Czy Deutsche Bahn zapłaci

aktualizacja: 12.01.2010, 01:43
Lokomotywa Deutsche Bahn
Lokomotywa Deutsche Bahn
Foto: Fotorzepa, Dariusz Majgier DM Dariusz Majgier

Polskie ofiary III Rzeszy chcą pieniędzy od niemieckich kolei, które zarabiały na deportacjach

Dwie największe organizacje poszkodowanych: Polski Związek Byłych Więźniów Politycznych Hitlerowskich Więzień i Obozów Koncentracyjnych oraz Stowarzyszenie Polaków Poszkodowanych przez III Rzeszę, zorganizują jutro konferencję prasową. Zaapelują do władz niemieckiego przewoźnika Deutsche Bahn, który chce wejść na polski rynek, o pomoc finansową dla ofiar nazistów.
– Niemieckie koleje zamierzają u nas zarabiać, ale bardzo dużo zarobiły podczas okupacji Polski – mówi „Rz” Stanisław Zalewski, prezes Polskiego Związku Byłych Więźniów Politycznych Hitlerowskich Więzień i Obozów Koncentracyjnych.
– Chcemy, by przekazały jakieś kwoty na pomoc humanitarną dla byłych więźniów i robotników przymusowych.
Z ekspertyzy niemieckiej organizacji Pociąg Pamięci, opublikowanej przez „Rz” jesienią 2009 r., wynika, że niemieckie koleje, deportując Polaków w czasie II wojny światowej, zarobiły równowartość pół miliarda euro. Koleje zarabiały na transportach do obozów koncentracyjnych i na wypędzeniach. Według ekspertyzy pieniądze za przewóz więźniów odbierały od lokalnej administracji okupowanych terytoriów lub od SS, która wcześniej zrabowała je swoim ofiarom.
– Wieźli nas całą noc wagonem więźniarskim, do niewielkich dwuosobowych klitek wsadzili nas po pięciu – wspomina Jerzy Skrzypek, były więzień Auschwitz (numer 7586), który do obozu trafił w 1942 r. – Musieliśmy wszyscy stać, opierając się o siebie. Nie dali nam jeść ani pić, nie mieliśmy jak załatwiać potrzeb.
– To był makabryczny proceder i mam nadzieję, że niemieckie koleje wreszcie zadośćuczynią swoim ofiarom – mówi „Rz” Hans-Rüdiger Minow z Pociągu Pamięci. – Ci ludzie straszliwie cierpieli, a dziś często znajdują się w trudnej sytuacji finansowej. To ostatnia chwila, bo coraz więcej z nich umiera.
Dziś do związku więźniów obozów koncentracyjnych należy już tylko 7 tysięcy osób. W 1995 r. było ich jeszcze 25 tys. Prezes związku Stanisław Zalewski zastrzega, że Polacy nie liczą na wielkie odszkodowania od Deutsche Bahn. – Zależy nam na pomocy humanitarno-socjalnej, pieniądzach na leki, opiekę medyczną, na opłacenie ogrzewania czy inne potrzeby.
Jeśli niemiecki przewoźnik nie będzie chciał wesprzeć poszkodowanych, nie wykluczają oni zbiorowych pozwów przeciw koncernowi. Sprawa może dotyczyć dziesiątków tysięcy osób, a nawet milionów ich spadkobierców. – Trochę za wcześnie o tym mówić, wszystko zależy od tego, jak sprawa się potoczy – unika jednoznacznych wypowiedzi Zalewski.
Deutsche Bahn po ujawnieniu ekspertyzy o zyskach czerpanych z okupacji Polski orzekła, że nie uważa się za prawnego spadkobiercę Reichsbahn. Jednak niemiecki koncern został utworzony na majątku
Reichsbahn, w tym roku zamierza też hucznie obchodzić 175. rocznicę powstania niemieckich kolei, na co chce przeznaczyć – według nieoficjalnych informacji – co najmniej kilkanaście milionów euro.
– Ofiary III Rzeszy powinny dochodzić swoich praw – komentuje mec. Stefan Hambura, berliński adwokat, który występuje w sprawach polskich poszkodowanych. – Trzeba podjąć kroki i składać pozwy. Jest w tej chwili ku temu dobra atmosfera międzynarodowa, sądy innych państw, np. we Włoszech, orzekają odszkodowania od Republiki Federalnej Niemiec.
[ramka][srodtytul]Opinia: Władysław Bartoszewski, były więzień Auschwitz, minister ds. międzynarodowych w Kancelarii Premiera[/srodtytul]
Do Auschwitz trafiłem we wrześniu 1940 roku, tym samym transportem co Witold Pilecki. Wieźli nas wagonem bydlęcym. Norma wojskowa wynosi w takim wagonie 40 ludzi, tymcza- sem nas wpakowali do niego 80. Było tak ciasno, że musieliśmy się zmieniać, żeby usiąść. Nie było klozetu. Jechaliśmy bardzo długo, przepuszczając pociągi wojskowe, które miały priorytet. Eskorta SS była niezwykle surowa. W pewnym momencie usły- szeliśmy strzały. Podobno później z jednego z wagonów wyno- szono trupy. Jako były więzień Auschwitz nie mogę nie solidaryzować się z pomysłem, żeby wystąpić o rekompensatę wobec niemieckich kolei. Chociaż – zaznaczam – ja nigdy nie wziąłem i nigdy nie wezmę złotówki odszkodowania. Pomysłodawcom radzę zwrócić się o pomoc do posłów, którzy mogliby w tej sprawie zgłosić interpelację do MSZ. To by nadało sprawie większy ciężar gatunkowy. Pamiętam, jak za czasów rządu Jerzego Buzka wydobyliśmy od przemysłu niemieckiego dodatkowe pieniądze dla robotników przymusowych. Wynająłem dwóch żydowskich adwokatów z Nowego Jorku. Sprawie nadaliśmy wymiar międzynarodowy: dotyczyła Polaków, ale również Żydów i innych. Dzięki temu zabiegowi i pomocy tych adwokatów wygraliśmy. Ofiary dostały zadośćuczynienie.
—not. p.z.[/ramka]
Komentarz dnia
Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media SA. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media SA lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" [Poprzednia wersja obowiązująca do 30.01.2017]. Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE