Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Publicystyka

Rada ocalenia czci

Piotr Semka
Fotorzepa, Kuba Kamiński Kub Kuba Kamiński
Dla polskiego obozu liberalno-lewicowego obrona Jaruzelskiego i całkowite, bezkrytyczne rozgrzeszenie jego działalnoœci w PRL staje się kanonem politycznej poprawnoœci – pisze publicysta „Rzeczpospolitej"
[wyimek][link=http://blog.rp.pl/semka/2010/02/04/rada-ocalenia-czci/" "target=_blank]WeŸ udział w dyskusji[/link][/wyimek] Starania o œwieckš hagiografię szefa WRON trwajš od dawna. Jednak wybuch i gwałtownoœć emocji wobec filmu "Towarzysz generał" zadziwia.Trudno więc nie potraktować tego jak przekroczenie kolejnej granicy. W Telewizji Polskiej przez ostatnie lata oglšdaliœmy wiele filmów dokumentalnych o PRL. Wiele z nich zawierało wyraziste tezy lub ilustrowało stan emocji reżyserów wobec przywódców PRL. Filmy o Marcu'68 na przykład przedstawiały I sekretarza PZPR Władysława Gomułkę w jednoznacznie negatywnym œwietle – bez żadnego pokazywania kontekstu epoki czy uwarunkowań międzynarodowych. Bardzo jednostronne w wymowie filmy robi też ikona lewicowych filmowców Michael Moore.
A jednak żaden obraz nie wywołał ostatnio takiej burzy jak ten, w którym przypomniano przebieg komunistycznej kariery Wojciecha Jaruzelskiego. [srodtytul]Lewicowy kanon [/srodtytul] Z drugiej strony faktem jest jednak i to, że dotšd filmu na ten temat po prostu nie było. Milczenie to ma długš tradycję. Zapoczštkował jš jesieniš 1989 r. prezes TVP Andrzej Drawicz, który w specjalnym piœmie do szefów publicystyki ówczesnej TVP wyraŸnie zalecił, by unikać krytykowania generała Jaruzelskiego. W pewnym sensie zalecenie to złamali po 21 latach dopiero Grzegorz Braun i Robert Kaczmarek. I co się wtedy okazało? Że naruszenie tego niepisanego tabu obudziło furię. Ostroœć tych reakcji daje sporo do myœlenia. W "Gazecie Wyborczej" Paweł Wroński i Rafał Kalukin oburzali się na "propagandowy" charakter filmu. W "Newsweeku" Wojciech Maziarski przypomniał, że Jaruzelski "umiał w 1989 r. przegrać z klasš", i poradził Grzegorzowi Braunowi, by zapisał się na warsztaty dla poczštkujšcych filmowców, gdzie się dowie, czym "różni się publicystyka od poligramoty". Z kolei gwiazda lewicowej blogosfery Azrael Kubacki ogłosił, że "telewizja polska, telewizja publiczna, nadajšc ten film w swoim flagowym programie, staje się narzędziem propagandy i walki politycznej. Prawda objawiona w filmie "Towarzysz generał" ma służyć walce o dusze i poglšdy Polaków – według kanonów zwolenników IV RP". I tak oto niepostrzeżenie w polskim obozie liberalno -lewicowym obrona Jaruzelskiego i całkowite bezkrytyczne rozgrzeszenie jego działalnoœci w PRL staje się kanonem politycznej poprawnoœci. [srodtytul]W ideowym obozie [/srodtytul] Myœlenie polskiej lewicy solidarnoœciowej zmieniło się niemal na naszych oczach. Jeszcze 15 lat temu wielu jej przedstawicieli uważało, że generał powinien odpowiadać za swoje zbrodnie. Dziœ okazuje się, że Adamowi Michnikowi, z całš jego miłoœciš do generała, skutecznie udało się wyperswadować im przekonanie o koniecznoœci ukarania Jaruzelskiego. Co więcej, hołdy składane generałowi stajš się sprawdzianem, jak bardzo jest się odpornym na "PiS -owskš wersję historii" i czy jest się odpowiednio czujnym na groŸbę "recydywy IV RP". Obrońcy generała lubiš zaczynać polemiki z filmem od słów: "nigdy nie byłem admiratorem Wojciecha Jaruzelskiego". To odwoływanie do swojej byłej opozycyjnej działalnoœci przestaje jednak cokolwiek znaczyć. Może i obrońcy generała nie byli jegoadmiratorami , ale dzisiaj nimi sš. I to, że kiedyœ mogli dostać po głowie pałkš od zomowców, naprawdę nie ma tu wiele do rzeczy. Bo jeœli dziœ tak emocjonalnie reagujš na film o szefie Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego, to znaczy, że stał się on jednym z ważnych liderów ich obozu ideowego. W swoim œwiętym oburzeniu przypominajš nieco starych KPP -owców, którzy łatwo wytłumaczyli sobie tortury i pobyty w stalinowskich więzieniach w latach czystek. Uznali je za epizod, na który trzeba machnšć rękš wobec powojennego dzieła budowy socjalizmu w Polsce. [srodtytul]Dziwne milczenie[/srodtytul] Dominacja tego dziwacznego kultu wœród byłych działaczy "Solidarnoœci" nie narodziła się od razu po 1989 roku. Za jego rozwój odpowiedzialnoœć ponoszš przedstawiciele œrodowisk KOR-owskich. Ileż razy słyszałem od dawnych bohaterów podziemia, że "Adam zwariował na punkcie generała". Ta dosyć połowiczna polemika nie zamieniła się jednak nigdy w twardš krytykę. Nie powstały żadne listy otwarte, żadne teksty, które przypominałyby, że Jaruzelski ma mało pochlebnš przeszłoœć. WeŸmy choćby czystki antysemickie w wojsku. Nikogo nie zdumiewa, gdy Wojciech Mazowiecki w studiu TVP bagatelizuje te naganne moralnie działania, zadajšc prowokacyjne pytanie: "ile tak naprawdę takich wypadków było?". Nie mogłem uwierzyć własnym uszom, gdy publicysta posługiwał się argumentami starych moczarowców, tłumaczšc, by w ocenie wydarzeń z '68 w wojsku widzieć nie tylko antysemityzm, ale zjawiska tak banalne jak zwykłš chęć skorzystania na odgórnej walce o władzę czy skłonnoœć ludzi do podkładania innym œwini. Jeszcze bardziej zdumiewa zamieszczony niedawno w "GW" tekst Jerzego Jedlickiego "Ponury cień pogardy". Autor oburza się w nim na pikietę przed domem Jaruzelskiego, która odbywa się co roku w noc 13 grudnia. Jedlicki w obronie Jaruzelskiego używa języka, którym wczeœniej opisywał proceder zaszczuwania ludzi w marcu '68. Jeszcze trochę, a admiratorzy generała zacznš go zaliczać do ofiar tej nagonki. Ale dlaczego milczš starzy KOR-owcy? Dlaczego milczš działacze Komitetu Helsińskiego czy Stowarzyszenia Otwarta Rzeczpospolita? Czyżby wszyscy oni wierzyli, że Jaruzelski w '68 roku czy w grudniu '70 był szarmanckim dżentelmenem w tweedowej marynarce? Czy nie zauważajš, że podtrzymujšc kult generała, zbliżajš się niebezpiecznie do poglšdów elektoratu ORMO-wskiego, który zawsze zachwycał się jego niepokalanym honorem. [srodtytul]Wymazane winy[/srodtytul] Wydawałoby się, że trudno znaleŸć postać skupiajšcš w sobie więcej cech, wobec których lewica tradycyjnie wykazuje nieufnoœć. Wojciech Jaruzelski to wieloletni wojskowy, generał oskarżany o akceptację antysemickich czystek w wojsku oraz za masakrę robotników na Wybrzeżu, polityk, który moralnie odpowiada za zakatowanie licealisty na milicyjnym posterunku. Mimo to okazuje się, że jedna zasługa – współtworzenie Okršgłego Stołu – wymazuje wszystkie winy i jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki zamienia go w człowieka, którego jego dawne ofiary chcš bronić do upadłego. To chyba wyraŸna wskazówka, jak gigantyczne znaczenie dla Adama Michnika i jego œrodowiska miały ustalenia Okršgłego Stołu z 1989 r. Jedna zaleta, która przekreœliła tysišce wad. Mojemu pokoleniu, które stan wojenny wspomina jak najgorzej, uzmysławia to jedno – walka o prawdę o Jaruzelskim i o stanie wojennym będzie teraz bardzo trudna.
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL