REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Świat » Europa » Białoruś

Rozmowa "Rz"

Sami określimy tempo zmian

Piotr Kościński 10-02-2010, ostatnia aktualizacja 10-02-2010 02:09
Siarhiej Martynau, minister spraw zagranicznych Białorusi
źródło: AFP
Siarhiej Martynau, minister spraw zagranicznych Białorusi
Redakcja poleca:

Mieszanie się państwa białoruskiego, a tym bardziej państwa polskiego do spraw ZPB do niczego dobrego nie doprowadzi - mówi Siarhiej Martynau, minister spraw zagranicznych Białorusi

Komentarz wideo

Jaka jest szansa, by Związek Polaków na Białorusi mógł mieć demokratycznie wybrane władze i działać bez przeszkód? Na razie faktycznie istnieją dwa związki, jeden uznawany przez Mińsk, drugi przez Warszawę.

Siarhiej Martynau: Przede wszystkim musimy sobie uświadomić, że mówimy o białoruskiej organizacji społecznej, którą tworzą obywatele Białorusi uważający się za etnicznych Polaków. Na jesieni 2009 roku miała ona swój zjazd i w sposób demokratyczny wybrała nowe kierownictwo (ze Stanisławem Siemaszką jako prezesem – red.). Mieszanie się państwa białoruskiego, a tym bardziej państwa polskiego do spraw ZPB do niczego dobrego nie doprowadzi. Niech ta organizacja sama rozwiązuje swoje problemy, w tym problem ludzi, których nie zadowolił wynik wyborów władz ZPB. Działacze społeczni powinni się sami między sobą porozumieć.

Byłem w 2009 roku na dwóch zjazdach Związku Polaków na Białorusi – także na wiosennym, który wybrał zupełnie inne kierownictwo organizacji z Andżeliką Borys na czele. Kilka tysięcy ludzi zwróciło się do władz Białorusi z apelem, by zezwolono im na działalność. Czemu nie dać im takiej możliwości, dlaczego nie mogą mieć takiej organizacji, jaką chcą?

Trzeba rozmawiać o tym z kierownictwem ZPB. O ile wiem, szefowie związku proponowali, by działać razem i wspólnie organizować wybory w związku. Działacze społeczni sami powinni decydować o swoim losie, nie szukając wsparcia gdzie indziej.

Mamy jednak jeden Związek Polaków na Białorusi z panem Siemaszką i drugi z panią Borys – to pozostaje problemem między naszymi państwami.

Potrzebne jest porozumienie szefa organizacji i przywódcy tej drugiej grupy. Rząd Białorusi i MSZ tym się nie zajmują.

A jak – poza drażliwą kwestią Związku Polaków – ocenia pan stosunki z Polską, w tym gospodarcze?

Jesteśmy ważnymi partnerami. Przed kryzysem obroty towarowe między naszymi krajami wzrastały, osiągając 3 miliardy dolarów. Współpracujemy w ważnej sferze tranzytu energetycznego, rozwijamy projekty, które pozwolą zapewnić nam bezpieczeństwo energetyczne – myślę o budowie nowych elektrowni i o połączeniu naszych sieci energetycznych. Interesują nas białoruskie inwestycje w Polsce i polskie na Białorusi. Dla polskich biznesmenów niesłychanie korzystna może okazać się unia celna Białoruś – Rosja – Kazachstan, bo inwestując u nas, będą mieli dostęp do ogromnego rynku. Bardzo wiele jest jeszcze do zrobienia, ale sporo się też dzieje. W zeszłym roku odbyło się w Polsce 1. Białoruskie Forum Gospodarcze, przyjechał do was nasz premier, a niedawno w Mińsku odbyło się II posiedzenie Wspólnej Polsko-Białoruskiej Komisji do spraw Współpracy Gospodarczej pod kierownictwem wicepremierów.

Wkrótce przyjeżdża pan do Polski. Czy podczas pańskiej wizyty zostanie podpisana umowa o małym ruchu granicznym? Jakie są szanse na zniesienie wiz dla obywateli Polski? Na Ukrainę jeździmy bez wiz.

Pracujemy nad tym, by zakończyć wewnętrzną procedurę akceptacji umowy o małym ruchu granicznym. Mam nadzieję, że zostanie podpisana. Mieliśmy możliwość wprowadzenia bezwizowego systemu między Polską i Białorusią, ale Polska weszła do strefy Schengen. Jesteśmy gotowi do zniesienia wiz na zasadzie wzajemności, choćby jutro. Liczymy na zawarcie z UE umowy o uproszczonych zasadach wydawania wiz, ale to zapewne potrwa.

Białoruś wychodzi z politycznej izolacji. Jak zmienia to waszą politykę?

Przede wszystkim, jak można izolować państwo położone w centrum Europy, przez które dociera do UE dwie trzecie rosyjskiej ropy – w tym 75 procent ropy kupowanej przez Polskę w Rosji – a także 30 procent gazu? Czyli Białoruś miała być izolowana politycznie, ale ropa i gaz miały płynąć nadal? Cieszymy się z bardziej realistycznego podejścia Unii Europejskiej, która dostrzegła w nas poważnego partnera, z którym współpraca może być obopólnie korzystna. My też chcemy poprawy wzajemnych stosunków, ale to musi być ruch w obu kierunkach – dobry zarówno dla Mińska, jak i dla Brukseli i Warszawy.

Poprzednia
1 2
Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

To nie KGB powinno tworzyć opozycję

To KGB zadecyduje o tym, kto z opozycji trafi do parlamentu we wrześniowych wyborach – tak twierdzi jeden z liderów białoruskiej opozycji Anatol Lebiedźka >>