mówi Maciej Kaliski, dyrektor Departamentu Ropy i Gazu w resorcie gospodarki. – Drugie wyjście to zaciągnięcie przez Agencję kredytu i spłacanie go przez Orlen, Lotos i importerów paliw. Rozwiązanie podatkowe oznacza, że najpierw przez rok Agencja będzie zbierać fundusze na to, by w następnym móc wykupić na początek 10 proc. rezerw. I tak miałoby być przez dziesięć lat.  Bez względu na to, która z tych koncepcji zostanie przyjęta, za zapasy zapłaci całe społeczeństwo. Dyrektor Kaliski argumentuje, że już i tak wszyscy Polacy to robią. Według wyliczeń ministerstwa koszty z tym związane wynoszą ok. 6,5 groszy w cenie każdego litra paliwa. – Teraz pojawiłaby się dodatkowa opłata – 4 grosze za litr paliwa wprowadzonego do obrotu, ale wtedy dotychczasowe koszty utrzymana zapasów przez naszych producentów byłyby mniejsze – mówi szef Departamentu Ropy i Gazu.  Zdaniem Kaliskiego trzeba by też kontrolować przedsiębiorstwa zobowiązane do tworzenia zapasów obowiązkowych, czy nie zawyżają cen i nie czerpią nieuzasadnionych zysków dzięki nowemu systemowi.  Który z pomysłów na finansowanie zapasów wejdzie w życie – zdecyduje Rada Ministrów. W tym tygodniu minister gospodarki wybierze jeden z wariantów i przedstawi do uzgodnień międzyresortowych. – Liczymy, że rząd mógłby się zająć tą sprawą na przełomie marca i kwietnia – mówi Kaliski.  Formalnie resort ciągle bierze też pod uwagę możliwość wykupienia całości rezerw od Orlenu, Lotosu i importerów paliwa. – Ta koncepcja ma więcej wad niż zalet, a przede wszystkim powoduje zwiększenie długu – mówi dyrektor Kaliski. – BGK musiałby bowiem wyemitować obligacje na 7 – 9 mld zł, by Agencja Rezerw Materiałowych miała pieniądze na wykupienie zapasów. To osłabiłoby znacząco pozycję tego banku i mogłoby mu utrudnić finansowanie innych – równie ważnych z punktu widzenia państwa – programów. Zarządy Orlenu i Lotosu uważają, że jednorazowe wykupienie zapasów byłoby najlepszym rozwiązaniem. Dla obu firm stanowią one duże obciążenie i rzutują na wyniki finansowe. Dlatego PKN Orlen zdecydował się na sprzedaż części zapasów o wartości ok. pół miliarda złotych.
Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL