REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Kraj » Społeczeństwo » Obyczaje

Obyczaje

Rysunki migrują z papieru do sieci

Matylda Młocka, Agnieszka Niewińska 25-01-2010, ostatnia aktualizacja 25-01-2010 03:19
Andrzej Mleczko przyznaje,  że Internet  to dla niego  zło konieczne
autor: Dariusz Majgier
źródło: Fotorzepa
Andrzej Mleczko przyznaje, że Internet to dla niego zło konieczne
Artur Krynicki rysuje dla Wirtualnej Polski
źródło: Fotorzepa
Artur Krynicki rysuje dla Wirtualnej Polski
Strona internetowa Henryka Sawki
źródło: Internet
Strona internetowa Henryka Sawki

Znani rysownicy coraz częściej zakładają strony, ale wielu przyznaje, że robi to bez przyjemności

Prace tych, którzy rzeczywistość komentują za pomocą kreski, coraz częściej możemy oglądać w sieci. Dla portalu Wirtualna Polska rysuje Artur Krynicki. W Interii autorską galerię ma Andrzej Mleczko. W Onet.pl tworzyło kilku uznanych rysowników.

– To przyszłość i doskonałe miejsce dla ofensywnych twórców młodego pokolenia – uważa Artur Krynicki, który z WP.pl współpracuje od pięciu lat.

Portal przyznaje, że wykorzystywanie rysowników to kalka tego, co robią tradycyjne gazety. – Ich rysunki są atrakcyjne dla naszych czytelników – mówi „Rz” Krzysztof Cibor z Wirtualnej Polski. – To forma udoskonalania komentarzy i wiadomości, jakie mamy na stronie.

Zasięg, ilość i reakcja

– To był rodzaj eksperymentu zarówno dla mnie, jak i dla portalu – wspomina początek współpracy Krynicki. Dziś każdy z jego rysunków ogląda od kilkunastu tysięcy do kilkudziesięciu tysięcy osób.

– Choć chętnie współpracuję z wydawnictwami papierowymi, w Internecie cenię sobie jego zasięg. W ciągu jednego dnia można dotrzeć do wielu osób w kraju i za granicą. Dzięki komentarzom na stronie wiem, jak odbiorcy reagują na moje prace – wylicza Krynicki.

Reakcję internautów ceni też inny rysownik, Szczepan Sadurski. – Publikacja w prasie nie daje rzeczywistego kontaktu z odbiorcami, znam tylko reakcję redaktora – mówi „Rz”. – W sieci zaś odzew jest błyskawiczny. Dostawałem e-maile i sympatyczne, i ordynarne. Zdarzało mi się na nie odpisywać – opowiada.

Rysownicy chwalą sobie pojemność tego medium – w wirtualnym świecie mieści się to, na co nie ma miejsca w gazecie. Jerzy Krzętowski rysujący dla tygodnika „Newsweek” współpracuje też z jego stroną internetową. I podczas gdy w wydaniu papierowym ukazuje się tylko jeden jego rysunek w tygodniu, w sieci pojawia się ich kilka.

Zdaniem Jerzego Wasiukiewicza, rysownika i założyciela Agencji Rysunkowej Jurek.pl, Internet to dobre miejsce dla satyry. – Podobnie jak felieton czy publicystyka również rysunek satyryczny najlepiej funkcjonuje obok innych treści. Tak jest w prasie drukowanej i podobnie zaczyna to wyglądać w Internecie – mówi. Jak dodaje, dla rysownika prestiżowe jest publikowanie na stałe w znanym tytule. Bez różnicy, czy jest to prasa drukowana czy portal internetowy.

Ale wśród rysowników są i tacy, którzy na Internet spoglądają z niechęcią. – Jestem z epoki Gutenberga i kartki papieru – mówi „Rz” Andrzej Mleczko. – Nie znoszę Internetu i traktuję go jak zło konieczne.

Dlaczego? – Papier można porównać z możliwością trzymania kogoś za rękę, a Internet to jakby rozmawiać z kimś przez telefon, nie widząc się i nie odwiedzając. Dla mnie czytanie czegoś na stronie internetowej nie jest żadną przyjemnością.

Mleczko własną stronę jednak ma, sam ją zaprojektował.

Podobnie jest z Henrykiem Sawką, który przez lata publikował m.in. w tygodniku „Wprost”, a dziś rysunki zamieszcza w „Polityce” i dzienniku „Polska”. Choć ma swoją witrynę, gdzie można nawet kupić jego rysunki, do sieci podchodzi z rezerwą. – Dopóki będzie prasa, będą w niej rysunki. W gazecie rysunek satyryczny jest oddechem dla oczu – mówi „Rz”.

Mimo że najwyżej ceni satyrę w prasie, na współpracę z portalami niekiedy się decyduje. – Rysowałem dla Interii.pl. Miałem tam przez kilka lat swoje prezentacje – opowiada Sawka.

Publikujący w „Rzeczpospolitej” Andrzej Krauze to jeden z nielicznych rysowników, którzy w Internecie nie mają galerii. – Kiedy tworzę, mam przyjemność w tym, że są to moje prywatne prace, a gdy pojawiają się w dużej liczbie w Internecie, to traci się takie poczucie – mówi „Rz”. Ale zalety sieci docenia. – Włączam komputer około 9 rano i zaczynam sprawdzać, co się dzieje w Polsce. Mój rysunek jest gotowy po 30 minutach. Do Internetu mógłbym go wstawić od razu, na gorąco, jako komentarz do bieżącego newsa politycznego – przyznaje.

Popularność z papieru

Artura Krynickiego nie dziwi, że znani rysownicy wolą papier. – To ludzie o wyrobionej przez dziesięciolecia marce. I to papier dał im popularność – zauważa.

A dr Dominik Batorski, socjolog Internetu z Uniwersytetu Warszawskiego, przyznaje, że dziś rysownicy sieci ignorować nie mogą. – To medium sprawia, że zaciera się granica między ekspertem i amatorem. Można nie być dziennikarzem, a pisać bloga. To dotyczy również satyry, która jest tworzona przez zwykłych internautów. Nieobecność profesjonalistów w Internecie może oznaczać spadek popularności – mówi „Rz”.

Poprzednia
1 2
Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Polki nie zmieniają diety w ciąży

Aż 56 proc. Polek, które były lub są w ciąży nie zmieniło nic w swoim żywieniu w tym okresie - wynika z badań TNS OBOP pt. "Polka w ciąży", których pierwszą część zaprezentowano w Warszawie >>