UE broni nękanych za wiarę

aktualizacja: 22.01.2010, 02:25
Indyjscy chrześcijanie z Naugaon w stanie Orissa musieli uciekać ze sw...
Indyjscy chrześcijanie z Naugaon w stanie Orissa musieli uciekać ze swojej wioski po pogromie w sierpniu 2008 r.
Foto: AFP

Parlament Europejski po raz pierwszy ujął się za prześladowanymi na świecie chrześcijanami

– Udało się. Wydeptaliśmy tę rezolucję – powiedział „Rz” Konrad Szymański, eurodeputowany PiS, który od lat głośno domagał się w Parlamencie Europejskim obrony praw prześladowanych na świecie chrześcijan. – Na sukces złożyły się wieloletnie starania różnych eurodeputowanych. Większość w PE przekonały także szokujące wydarzenia ostatnich tygodni w Egipcie i Malezji. Represje wobec ludności koptyjskiej poruszyły nawet egipski parlament – mówi Szymański. W Egipcie w stronę wiernych wychodzący z pasterki padły strzały z przejeżdżającego samochodu. Zginęło sześciu koptyjskich chrześcijan i policjant. W Malezji tylko w styczniu doszło do przynajmniej dziewięciu napadów na kościoły.
– Chrześcijańskie społeczności na świecie szybko się zmniejszają. Ich życie jest tak trudne, że wiele osób wybiera emigrację. W Turcji spotykamy się z nietolerancją, prześladowaniami, zdarzają się też morderstwa – mówi „Rz” pastor James Bultema, prezbiterianin z kościoła św. Pawła w tureckiej Antalii.
Rezolucja, którą przyjął wczoraj PE, jest wspólnym dziełem frakcji chadeckiej (należą do niej PO i PSL) i konserwatywnej (należy do niej PiS). Ale tym razem w debacie nawet lewica nie przeciwstawiała się symbolicznym słowom. Część polityków ma nadzieję, że jest to pierwszy krok do objęcia chrześcijan ochroną przez unijną dyplomację. Chrześcijanie cieszą się z zapowiedzi, ale nie liczą na szybką poprawę. – Dobrze, że Unia zaczyna się za nami wstawiać, ale obawiam się, że tureckie władze nie będą chciały działać pod presją – ostrzega pastor Bultema.
Poza aktem potępienia rezolucja PE wzywa także unijne instytucje, takie jak Komisja Europejska i Rada UE, do zwrócenia uwagi na problem mniejszości religijnych, a szczególnie chrześcijańskich, w rozmowach z Egiptem i Malezją. To niejedyne kraje, gdzie dochodzi do aktów przemocy wobec chrześcijan, wcześniej opinię publiczną bulwersowały doniesienia z Pakistanu, Indii czy Iraku. W przypadku tego ostatniego kraju doszło nawet do niecodziennej propozycji niemieckiego ministra spraw wewnętrznych, aby stworzyć europejskie kwoty dla uchodźców z tego kraju. Tak, aby wyznanie było elementem ułatwiającym przyznanie azylu w UE. Propozycja nie doczekała się jednak realizacji.
– Rzeczywiście obserwujemy akty przemocy wobec chrześcijan – mówi „Rz” Mark Lattimer, sekretarz generalny organizacji Minority Rights. Według niego dobrze się stało, że PE zabrał wreszcie w tej sprawie głos. – Unia jest największym dostarczycielem pomocy międzynarodowej. Krytyka z jej strony ma praktyczne znaczenie – uważa Lattimer. Według niego Unia nie powinna jednak w przyszłości preferować praw chrześcijan kosztem innych mniejszości wyznaniowych, a raczej w równy sposób traktować wszystkich prześladowanych za wiarę.
Podobnie uważa Marat Shterin z wydziału studiów religijnych King’s College w Londynie. – To dobrze, że Parlament Europejski dostrzega problem, ale obawiam się, że rezolucja może być odebrana jako konfrontacyjna. A to może się negatywnie odbić na chrześcijanach – powiedział Shterin. Właśnie pod wpływem takich głosów autorzy rezolucji ograniczyli się tylko do konkretnych przypadków ataków na mniejszości, a nie stosunku do chrześcijaństwa w ogóle. I nie znalazł się w niej fragment dotyczący „rosnącej wrogości wobec chrześcijan w Europie”.
– Przykładem takiej wrogości było pamiętne orzeczenie Trybunału w sprawie włoskich krzyży – powiedział po głosowaniu Ryszard Legutko, euroeputowany PiS.
[ramka][srodtytul]Opinia: Jonathan Rocho, International Christian Concern (ICC)[/srodtytul]
Sytuacja chrześcijan w krajach muzułmańskich jest coraz gorsza. W wyniku wojen w Iraku i Afganistanie coraz więcej z nich cierpi z powodu prześladowań. Stali się kozłami ofiarnym. Są wyrzucani z domów, mordowani, więzieni. Co gorsza, w wielu krajach muzułmańskich, jak Arabia Saudyjska, trwa radykalizacja. Narasta brak tolerancji wobec wyznawców Chrystusa. Nie mogą praktykować swej wiary. Żyją w strachu. Podobnie jest w krajach komunistycznych, takich jak Chiny, Wietnam, Kuba czy Korea Północna, gdzie chrześcijanie są uważani przez władze za poważne zagrożenie polityczne. Płacą wysoką cenę za swą wiarę. Najbogatsze państwa świata nie robią nic, by im pomóc. Szczególnie Unia Europejska powinna walczyć o prawa chrześcijan na świecie. Europa to w końcu kolebka chrześcijaństwa. Niestety, poprawność polityczna jest często ważniejsza od losu milionów niewinnych ludzi. Unia nie chce drażnić muzułmanów, którzy opanowali europejskie miasta. Chodzi też o relacje handlowe z takimi krajami jak Arabia Saudyjska. Ropa jest dla wielu polityków Zachodu ważniejsza od ludzi. Chcielibyśmy, żeby Unia stworzyła instytucje, których zadaniem byłaby ochrona chrześcijan. Apelujemy o to już od lat. Potrzebna jest silna presja polityczna, inaczej czeka nas katastrofa. Sytuacja naszych współwyznawców pogarsza się z każdym dniem.
[i]—not. ryb[/i][/ramka]

POLECAMY

KOMENTARZE