Internet
Pobieranie plików MP3 nie jest przestępstwem
Za ściąganie muzyki czy filmów z Internetu nikt w Polsce nie trafi do więzienia. Za udostępnianie plików można jednak się tam znaleźć
Po zatrzymaniu właściciela serwisu Odsiebie.com strach padł również na jego użytkowników. Atmosferę podgrzewają media, w których można przeczytać, że policja zabezpieczyła dane zgromadzone na serwerach i teraz będzie ścigać osoby, które wymieniały się muzyką czy filmami w sieci.
Według niektórych publikacji nie tylko ludzie, którzy umieszczali pliki w serwisie, ale także ci, którzy je ściągali, powinni liczyć się z tym, że do ich drzwi zapukają funkcjonariusze. Tytuły straszą użytkowników portalu więzieniem, tropieniem przez policję. Niestety, w artykułach tych najczęściej dochodzi do uproszczeń, które sprawiają, że internauci nie wiedzą, czy złamali prawo, a jeśli tak, to co w rzeczywistości im za to grozi.
Korzystanie i rozpowszechnianie
Uporządkujmy zatem fakty. Przede wszystkim należy odróżnić pobieranie plików od ich udostępniania. To zasadnicze dla zrozumienia, czy łamie się prawo czy nie.
Ściąganie z sieci muzyki i filmów, ale też np. artykułów prasowych czy zdjęć, należy uznać – posługując się nazewnictwem z ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych – za korzystanie z utworów. Z kolei ich udostępnianie (czy to przez umieszczenie na serwerze czy też z własnego twardego dysku) – za rozpowszechnianie. Różnica jest zasadnicza. Otóż rozpowszechnianie bez zgody twórcy jest przestępstwem, a korzystanie z utworu, nawet pirackiego, absolutnie nie.
Osoba, która ściągnęła plik z serwisu Odsiebie.com, nie zostanie o nic oskarżona. Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych zawiera rozdział o odpowiedzialności karnej, ale nie ma w nim słowa o karze za pobieranie pirackich plików.
– W mojej ocenie jeżeli można mówić o odpowiedzialności cywilnej, to z pewnością nie o karnej – tłumaczy Michał Błeszyński, radca prawny specjalizujący się w prawie autorskim.
Tu sprawa jest prosta. Użytkownik, który ściągnął muzykę, film czy inny utwór, nie musi się obawiać, że zostanie przeciwko niemu skierowany akt oskarżenia.
Odpowiedzialność cywilna
Dużo bardziej skomplikowana jest kwestia ewentualnej odpowiedzialności cywilnej. Najpierw warto sprecyzować, do czego ona się tak naprawdę sprowadza. Zakładając, że ściągający pliki naruszył prawo (co jest wątpliwe, ale o tym za chwilę), twórca może domagać się od niego m.in. zapłaty dwukrotności (w razie braku winy) lub trzykrotności (gdy naruszenie jest zawinione) wynagrodzenia.
Tu jednak policja czy prokurator nie mają nic do roboty. Ewentualny proces cywilny musiałby wytoczyć sam twórca, osoba posiadająca prawa majątkowe do utworu czy organizacja zbiorowego zarządzania prawami autorskimi.
Użytek dozwolony czy nie
Wielu prawników uważa jednak, że za samo ściąganie plików nie grozi także odpowiedzialność cywilna. Powołują się na art. 23 ustawy o prawie autorskim, zgodnie z którym „bez zezwolenia twórcy wolno nieodpłatnie korzystać z już rozpowszechnionego utworu w zakresie własnego użytku osobistego”.
– Korzystanie z utworów muzycznych, w tym również rozpowszechnianych w Internecie, objęte jest dozwolonym użytkiem osobistym. Co do zasady wolno więc pobierać te utwory z sieci bez konieczności uzyskania odrębnej zgody uprawnionego czy zapłaty wynagrodzenia – mówił w wywiadzie dla „Rz” Xawery Konarski, adwokat z kancelarii Traple Konarski Podrecki specjalizujący się w prawie nowych technologii.
Takiego samego zdania jest Katarzyna Lasota, prawnik w kancelarii White & Case.
– Osoba ściągająca z Internetu plik z muzyką czy filmem do własnego użytku nie łamie prawa. Mieści się to bowiem w granicach dozwolonego użytku osobistego. I nie ma tu znaczenia to, czy ściągany plik jest rozpowszechniany za zgodą twórcy czy też nie. Osoba pobierająca go nie ma wyraźnie określonego przez prawo obowiązku tego sprawdzać – tłumaczyła w jednej z wypowiedzi dla „Rz”.













