REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Świat » Ameryka Środkowa

Ameryka Środkowa

Wyspa niewolników nie chce autonomii

Anna Słojewska 11-01-2010, ostatnia aktualizacja 11-01-2010 20:05
Martynika odrzuciła w referendum większą autonomię
źródło: AFP
Martynika odrzuciła w referendum większą autonomię
Karaibska Martynika od 1946 roku jest departamentem zamorskim Francji. Wyspę  o powierzchni 1128 km2 zamieszkuje ok. 400 tys. ludzi. Językiem urzędowym jest francuski, a walutą  – euro
źródło: Rzeczpospolita
Karaibska Martynika od 1946 roku jest departamentem zamorskim Francji. Wyspę o powierzchni 1128 km2 zamieszkuje ok. 400 tys. ludzi. Językiem urzędowym jest francuski, a walutą – euro

Gdy mieszkańcy się złoszczą, niszczą francuskie pomniki. Ale niezależność od Paryża wcale Martynice nie w smak

– Ciągle boję się psów, choć nigdy żaden nie zrobił mi krzywdy – opowiada dozorca w hotelu w Sainte Luce, miejscowości na południowo- zachodnim wybrzeżu Martyniki. Strach przed uwielbianymi przez białych czworonogami zaszczepili w nim rodzice, którzy dostali go w spadku od swoich rodziców i dziadków. Tych, którzy jeszcze pamiętali czasy niewolnictwa, gdy pies był pomocnikiem białych panów, szukającym zbiegłych z plantacji niewolników.

W niedzielę mieszkańcy Martyniki odrzucili, podobnie jak mieszkańcy Gujany Francuskiej, propozycję zwiększenia autonomii. Martynika pozostaje więc departamentem zamorskim Francji, zamiast stać się wspólnotą terytorialną. Ludzie przestraszyli się, że jakakolwiek większa autonomia oznacza dla nich mniej pieniędzy zarówno z budżetu francuskiego, jak i unijnego. Dlatego powiedzieli „nie”, mimo że nie są zadowoleni z obecnej sytuacji, którą uważają za kontynuację czasów niewolnictwa.

162 lata po zniesieniu niewolnictwa filarami gospodarki pozostają plantacje bananów i produkcja cukru. Dołączyła do nich turystyka. Nie są to najbardziej stabilne dochodowo dziedziny. Uprawa trzciny cukrowej przestała być złotym biznesem, od kiedy Europejczycy nauczyli się wytwarzać cukier z buraków, a dochodowe wytwórnie rumu można dziś policzyć na palcach dwóch rąk.

Banany z kolei uprawia się w wielu krajach świata. Na Martynice o tej porze roku widać sady bananowe z wielkimi kiściami zielonych owoców owiniętych w niebieską folię dla ochrony przed chorobami i insektami. Gdy widać to bogactwo bananowe, można się zastanawiać, dlaczego na lokalnym targu kilogram kosztuje 2 euro, ponad dwa razy więcej niż w supermarkecie w Brukseli. Właśnie ta drożyzna spowodowała, że ludzie wyszli na ulice rok temu.

Wielotygodniowy strajk sparaliżował wyspę, podobnie jak sąsiednią Gwadelupę. W stolicy, Fort-de-France, doszło do walk ulicznych i grabieży sklepów z użyciem broni.

– Telewizja we Francji ciągle to pokazywała i wyolbrzymiała. I turyści się przestraszyli – opowiada szef agencji wynajmu samochodów Hertz w Sainte Luce. W styczniu, w szczycie karaibskiego sezonu, wiele hoteli świeci pustkami, część restauracji jest zamknięta, a niektóre obniżyły ceny.

Na najpiękniejszych plażach Salinas, przedstawianych na pocztówkach z Martyniki, nie ma problemu ze znalezieniem prywatnej palmy, w której cieniu można odpoczywać godzinami. Choć jeszcze rok temu, żeby się tam dostać, trzeba było często stać w wielokilometrowych korkach. Według czarnych drogie życie to efekt działania białych. Choć potomkowie białych kolonizatorów stanowią niespełna 1 procent mieszkańców Martyniki, to oni kontrolują plantacje trzciny cukrowej i bananów, sektor finansowy, sieci handlowe, hotele.

Beke (skrót od francuskich słów określających „białych z nabrzeża”, którzy zajmowali się przywożeniem niewolników z Afryki) mieszkają w jednym regionie, Cap d’Est. Do ich domów prowadzą prywatne drogi, przy których, podczas zamieszek, policja wzmacnia posterunki. Beke unikają mediów, zabiegając w kuluarach o lukratywne kontrakty i dopłaty z francuskiego budżetu. Tak robią od lat, przeżywając szczęśliwie kolejne strajki i zamieszki. A kolorowi mogli co najwyżej wyładować swoją złość na pomnikach. Tak jak zrobili z posągiem najbardziej znanej kobiety Beke – Józefiny de Beauharnais, małżonki Napoleona – który w 1991 roku pozbawili głowy.

Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Reformy ugrzęzły w betonie

Raul Castro musi zmienić mentalność towarzyszy i zyskać zaufanie obywateli, by zreformować gospodarkę >>