Psychologia
Ciekawa praca uchroni przed depresją
Brak słońca może powodować obniżenie nastroju i spadek formy. Gdy zły nastrój utrzymuje się przez ponad dwa tygodnie, a do niego dochodzą jeszcze inne objawy, może to świadczyć o depresji sezonowej. W leczeniu stosuje się leki przeciwdepresyjne i fototerapię
Depresja sezonowa jest bardzo rzadką odmianą depresji.
Pierwszym krokiem w jej rozpoznaniu jest odróżnienie jej od depresji endogennej (epizodu depresyjnego w przebiegu zaburzeń depresyjnych nawracających) oraz od chwilowego przygnębienia. Depresja endogenna jest stanem charakteryzującym się pogorszeniem nastroju, zmniejszeniem energii i aktywności, zainteresowań, osłabieniem popędu seksualnego. Ludzie nią dotknięci mają trudności z koncentracją, są obojętni, nie odczuwają przyjemności z życia codziennego, brakuje im motywacji, izolują się, ograniczają kontakty ze znajomymi. Do tego momentu depresja zimowa i depresja klasyczna się nie różnią. Jeśli objawów jest więcej i są nasilone, wówczas najprawdopodobniej mowa o depresji endogennej. Chorzy na tego typu depresję dodatkowo mają zaburzenia snu i brak apetytu, często chudną, są drażliwi, smutni, ciągle przygnębieni. Ich pewność siebie i samoocena są zaniżone, czują się bezwartościowi, nikomu niepotrzebni. Do tego nie widzą szans na poprawę, lepsze funkcjonowanie, nie są w stanie wykonywać czynności zawodowych, nie mają ochoty na współżycie.
Dołącz do nas! Zostań fanem serwisu Zdrowie na Facebooku :)
Z kolei osoby z depresją zimową częściej mają ochotę na węglowodany, często przybierają na wadze, są senne w ciągu dnia, u kobiet nasilają się objawy zespołu napięcia przedmiesiączkowego – mówi Danuta Byczyńska, specjalista psychiatra z bydgoskiego gabinetu psychiatrycznego przy ul. ks. Skorupki. Depresja sezonowa występuje w miesiącach jesiennych i zimowych. Może trwać od kilku tygodni do kilku miesięcy, w zależności od nasilenia oraz od skuteczności stosowanej terapii. Choroba może nawracać i zdarzać się co roku.
To nie zawsze choroba
U niektórych osób w sezonie jesienno-zimowym pojawiają się tego typu objawy, jednak nie każdego dopada depresja sezonowa. – Jeśli gorszy nastrój pojawia się od czasu do czasu, a my jesteśmy w stanie temu przeciwdziałać, starając się poprawić humor np. wyjściem na spacer czy spotkaniem z przyjaciółmi, wówczas mówimy o chwilowym przygnębieniu – tłumaczy dr Byczyńska. Chandrze towarzyszyć może smutek, ospałość, ale objawy nie są na tyle silne, by uniemożliwiać normalne funkcjonowanie. Osoby przygnębione mogą mieć okresowo nadmierny apetyt na węglowodany czy słodycze. Na chandrę pomaga sprawianie sobie przyjemności. – Rozpieszczajmy się i róbmy to, co lubimy. Jednym nastrój poprawi czekolada, innym wyjście do kina – dodaje.
Naświetlanie pod okiem lekarza
Depresja sezonowa najprawdopodobniej wywołana jest brakiem prawidłowego oświetlenia. Do jej wystąpienia przyczynia się spadek aktywności serotoninowej w ośrodkowym układzie nerwowym – mózgu , który jest odpowiedzialny za kontrolę nastroju. Innym ważnym czynnikiem wpływającym na stany depresji może być wysoki poziom melatoniny. – Melatonina to hormon snu i jest wydzielana przez szyszynkę, w godzinach nocnych – mówi dr Byczyńska. Wydzielanie melatoniny hamuje światło słoneczne o odpowiednio dużym natężeniu, jednocześnie pobudzając wydzielanie serotoniny, dlatego w leczeniu depresji zimowej stosuje się fototerapię.
Przy lampie, ale ostrożnie
Polega ona na doświetlaniu organizmu światłem z lamp o natężeniu powyżej 2500 luksów na poziomie oczu. – Światło z lampy wpada do siatkówki oka, co daje impuls do zwiększonego wydzielania serotoniny do przestrzeni synaptycznych i wówczas chory odczuwa poprawę nastroju – mówi. W zależności od natężenia światła sesja naświetlania może trwać od pół godziny do dwóch. Osoby z depresją powinny się doświetlać przez całą zimę. Na początku warto włączać lampy codziennie przez około dwa tygodnie, w terapii podtrzymującej wystarczą dwa – trzy razy w tygodniu po pół godziny. Regularne korzystanie z fototerapii daje dobre efekty już po kilku dniach.
Dr Byczyńska odradza jednak samodzielne leczenie światłem. – Niektórzy chorzy na depresję sezonową miewają myśli samobójcze. Światło zwiększa napęd u człowieka i jeśli dana osoba ma tego typu myśli, to zanim jej się poprawi nastrój, zdąży już zrobić to, o czym pomyślała – dodaje lekarka. Pracownie fototerapii znajdują się w Klinice Psychiatrii i Psychoterapii Śląskiej Akademii Medycznej w Katowicach, Instytucie Psychiatrii i Neurologii w Warszawie i Akademii Medycznej w Gdańsku, ponadto wiele oddziałów psychiatrycznych dysponuje lampami do prowadzenia zabiegów. – Jeśli pacjenci nie mają dostępu do fototerapii, zapisuje im się leki serotoninowe, które także pomagają w zwalczeniu objawów depresji – mówi. Korzystania z solarium nie można uznać za sposób radzenia sobie z depresją sezonową. – Nie udowodniono, by naświetlanie skóry zwiększało aktywność serotoninową w ośrodkowym układzie nerwowym – dodaje specjalistka.













