Czym można wytłumaczyć nieobecność w sądzie

aktualizacja: 04.12.2009, 07:02
Foto: Fotorzepa, Raf Rafał Guz

Dokładnie określone są tylko zasady usprawiedliwiania z powodu choroby. Uznanie innych przyczyn zależy od sędziego

Jak z tej władzy korzystają sądy? Problem odżył za sprawą Grażyny Kulczyk, która wezwana jako świadek w sprawie karnej (Ryszarda G., prezydenta Poznania, i czworga miejskich urzędników) nie stawiła się w sądzie, a nieobecność usprawiedliwiła zaplanowanymi wcześniej spotkaniami biznesowymi.
– Taki powód nie zawsze usprawiedliwia odroczenie przesłuchania świadka. Zależy to od tego, jak poważne jest spotkanie – uzasadniał decyzję sądu sędzia Jarema Sawiński, rzecznik poznańskiego SO. – Nie każdy musi się nazywać Kulczyk i nie tylko temu świadkowi sąd wyznaczył inny termin. Zawsze jest to kwestią uznania sądu.
[srodtytul]Nie ma przepisów[/srodtytul]
– Sąd, rozprawa są ważniejsze niż spotkanie biznesowe – uważa natomiast Marcin Łochowski, sędzia cywilny z Sądu Okręgowego Warszawa-Praga. – Mogę jednak zrozumieć, że np. dla przedsiębiorcy dane spotkanie będzie ważniejsze niż stawiennictwo w sądzie. Ale niech się liczy z konsekwencjami.
Nie ma szczegółowych przepisów, które określałyby kwalifikowanie danych zdarzeń jako usprawiedliwiających niestawienictwo w sądzie. Pomocne są tu przepisy, które nakazują przerwanie czynności, rozprawy, jeżeli za nieobecność odpowiedzialne są wydarzenia żywiołowe lub inne nadzwyczajne.
Takich przyczyn oczywiście nie brakuje.
– Niedawno, gdy jechałam na rozprawę we Wrocławiu, w szczerym polu zepsuł się pociąg. Co mogłam zrobić? Poszłam do kierownika pociągu, który wystawił mi zaświadczenie: „pociąg doznał opóźnienia”. Sąd nie miał zastrzeżeń – mówi mecenas Magdalena Bodek.
[srodtytul]Grozi grzywna[/srodtytul]
Są też przepisy, które mówią o karaniu za niestawiennictwo. Świadka w procesie cywilnym (gospodarczym, pracowniczym), który nie usprawiedliwił niestawiennictwa, sąd może skazać na grzywnę (obecnie do 1000 zł, ale ma być zwiększona do 5000 zł). Może też zarządzić jego przymusowe sprowadzenie przez policję.
– Bez usprawiedliwienia sąd nie ma większego wyboru – wskazuje sędzia Łochowski.
[b]Świadek może w ciągu tygodnia lub na pierwszym posiedzeniu, na które zostanie wezwany, usprawiedliwić niestawiennictwo. Wtedy sąd uchyla mu grzywnę. [/b] Najczęstsze inne niż chorobowe przyczyny nieobecności to: załamanie pogody, np. śnieżyca, wypadki komunikacyjne, kłopoty rodzinne, np. pogrzeb, ale też wakacje – jeśli wyjazd został zaplanowany wcześniej.
Dokładnie określone są tylko zasady usprawiedliwiania nieobecności w sądzie wskutek choroby. A to z powodu stosowania zwolnień lekarskich do przedłużania procesów. Choć sędziowie twierdzą, że problem był mniejszy, niż to wynikało z niektórych medialnych procesów, ta dość powszechna opinia, ale też konkretne przypadki, np. głośnych aresztowań prawników Lwa R. w związku z uzyskiwaniem fałszywej dokumentacji medycznej, legły u podstaw uchwalenia [link=http://www.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr;jsessionid=696E538CE01DD48D37D654B4DA9EF69D?id=232154]ustawy o lekarzu sądowym (weszła w życie 1 lutego 2008 r.)[/link].
[srodtytul]Lekarz sądowy, ale nie zawsze... [/srodtytul]
Zaostrzyła ona rygory wystawiania zaświadczeń lekarskich uczestnikom postępowań zarówno karnych, jak i cywilnych. Wcześniej honorowano praktycznie zwolnienie od dowolnego lekarza, teraz usprawiedliwienie dla sądu musi wystawić lekarz sądowy „po uprzednim osobistym zbadaniu uczestnika postępowania i po zapoznaniu się z dostępną dokumentacją medyczną”. Życie bywa jednak bogatsze, niż to przewidują ustawy. W czwartek po otwarciu rozprawy przed warszawskim Sądem Apelacyjnym sędzia odczytała faks adwokata z Poznania: Wczoraj zachorowałem, ale żaden z trzech lekarzy sądowych w mieście nie był w stanie wyznaczyć mi dzisiaj terminu wizyty. Nie mogę dostarczyć zwolnienia.
Prawniczka drugiej strony była za nieuznaniem usprawiedliwienia, ale sąd postąpił inaczej.
– Ustawa o lekarzu sądowym nie przewidziała, że osoba starająca się o zaświadczenie nie może dostać się do lekarza – powiedziała sędzia Izabella Fick-Brzeska.
W konsekwencji SA odroczył rozprawę.
[ramka]
[b]Komentuje Marek Celej[/b] | [i]sędzia karnista, warszawski sąd okręgowy[/i]
Życie dostarcza przykładów, że nie można bezwzględnie egzekwować stawiennictwa w sądzie, choć wszyscy wiedzą, że postępowanie byłoby wtedy szybsze. Nieraz jednak lepiej wezwać jeszcze raz, dać szansę na pełne usprawiedliwienie nieobecności, niż karać.
Bywają takie sytuacje, że np. pracodawca grozi świadkowi: jak wyjdziesz w godzinach pracy (do sądu), to cię wyrzucę.
Trudno takich okoliczności nie brać pod uwagę. To wezwany musi jednak wykazać inicjatywę, usprawiedliwiać nieobecność faksem czy telefonicznie i prosić o odroczenie rozprawy. Nawet wakacyjny urlop może czasem uzasadniać nieobecność. Ale to zainteresowany musi wystąpić z prośbą.[/ramka]
[i]Masz pytanie, wyślij e-mail do autora [mail=m.domagalski@rp.pl]m.domagalski@rp.pl[/mail][/i]
Komentarz dnia
Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Business Communication. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Business Communication lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych". Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE