REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Prawo STARE

Internet

Pobieranie plików MP3 nie jest przestępstwem

Sławomir Wikariak 16-11-2009, ostatnia aktualizacja 16-11-2009 05:30

Za ściąganie muzyki czy filmów z Internetu nikt w Polsce nie trafi do więzienia. Za udostępnianie plików można jednak się tam znaleźć

Po zatrzymaniu właściciela serwisu Odsiebie.com strach padł również na jego użytkowników. Atmosferę podgrzewają media, w których można przeczytać, że policja zabezpieczyła dane zgromadzone na serwerach i teraz będzie ścigać osoby, które wymieniały się muzyką czy filmami w sieci.

Według niektórych publikacji nie tylko ludzie, którzy umieszczali pliki w serwisie, ale także ci, którzy je ściągali, powinni liczyć się z tym, że do ich drzwi zapukają funkcjonariusze. Tytuły straszą użytkowników portalu więzieniem, tropieniem przez policję. Niestety, w artykułach tych najczęściej dochodzi do uproszczeń, które sprawiają, że internauci nie wiedzą, czy złamali prawo, a jeśli tak, to co w rzeczywistości im za to grozi.

Korzystanie i rozpowszechnianie

Uporządkujmy zatem fakty. Przede wszystkim należy odróżnić pobieranie plików od ich udostępniania. To zasadnicze dla zrozumienia, czy łamie się prawo czy nie.

Ściąganie z sieci muzyki i filmów, ale też np. artykułów prasowych czy zdjęć, należy uznać – posługując się nazewnictwem z ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych – za korzystanie z utworów. Z kolei ich udostępnianie (czy to przez umieszczenie na serwerze czy też z własnego twardego dysku) – za rozpowszechnianie. Różnica jest zasadnicza. Otóż rozpowszechnianie bez zgody twórcy jest przestępstwem, a korzystanie z utworu, nawet pirackiego, absolutnie nie.

Osoba, która ściągnęła plik z serwisu Odsiebie.com, nie zostanie o nic oskarżona. Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych zawiera rozdział o odpowiedzialności karnej, ale nie ma w nim słowa o karze za pobieranie pirackich plików.

– W mojej ocenie jeżeli można mówić o odpowiedzialności cywilnej, to z pewnością nie o karnej – tłumaczy Michał Błeszyński, radca prawny specjalizujący się w prawie autorskim.

Tu sprawa jest prosta. Użytkownik, który ściągnął muzykę, film czy inny utwór, nie musi się obawiać, że zostanie przeciwko niemu skierowany akt oskarżenia.

Odpowiedzialność cywilna

Dużo bardziej skomplikowana jest kwestia ewentualnej odpowiedzialności cywilnej. Najpierw warto sprecyzować, do czego ona się tak naprawdę sprowadza. Zakładając, że ściągający pliki naruszył prawo (co jest wątpliwe, ale o tym za chwilę), twórca może domagać się od niego m.in. zapłaty dwukrotności (w razie braku winy) lub trzykrotności (gdy naruszenie jest zawinione) wynagrodzenia.

Tu jednak policja czy prokurator nie mają nic do roboty. Ewentualny proces cywilny musiałby wytoczyć sam twórca, osoba posiadająca prawa majątkowe do utworu czy organizacja zbiorowego zarządzania prawami autorskimi.

Użytek dozwolony czy nie

Wielu prawników uważa jednak, że za samo ściąganie plików nie grozi także odpowiedzialność cywilna. Powołują się na art. 23 ustawy o prawie autorskim, zgodnie z którym „bez zezwolenia twórcy wolno nieodpłatnie korzystać z już rozpowszechnionego utworu w zakresie własnego użytku osobistego”.

– Korzystanie z utworów muzycznych, w tym również rozpowszechnianych w Internecie, objęte jest dozwolonym użytkiem osobistym. Co do zasady wolno więc pobierać te utwory z sieci bez konieczności uzyskania odrębnej zgody uprawnionego czy zapłaty wynagrodzenia – mówił w wywiadzie dla „Rz” Xawery Konarski, adwokat z kancelarii Traple Konarski Podrecki specjalizujący się w prawie nowych technologii.

Takiego samego zdania jest Katarzyna Lasota, prawnik w kancelarii White & Case.

– Osoba ściągająca z Internetu plik z muzyką czy filmem do własnego użytku nie łamie prawa. Mieści się to bowiem w granicach dozwolonego użytku osobistego. I nie ma tu znaczenia to, czy ściągany plik jest rozpowszechniany za zgodą twórcy czy też nie. Osoba pobierająca go nie ma wyraźnie określonego przez prawo obowiązku tego sprawdzać – tłumaczyła w jednej z wypowiedzi dla „Rz”.

Poprzednia
1 2
Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Sędziowie wracają z delegacji na sale rozpraw

Blisko 40 sędziów pracujących dziś w Ministerstwie Sprawiedliwości wraca do orzekania. Wszyscy dostaną propozycję zasilenia sądów warszawskich >>