Historia

Spiżowa rzeźba ukryta przez 65 lat

Alfons Karny „Głowa Józefa Piłsudskiego”
narodowe archiwum cyfrowe
Habent sua fata libelli, mają książki swoje losy. Okazuje się, że równie ciekawe mogą być losy piłsudczanów. Pod warunkiem że towarzyszy im przywiązanie kogoś takiego jak John Conrad
Tak naprawdę nazywa się Jan Klenowicz i pochodzi z Brasławia na Wileńszczyźnie. Urodził się w majątku Tatarowszczyzna, kilka kilometrów od miasteczka, i tam uczęszczał do szkoły – nomen omen imienia Piłsudskiego. W samym Brasławiu zlokalizowany był obóz szkoleniowy Państwowego Instytutu Wychowania Fizycznego w Warszawie. Corocznie w okresie letnim przyjeżdżała tam młodzież z tej uczelni. Wykorzystywano pięknie zaadaptowane do żeglarstwa jezioro Drywiaty i zbudowany wokół niego ośrodek sportów wodnych. Była tam nawet trampolina i 10-metrowa wieża umożliwiająca treningi skoków do wody. W roku 1936 wakacyjny Brasław przeżył podniosłą uroczystość. Odsłonięto tam pomnik Józefa Piłsudskiego, na którym fundatorzy umieścili napis: „Józef Piłsudski, Odnowiciel Polski, Pierwszy jej Marszałek, Syn Ziemi Wileńskiej”. A na odwrocie: „Z potrzeby Serc Artysty, Młodzieży Jego Instytutu, Ziemi Brasławskiej ten wyraz hołdu powstał 5 lipca 1936 roku”. Artystycznego geniuszu udzielił mu Alfons Karny, który regularnie odwiedzał Brasław, korzystając ze stypendium Państwowego Instytutu Wychowania Fizycznego. Od 1934 roku tak zżył się z miasteczkiem, że zdecydował o ufundowaniu swojego dzieła. W 1936 roku Karny wykonał dodatkowy odlew rzeźby, a tamtejsza społeczność ufundowała postument, na którym dzieło spoczęło.
Podniosła uroczystość zapadła głęboko w pamięć tamtejszej społeczności i małego Klenowicza. On sam, jak wielu jemu podobnych, wstąpił do wojska i służył w szkole podoficerskiej. Chciał wypełnić głęboko odczuwaną powinność wobec Marszałka. Tak przynajmniej o tym wspomina. Gdy w 1939 roku wybuchła wojna, a szczególnie gdy Brasław zajęli Sowieci, miejscowa społeczność zdemontowała pomnik i zakopała rzeźbę Karnego za miasteczkiem. Wiedzę o tym miejscu posiadało tylko niewielu najbardziej zaufanych ludzi. Kilku z nich zresztą wpadło w ręce Sowietów i znalazło się na zsyłce. Ale nikt nie zdradził miejsca ukrycia rzeźby. Trafił na Sybir także Klenowicz. We wrześniu 1939 roku walczył w 83. PP, znalazł się wśród ostatnich żołnierzy generała Kleeberga pod Kockiem. Po rozproszeniu oddziału przebrał się w cywilne ciuchy i przedostał do rodzinnej miejscowości. W marcu 1940 roku aresztowało go NKWD. Wywieziono go na Daleką Północ, pracował w kopalni w okolicach Archangielska. Po układzie Sikorski – Majski wydostał się z Rosji. Przetrzymał atak malarii i trasą przez Aden i Rio de Janeiro przypłynął do Szkocji. Służył w naziemnej obsłudze na jednym z lotnisk RAF – niestety malaria pozostawiła swoje ślady i wykluczyła latanie. A po wojnie wyjechał do Stanów Zjednoczonych, wylądował w Filadelfii. Pracował w firmie konserwacji kserokopiarek, a że była to nowa generacja urządzeń biurowych, zapotrzebowanie na serwis było tak duże, że John Conrad – bo takie nazwisko przybrał – założył własną firmę i zatrudniał kilkunastu ludzi. Nigdy o sprawach polskich i Kresach nie zapomniał. Wspierał jawnie i przez kurierów Kresowian za żelazną kurtyną, był aktywny w wielu organizacjach na emigracji. Zasilał biblioteki uniwersyteckie dziełami o tematyce polskiej. Po raz pierwszy powrócił do Brasławia w 1991 roku. Od tamtego czasu corocznie funduje wakacje dla kilkudziesięciorga dzieci z rodzinnej miejscowości. Kolonie służące poznaniu ojczyzny przodków prowadzą księża salwatorianie. Conrad założył w tym celu fundację, która ma zapewnione fundusze na co najmniej 20 lat. Sam twierdzi, że busolą jest dlań idea Piłsudskiego i obraz II Rzeczypospolitej, który wyniósł z owej uroczystości z 1936 roku. Dlatego chciał się Marszałkowi odwdzięczyć. Omijając oficjalne kanały, sobie tylko znanymi sposobami doprowadził do wykopania rzeźby Karnego i przetransportowania jej do Polski. 5 czerwca 2004 roku w willi Marszałka w Sulejówku zgromadzili się Kresowianie, zespół Wierzba z Brasławia – sprowadzony na koszt Conrada – i rodzina Piłsudskiego. Conrad powiedział: „Dziś, 5 czerwca 2004 roku, po prawie 65 latach od zniszczenia pomnika w Brasławiu, przekazujemy spiżową głowę Józefa Piłsudskiego do muzeum jego imienia w Sulejówku. Na ten skarb brasławian lepszego miejsca nie ma. Tu jest ziemia, po której Marszałek chodził, i oto tu stoi budynek, który był jego domem”. W Sulejówku przygotowano także wystawę fotografii z 1936 roku. Jakie było zdziwienie Conrada, gdy rozpoznał siebie na trójkołowym rowerku u stóp pomnika. Gdy Wierzba zaintonowała „I Brygadę”, trudno było znaleźć twardziela, który by nie tłumił wzruszenia. Mają bowiem i piłsudczana swoje losy. [i]Strona internetowa autora: [link=http://www.januszcisek.pl]www.januszcisek.pl[/link] Masz pytanie, wyślij e-mail do autora: [mail=jcisek@muzeumwp.pl]jcisek@muzeumwp.pl[/mail] Autor to dyrektor Muzeum Wojska Polskiego. W latach 90. dyrektor Instytutu Józefa Piłsudskiego w Nowym Jorku. Autor m.in. „Kalendarium życia Józefa Piłsudskiego” (wspólnie z Wacławem Jędrzejewiczem) oraz albumu „Józef Piłsudski”. Profesor w Instytucie Europeistyki UJ[/i]
Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL