Muzyka

Wielki show dedykowany Billie Holiday

Dee Dee Bridgewater
Fotorzepa, Marek Dusza m.d. Marek Dusza
Amerykańska wokalistka Dee Dee Bridgewater dała na Bielskiej Zadymce Jazzowej jeden z najlepszych występów
Tego samego zdania był akompaniujący jej pianista Edsel Gomez, kiedy rozmawiałem z nim już po koncercie. Dee Dee Bridgewater zawładnęła publicznością wypełniającą Teatr Polski w Bielsku-Białej.
Jej interpretacje piosenek Billie Holiday bawiły, smuciły, zmuszały do zadumy. – Eleanora Fagan, bo tak naprawdę nazywała się Billie, była nie tylko wokalistką, była muzykiem i pionierem. To, co nam pozostawiła, zasługuje na kontynuację – zapowiedziała swój występ Dee Dee Brigdewater. Za dwa tygodnie ukaże się jej album „To Billie With Love from Dee Dee” i jeśli śpiewa na nim w stylu, który poznaliśmy na Zadymce, płyta będzie wydarzeniem. Tuż przed sobotnim koncertem odbyła się ceremonia wręczenia artystce Anioła Jazzu, nagrody Stowarzyszenia Sztuka Teatr ufundowanej przez prezydenta Bielska-Białej Jacka Krywulta. Dee Dee Brigdewater była naprawdę wzruszona i odwdzięczyła się wspaniałym koncertem. Do każdej piosenki wnosiła siebie. „Lady Sings the Blues” zabrzmiała bardziej jazzowo niż oryginalne wykonanie Billie Holiday.
Popisem jej aktorskich umiejętności był utwór „Don’t Explain”. Tak zmysłowo wczuwała się w solówkę Craiga Handy’ego na flecie, jakby kochanek szeptał jej czułe słowa. Handy, który wcielił się w rolę Colemana Hawkinsa w filmie „Kansas City” Roberta Altmana, pokazał najwyższą klasę improwizatora. Tylko jego solówki mogły odciągnąć uwagę publiczności od wokalistki. A Dee Dee wyraźnie go faworyzowała, pozwalając mu na popisy. A jednak do duetu w zmysłowym temacie „Your Mother’s Son-in-Law” wybrała nieśmiałego kontrabasistę Kenny’ego Davisa. Przekomarzała się z perkusistą, skatując z zawrotną szybkością w „Miss Brown to You”. Kulminacyjnym momentem była piosenka „Strange Fruit”, w której Billie Holiday opisuje lincz na czarnoskórych mieszkańcach Ameryki. Zaśpiewała go przejmująco, a kiedy w finale wykrzyczała swój ból, na sali zapadła grobowa cisza. Dee Dee Bridgewater długo nie mogła się rozstać z publicznością, która zgotowała jej owację na stojąco. Zaimprowizowała rapowane podziękowanie dla Bielska, hotelu President, w którym mieszkała, i za statuetkę Anioła. Takiego prezentu nie robiła wcześniej w Warszawie czy na North Sea Jazz Festival, gdzie często śpiewa. Dzięki występom Igora Butmana, McCoy Tynera i Dee Dee Bridgewater Bielska Zadymka Jazzowa ponownie ma szansę na tytuł najlepszego festiwalu jazzowego w ankiecie czytelników magazynu „Jazz Forum”. Warto dodać, że znakomicie zaprezentowały się polskie zespoły: trio Andrzeja Jagodzińskiego grające Chopina, kwintet Jerzego Małka, a także laureaci konkursu: Outbreak Quartet i wyjątkowy talent – wokalista Wojciech Myrczek. Natomiast młodzi słuchacze tłumnie przybyli na koncert formacji Jazzanova. Festiwal zakończył tradycyjny koncert w schronisku na Szyndzielni, gdzie ekspresyjną world music zaprezentowała francuska Fanga.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL