Na swoich stronach spółka Gremi Business Communication Sp. z o.o. wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

REKLAMA
|
  • Warszawa
  • Białystok
  • Bydgoszcz
  • Gdańsk
  • Kalisz
  • Katowice
  • Kielce
  • Kraków
  • Lublin
  • Łódź
  • Olsztyn
  • Opole
  • Poznań
  • Rzeszów
  • Szczecin
  • Toruń
  • Wrocław
  • Zielona Góra
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Kultura » Literatura

Literatura

Mroczna bajka z naiwną fabułą

Monika Małkowska 10-12-2009, ostatnia aktualizacja 10-12-2009 18:17
Jakub Jabłoński zilustrował książkę zbyt dosłownie
tłumacząc jej treść
Jakub Jabłoński zilustrował książkę zbyt dosłownie tłumacząc jej treść
źródło: materiały prasowe
"Wroniec" Jacek Dukaj
źródło: materiały prasowe
Ilustrator Jakub Jabłoński jest autorem opracowania graficznego
Ilustrator Jakub Jabłoński jest autorem opracowania graficznego "Kinematografu" i "Hardkoru 44" Tomka Bagińskiego
źródło: materiały prasowe

"Wroniec" Jacka Dukaja jest ilustrowaną opowieścią na motywach stanu wojennego

"Wroniec" wyrwał się autorowi "Lodu" przy okazji pracy nad zbiorem opowiadań "Król Bólu". Niby odprysk, a ciężki. Ani bajka, ani fantasy.

Dziwaczna, pogmatwana fabuła naszpikowana politycznymi aluzjami. Bez wdzięku, humoru, oddechu. Teoretycznie – utwór dla dzieci stanu wojennego oraz ich potomstwa, czyli dzieło ponadpokoleniowe. W efekcie wyszło na to, że adresat nieznany. Małolaty nie pojmą intrygi, a staruchy będą przecierać oczy ze zdumienia, że czegoś takiego doświadczyli.

Czemu to służy

Nie mam nic przeciwko żartobliwemu czy odrealnionemu ujęciu "wojny Jaruzelskiej". Kto potrafi, niech przerabia ją na bajdę. Byle z błyskiem. Tymczasem we "Wrońcu" z jednej strony mierzi mnie naiwność fabuły, z drugiej – uderza fałsz. W akcji, metaforach, języku.

Przede wszystkim jednak nie rozumiem, czemu służy bajka osnuta wokół stanu wojennego? Przywołaniu grozy i groteski tamtego czasu, rozliczeniu z PRL -owską schedą, rozprawieniu z własną przeszłością? Z książki cel nie wynika.

Pod koniec 1981 roku Dukaj miał niewiele ponad siedem lat. Wystarczająco, żeby coś zapamiętać, lecz za mało, aby pojąć polityczne układy. W jego rodzinnym Tarnowie działo się mniej niż w stolicy, choć rzecz jasna po 13 grudnia dobranocki tam też nie emitowali i zamiast niej na ekranach telewizorów pojawiali się "brzydcy panowie". Adaś, bohater "Wrońca", także liczy lat siedem i tęskni za bajkami. Można mniemać, że wydarzenia rozgrywające się w jego mieszkaniu, na ulicach i w urzędach Warszawy są projekcjami jego wyobraźni. Udział w tych wizjach mają stwory potwory o znamiennych nazwach: MOMO, Milipanci, Maszyniści-Szarzyści, Suki, Bubeki, Enesy. Nomenklatura powieści jest niezbędna dla jej zrozumienia.

Przecież trzeba wiedzieć, skąd się wzięli Stacze, Pan Beton (nie wiedzieć czemu takie nazwisko nosi robotnik, eksrekordzista wyrabiania budowlanych planów, aktualnie solidarnościowiec, postać zdecydowanie pozytywna – przecież betonem przezywano partyjniaków), Pozycjoniści, Oporni. No i tytułowy Wroniec. Wątpliwe, czy dzisiejsze dzieci to pojmą. Z pewnością nie rozwikłają zagadki, dlaczego uwięziony tata Adasia czyta książkę wstecz (także nie chwytam), natomiast w sercu wujka Kazka tkwi czarne pióro.

Członek oporny

Z kolei czytelników bardziej wymagających zniechęci infantylizm powieści oraz prymitywne rymowanki w rodzaju: "Jestem Członkiem! Nie robolem, nie żyjątkiem/ Ale Członkiem!/ Nie zbuduje tu majątku/ Nie doprosi się porządku,/ Sczeźnie każdy bez wyjątku/ Bez nas – Członków!".

Teraz narażę się ostatecznie: ilustracje Jakuba Jabłońskiego uważam za plastyczną pomyłkę. Ozdóbkarstwo i łopatologia. Grafik zapatrzony w stylistykę Tima Burtona nie wie, że obrazek powinien dopełniać tekst, a nie dublować słowa.

Krytycy cmokają nad nowym utworem Dukaja. Porównują do "Drogi" McCarthy'ego – że niby równie mroczna aura. Błąd. Amerykański pisarz przestrzega przed współczesnym kapitalistycznym barbarzyństwem. U Dukaja przeciwnie – amerykański dobrobyt jawi się jako jedyny sposób na okiełznanie czerwonego systemu. Nie wolno też wrzucać najnowszej pracy Dukaja do wspólnego worka z "Bajkami robotów" i "Alicją w Krainie Czarów". To po prostu obraźliwe dla Lema i Carrolla.

...
Poprzednia
1 2
Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Business Communication. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Business Communication lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł, oddano głosów: 
Tu nas znajdziesz: DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Havel: słynniejszy niż Škoda

Nie tylko Bohumil Hrabal postrzegał Havla jako symbol aksamitnej rewolucji – takim widział go cały świat. Fragment biografii czeskiego bezpretensjonalnego „filozofa na tronie", która ukazuje się właśnie nakładem Wydawnictwa Czarne. >>
common