Kredyty mieszkaniowe
Deweloper poczeka na gotówkę, ile trzeba
80 – 90 procent klientów, którzy kupują mieszkania, wspiera się kredytem. Deweloperzy na pieniądze z banku są gotowi czekać nawet kilka miesięcy
– Banki to dziś naprawdę twardy przeciwnik, wciąż mnożą formalności – zauważa Agnieszka Firman ze spółki Temar, która gotowe mieszkania ma jeszcze w dwóch wrocławskich inwestycjach: w Rezydencji Dąbie przy ul. Wiwulskiego i w Apartamentach Panorama przy ul. Przyjaźni.
Według Jarosława Jaczewskiego z PIB Ebojot, który buduje osiedla w warszawskim Ursusie, sytuacja na rynku kredytów zaczyna się jednak zmieniać na lepsze. – Banki przeznaczają na kredyty coraz więcej pieniędzy, dzięki czemu są one coraz bardziej dostępne, choć wciąż drogie. Z pewnością mamy już do czynienia z liberalizowaniem polityki kredytowej, a nie jej zacieśnianiem – uważa przedstawiciel PIB Ebejot. Ale przyznaje, że od podpisania umowy z klientem do przelania pieniędzy na konto firmy mijają nawet trzy miesiące.
Bywa jednak, że wystarczą cztery do sześciu tygodni. – Wszystko zależy od rodzaju inwestycji. Jeśli klient kupuje gotowe mieszkanie, finalizacja transakcji odbywa się szybciej – zauważa Radosław Bieliński z Dom Development.
Piszą aneksy
Jak szacuje Agnieszka Firman ze spółki Temar, około 80 proc. klientów tej firmy kupuje mieszkania na kredyt. – Na pieniądze z banku czekamy tyle, ile trzeba. Od podpisania umowy z klientem do wypłaty pieniędzy mija co najmniej pięć tygodni. Mamy świadomość, jak długo trwają procedury, dlatego jesteśmy elastyczni – zapewnia Agnieszka Firman.
Dodaje, że jeśli bank nie wypłaci kredytu w ustalonym w umowie przedwstępnej terminie, sporządzany jest aneks. – Zdarza się, że bank, który miał uruchomić pieniądze na przykład w ósmym tygodniu od podpisania umowy, jest gotowy dopiero tydzień później. W takim przypadku życzy sobie oświadczenia, że umowa z klientem jeszcze nie wygasła. Taki dokument jest wymagany nawet wtedy, gdy w umowie jest zastrzeżenie, że jest ona rozwiązywana dopiero po 30 dniach od daty, kiedy na nasze konto miały wpłynąć pieniądze, a nie wpłynęły – dodaje.
Temar nie żąda od klientów wpłaty części wartości mieszkania. – Są klienci, którzy wolą zadłużyć się na 100 proc., a oszczędności przeznaczyć na wykończenie lokalu. Wtedy naszym zabezpieczeniem jest zwrotna kaucja, którą oddajemy klientowi w całości, kiedy tylko bank przeleje na nasze konto pieniądze – mówi Agnieszka Firman. Jeśli bank odmówi finansowania – sprawa zwrotu kaucji jest rozpatrywana indywidualnie. Wysokość kaucji zależy zaś od wartości nieruchomości. Jest to ok. 2 – 5 tys. zł.
Także klienci warszawskiej firmy PIB Ebejot, którzy kupują gotowe mieszkania w inwestycji Skorosze, w 90 proc. wspierają się kredytem. – Jeśli pojawiają się komplikacje, staramy się pomagać klientom, wydłużając termin zapłaty – zapewnia Jarosław Jaczewski.
PIB Ebejot przy podpisaniu umowy wymaga standardowo wpłaty 10 proc. wartości nieruchomości. – Klienci, którzy zaciągają kredyt na 100 proc., powinni wpłacić minimum 1 proc. – podaje Jaczewski. Jeśli bank odmówi im finansowania, wpłacone pieniądze w całości wracają na ich konto.
Długie procedury
Także Radosław Bieliński z Dom Development przyznaje, że większość transakcji w tej firmie odbywa się z udziałem kredytów. Klient przy podpisywaniu umowy przedwstępnej wpłaca 5 proc. wartości mieszkania. – Jeżeli bank odmówi mu kredytu, zwracamy pieniądze – zapewnia Bieliński.
Według niego rynek kredytów wciąż jest trudny.
– Banki wnikliwie analizują każdy wniosek. W ostatnich miesiącach zauważyliśmy wprawdzie mały postęp w udzielaniu kredytów, jednak daleko nam jeszcze do sytuacji z hossy – przyznaje.
O odwilży na rynku kredytów hipotecznych mówi zaś Monika Śleziońska z firmy MK Inwestycje, która oferuje gotowe lokale i domy na osiedlu Zagajnik w Katowicach.
– Skrócenia procedur jednak nie odczuwamy – zastrzega dyrektor. Tymczasem ok. 80 proc. klientów MK Inwestycje kupujących ukończone już nieruchomości korzysta z kredytów. Ten deweloper za standard przyjął dwumiesięczne oczekiwanie na pieniądze z banku. – Czekamy jednak aż do skutku – przyznaje Monika Śleziońska.
W MK Inwestycje klienci powinni wpłacić jakąś część wartości nieruchomości. Wysokość wpłaty, jak mówi Śleziońska, zależy od sytuacji klienta. – Jeśli nie dostanie on kredytu, zwracamy mu całą kwotę. Mieliśmy dwa takie przypadki – podaje przedstawicielka MK Inwestycje.






