Rozmowa
Nie gramy na złotym
Alex Dibelius, dyrektor zarządzający Goldman Sachs o szansach na dalsze umocnienie polskiej waluty w rozmowie z Konradem Krasuskim i Jakubem Kuraszem
'Rz": Polskiego ministra skarbu czeka dość trudny czas. Musi prywatyzować firmy z uwagi na problemy budżetu. Sądzi pan, że to dobry czas na sprzedaż majątku państwowego?
Alex Dibelius: Istotnie, praca, jaką wykonuje minister Aleksander Grad, jest dosyć trudna. Każda próba prywatyzacji przy słabej koniunkturze nie jest prosta. Ale wierzę w to, że prywatyzacja rozwija gospodarkę. Rzeczywiście, w ostatnim okresie, z uwagi na stan rynków kapitałowych, niełatwo jest sprzedać akcje po cenie, jaką zakładało się osiągnąć. Niemniej, poprawa efektywności, jaka wystąpi w firmach dzięki ich sprywatyzowaniu, w dłuższym okresie przyniesie dobre wyniki. Procesy te nie powinny zostać zatrzymane. My byliśmy doradcą dla Polskiej Grupy Energetycznej. Zamknięcie oferty pokazało, że podjęliśmy z resortem skarbu dobrą decyzję, aby wpierw wstrzymać sprzedaż akcji, ale potem już z nią nie czekać. To była dobra decyzja.
Planowany na przyszły rok debiut PZU będzie też sukcesem?
To doskonała firma, która pod obecnym zarządem zrobiła duże postępy – szczególnie jeżeli chodzi o rozwiązanie konfliktu z Eureko. Jej debiut pozwoli zwiększyć płynność na warszawskiej giełdzie.
Koniunktura w Polsce zależy od sytuacji u sąsiadów. Dlatego wzrost PKB w 2010 r. nie będzie zbyt silny
A czy nadal waszym doradcą w Polsce jest były premier Kazimierz Marcinkiewicz? Czy pan Marcinkiewicz jest bardziej celebrytą czy biznesmenem? Jaki jest powód przedłużenia z nim kontraktu na kolejny rok?
Nie komentujemy kontraktów z naszymi doradcami.
Kilka miesięcy temu mówił pan, że jesteśmy wciąż na początku kryzysu. Coś się zmieniło?
Wszystko zależy od tego, jaki typ kryzysu mamy na myśli. Jeżeli spojrzymy na rynki kapitałowe, wydaje się, że w tym momencie wydostają się one z załamania. Giełdy wyraźnie odrabiają straty. Ale jeżeli spojrzeć na realną gospodarkę – wciąż widać trudności, które mogą napotkać firmy. Ale obserwujemy już odbicie od dna. Gospodarka się odradza.
Osiągnęliśmy dno i teraz szybko się od niego odbijemy?
Szybkie odbicie raczej nie jest realne. Gospodarka będzie się odradzała powoli. Sektor finansowy w Europie i w USA nie pozbył się wszystkich problemów. Na rynku jest spora ilość aktywów, które nie są wyceniane na podstawie ceny rynkowej i w przyszłości banki będą zmuszone podnosić swoje kapitały. Możliwe straty i problemy z tym związane jeszcze się nie zakończyły.
Czy jest ryzyko, że znów czeka nas załamanie?
Gdybym wiedział na pewno, nie siedziałbym tutaj... Dzięki pomocy rządowej i poluzowaniu polityki monetarnej rynki mogły się znowu rozwijać. Za pewien czas banki centralne zdadzą sobie sprawę, że nie mogą prowadzić takiej polityki wiecznie. Zdecydują się więc na podniesienie stóp. Pozostaje tylko pytanie, jak mocno rynki zareagują na ten ruch. Nikt nie sądzi, że stanie się to za kilka miesięcy, ale chwila, w której gospodarka zacznie wyraźnie się odradzać, będzie też momentem zakończenia łagodnej polityki monetarnej.
I ten właśnie moment będzie krytyczny. Możemy się spodziewać, że odbudowa rynku kapitałowego wyraźnie wówczas spowolni. Teraz w istocie nie mamy do czynienia z inflacją, mamy bardzo niskie stopy procentowe. Rynek kapitałowy z tego korzysta. W portfelach jest dużo pieniędzy, które mogą być zainwestowane w sektor przedsiębiorstw.
Kto ma te pieniądze?
To pieniądze należące do instytucji finansowych, wycofane z rynku w czasie kryzysu, zaparkowane w funduszach pieniężnych lub obligacjach o niskim ryzyku. Teraz kiedy stopy procentowe poszły w dół, zyski są niskie i pieniądze ponownie są inwestowane. To przyczyniło się do odrodzenia rynków kapitałowych.
Jak będzie się rozwijać polska gospodarka w 2010 r.?
Są spore różnice między gospodarkami różnych krajów. Nasze prognozy wskazują na wzrost PKB w Chinach o około 11,9 proc. i Chiny nadal będą silnikiem napędowym gospodarki globalnej. W Europie i USA wzrost może wynieść około 1,5 proc. Polska – to wciąż znak zapytania. Ale wasza gospodarka dobrze poradziła sobie w ostatnim czasie. System finansowy okazał się stabilny. Teraz koniunktura w Polsce zależy od sytuacji w sąsiednich krajach. Dlatego przyszłoroczny wzrost nie będzie zbyt silny.






