Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Urzędnicy

Skarbówkš rzšdzš zaufani ministra

ROL
Aby zostać naczelnikiem urzędu skarbowego, nie wystarczy być najlepszym z kandydatów
Ministerstwo Finansów ogłosiło w lutym konkurs na naczelników 201 urzędów skarbowych. Kandydaci przeszli dwustopniowy egzamin: pisemny z wiedzy zawodowej i ustny, m.in. sprawdzajšcy umiejętnoœci zarzšdzania. Jak twierdzi resort, konkurs miał wytypować najlepszych. Ale gdy pod koniec lipca skarbówkami zaczęli rzšdzić nowi naczelnicy, okazało się, że nominacji nie otrzymało aż 11 osób, które wygrały konkursy. Dlaczego? Bo nie mieli zaufania wiceministra finansów odpowiedzialnego za skarbówki – Andrzeja Parafianowicza. [srodtytul]Odrzuceni prymusi[/srodtytul]
Nominacji nie dostał m.in. Dariusz Przysucha, pracownik skarbówki od 15 lat, który przystšpił do czterech konkursów na stanowisko naczelnika urzędu skarbowego: w Opatowie, Sandomierzu, Ostrowcu Œwiętokrzyskim i Starachowicach. W trzech zdobył najwyższš liczbę punktów, w Starachowicach był drugi. Ale minister nie powołał go na żadne stanowisko. Np. do Starachowic wybrał Andrzeja Jarosińskiego, byłego funkcjonariusza ABW, choć ten zdobył najmniejszš liczbę punktów. Odrzucił także Beatę Koziarę, byłš naczelniczkę Urzędu Skarbowego w Brzesku, która aplikowała na stanowiska naczelnika w Wieliczce i Brzesku, choć z wiedzy była najlepsza w kraju (otrzymała 59 punktów). Nominacji nie dostała też Hanna Mazurkiewicz. Przewodniczšcym komisji konkursowej był dyrektor Departamentu Administracji Podatkowej w Ministerstwie Finansów Henryk Œwiniarski. Trzy lata wczeœniej osobiœcie wręczała mu odwołanie ze stanowiska dyrektora Izby Skarbowej w Katowicach. Była wtedy wicedyrektorem departamentu kierowanego dziœ przez Œwiniarskiego. [srodtytul]Art. 5 – bez odwołania[/srodtytul] Wobec 11 odrzuconych kandydatów zastosowano art. 5 [link=http://www.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr;jsessionid=86678FC543EE729C85C527F17A1AE317?id=173741]ustawy o urzędach i izbach skarbowych[/link]. Zgodnie z nim minister może nie powołać kandydata wyłonionego w konkursie „w przypadku, jeżeli żaden z kandydatów nie gwarantuje obiektywnego wypełniania obowišzków”. Zastosowanie takiego trybu nie musi być uzasadnione, a od decyzji nie ma odwołania. – To niekonstytucyjny przepis dajšcy pole do nadużyć władzy – twierdzi posłanka PiS z Tarnowa Barbara Marianowska, była pracownica skarbówki. – 11 osób to niepokojšco dużo, absolutnie premiowani powinni być ci, którzy w konkursach byli najlepsi – twierdzi Stanisław Stec, poseł SLD i były wiceminister finansów ds. skarbówki za rzšdów Leszka Millera. Magdalena Kobos, rzeczniczka resortu finansów, podkreœla, że minister działał zgodnie z prawem. – Orzecznictwo Sšdu Najwyższego wskazuje ponadto, że powoływanie i odwoływanie naczelników urzędów skarbowych to element ich podległoœci i metoda sprawowania nad nimi kontroli – wyjaœnia. Zdaniem posła Steca stosowanie art. 5 powinno być absolutnym wyjštkiem. – Gdy byłem wiceministrem, został zastosowany tylko raz, po zasięgnięciu opinii dyrektora izby skarbowej – zaznacza. – Naczelnikiem została osoba z drugš lokatš. Ile razy ostatnio minister finansów zastosował art. 5? – Nie prowadzimy tego rodzaju statystyk – ucina Kobos. Andrzej Sadowski, ekonomista, wiceprezydent Centrum im. Adama Smitha, krytykuje arbitralne kryteria przy wyborze urzędników. – Dopuszczenie do uznaniowoœci w procedurach mienišcych się konkursami jest Ÿródłem tworzenia się nieformalnych powišzań i zależnoœci nie tylko w aparacie skarbowym. Patologie to jedynie rezultat – podkreœla Sadowski. [srodtytul]Była afera, jest awans[/srodtytul] Zaufaniem wiceministra Parafianowicza cieszy się za to Andrzej Konewka, były naczelnik skarbówki z Sosnowca, dziœ rzšdzšcy w Zabrzu, choć nie startował w konkursie (przeszło go pomyœlnie dwóch innych kandydatów). Stanowisko zaproponował mu Œwiniarski, który kiedyœ jako dyrektor IS w Katowicach był jego przełożonym. Jak wielu naczelników nie brało udziału w konkursie? – To wyjštek wœród 201 naczelników – przyznaje resort finansów. Nominacja zbulwersowała urzędników fiskusa na Œlšsku. Powód? W 2006 r. kontrola wewnętrzna wykryła aferę w Urzędzie Skarbowym w Sosnowcu, którym Konewka kierował szeœć lat, najpierw jako zastępca naczelnika, potem naczelnik. Kontrolerzy z IS odkryli, że kilkanaœcie spółek powišzanych kapitałowo i personalnie z biznesmenem Krzysztofem P. unika spłacania wielomilionowych długów podatkowych. W sosnowieckiej skarbówce przedawniały się ich zaległoœci, a sygnały z innych urzędów o nieprawidłowoœciach spółek P. trafiały do kosza. [srodtytul]Pozorowanie czynnoœci[/srodtytul] Raport izby był miażdżšcy. Napisano, że sposób kontroli m.in. spółek P. „nasuwa podejrzenie celowego ich wstrzymywania, nieefektywnego przeprowadzenia, a nawet pozorowania pewnych czynnoœci i utrudniania kontroli”. Urzędowi zarzucono „zgubienie lub celowe ukrycie” dokumentów z kontroli sprzedaży majštku likwidowanej kopalni Niwka-Modrzejów. Kawałek ziemi od kopalni kupił Edward E., przedsiębiorca, który miał przekazać atrakcyjnš działkę (jako darowiznę) synowi Andrzeja Wilka, naczelnika sosnowieckiej skarbówki do 2002 r. i przełożonego Konewki. Kontrolerzy podkreœlili, że odpowiedzialnoœć za nieprawidłowoœci ponosi œcisłe kierownictwo urzędu. Naczelnika Konewkę zdymisjonowano dwa dni po zakończeniu kontroli, 30 kwietnia 2006 r. Trzy lata pracował jako starszy poborca w innym urzędzie. W 2008 r. poważne nieprawidłowoœci w sosnowieckiej skarbówce z czasu, kiedy rzšdził niš Konewka, potwierdziła NIK. [srodtytul]Umorzone œledztwo[/srodtytul] Czy minister finansów wiedział o przeszłoœci Konewki? Ko- bos zapewnia, że nieprawidłowoœci sš wyjaœnione. Konewka nie ma sobie nic do zarzucenia. Mówi, że „wštpliwoœci dotyczšce jego osoby zostały wyjaœnione”. Tymczasem, jak ustaliła „Rz”, następczyni Konewki w Sosnowcu złożyła w prokuraturze zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa dopiero rok i dwa miesišce po zakończeniu kontroli. W dodatku nie doniosła o niedopełnieniu obowišzków przez kierownictwo urzędu (grozi za to do trzech lat więzienia), a tego dotyczył jeden z głównych zarzutów, lecz że urzędnicy mogli nie zachować tajemnicy skarbowej. Prokuratura nawet nie przesłuchała Konewki i po pół roku umorzyła œledztwo. Nie wyjaœniła ani jednego wštku z raportu kontrolerów. Postępowanie dyscyplinarne wobec niego też skończyło się niczym, choć rzecznik dyscyplinarny żšdał najwyższej kary w korpusie służby cywilnej – nagany. Postawił mu 11 zarzutów. W lipcu 2008 r. komisja dyscyplinarna w katowickiej IS uniewinniła Konewkę. – Ten przykład pokazuje, że po 20 latach III RP administracja rzšdowa, w tym skarbowa, nie funkcjonuje prawidłowo – ocenia Sadowski. – Przełożonym nie zależy, by ujawniać jakiekolwiek nieprawidłowoœci, a winnych karać, bo to może uderzyć w nich samych. [i]masz pytanie, wyœlij e-mail do autorki [mail=i.kacprzak@rp.pl]i.kacprzak@rp.pl[/mail][/i] [link=http://blog.rp.pl/goracytemat/?p=743]Skomentuj ten artykuł[/link]
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL