Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Publicystyka

Polska armia nie istnieje

Bogdan Klich
Fotorzepa, BS Bartek Sadowski
Z naszego wojska zostały tylko żałosne resztki, które wegetujš, podtrzymujšc z dnia na dzień podstawowe funkcje życiowe, takie jak kierowanie, zaopatrzenie i ochrona własna - pisze ekspert ds. wojskowych
Kiedy w lipcu 2009 roku ostatni żołnierze z poboru opuœcili koszary, rzšd ogłosił wielki sukces na drodze do profesjonalizacji Sił Zbrojnych. Tej optymistycznej atmosfery nie zakłóciły jednak żadne głosy rozsšdku płynšce od osób i instytucji bezpoœrednio zwišzanych z armiš. W sferach rzšdowych zapanował urzędowy optymizm i długo nie można było znaleŸć żadnych oficjalnych danych na temat tego "sukcesu". [srodtytul]Pełno dowódców i urzędników[/srodtytul] Dopiero w paŸdzierniku, trochę przez przypadek, na oficjalnej stronie internetowej MON ([link=http://www.wp.mil.pl" "target=_blank]www.wp.mil.pl[/link]) udało mi się zaleŸć informację, że stan ewidencyjny żołnierzy w Siłach Zbrojnych RP na 30 wrzeœnia 2009 r. wynosi 95 360, z czego 139 osób to generałowie; 22670 – oficerowie; 41 850 – podoficerowie, a 28 200 – szeregowi (zawodowi i nadterminowi).
Wynika z tego jasno, że stosunek generałów i oficerów do szeregowych wynosi 1 do 1,23, a więc na jednego generała i oficera przypada 1,23 szeregowego. Stosunek ten jest jeszcze bardziej szokujšcy, jeżeli weŸmiemy pod uwagę generałów i oficerów plus podoficerów zawodowych (czyli ogólnie kadrę kierujšcš), wtedy wyniesie on 1 do 0,43, czyli na jednego kierujšcego (generała, oficera lub podoficera) przypada 0,43 bezpoœredniego wykonawcy (szeregowego). Spróbujmy sobie wyobrazić w tej sytuacji funkcjonowanie jakiejkolwiek innej publicznej lub prywatnej organizacji, np. przedsiębiorstwa, gdzie w teorii stosunek ten powinien wynosić około jeden do szeœciu (rozpiętoœć kierowania). Co to oznacza w praktyce dla naszych Sił Zbrojnych i dla naszego bezpieczeństwa? Otóż, znaczy to, że w Wojsku Polskim istnieje obecnie następujšca sytuacja: - w czołgach i innych wozach bojowych sš dowódcy, ale nie ma kierowców i działonowych – a więc nie ma kto nimi jeŸdzić i nie ma kto z nich strzelać, - samochody pozbawione sš kierowców i mechaników – a więc stojš w garażach i rdzewiejš, - w magazynach broni jest pełno karabinów i amunicji – ale nie ma kto z nich strzelać, - na strzelnicach i placach ćwiczeń nie jest realizowane szkolenie, bo nie ma tam kogo szkolić. Natomiast dowództwa i sztaby pełne sš dowódców i urzędników wojskowych, którzy produkujš tysišce, w większoœci nikomu niepotrzebnych, dokumentów w postaci rozkazów, pism, załšczników, wniosków, próœb, planów, harmonogramów, strategii, wizji, misji itd. [srodtytul]Profesjonalizacja gwoŸdziem do trumny[/srodtytul] Co z tego wynika? Otóż, od lipca 2009 r. Siły Zbrojne RP nie sš w stanie wypełniać swojej konstytucyjnej misji obrony terytorium kraju (art. 26) – ani poœrednio przy wsparciu sił sojuszniczych NATO, ani tym bardziej bezpoœrednio, czyli samodzielnie, w sytuacji gdyby nasi sojusznicy mieli inne, ważniejsze zadania. A zatem Siły Zbrojne RP nie istniejš! Ani w ujęciu funkcjonalnym, ponieważ nie sš w stanie właœciwie wypełniać swoich podstawowych funkcji, ani nawet w ujęciu organizacyjnym, ponieważ ich struktury istniejš tylko formalnie, pozostały z nich tylko żałosne resztki, które wegetujš, podtrzymujšc jedynie z dnia na dzień swoje podstawowe funkcje życiowe (kierowanie, zaopatrzenie, ochrona własna). Powodem takiego stanu sš oczywiœcie wieloletnie zaniedbania i błędy popełniane przez kolejne rzšdy, ale do czasu, gdy w szeregach armii służyli żołnierze z poboru, sytuacja – chociaż trudna – możliwa była jeszcze do opanowania. Jednak likwidacja poboru doprowadziła do kryzysu i prawie całkowitej dysfunkcjonalnoœci naszych Sił Zbrojnych. Sytuację dodatkowo komplikuje jeszcze udział Sił Zbrojnych w misjach poza granicami kraju, co powoduje dalsze ograniczanie i tak już skromnych zasobów, głównie finansowych, na ich funkcjonowanie w kraju. GwoŸdziem do trumny naszych Sił Zbrojnych stała się więc nieprzemyœlana i poœpieszna, ale za to typowo propagandowa (piarowska), decyzja obecnego rzšdu, a dokładnie premiera Donalda Tuska, o przeprowadzeniu ich profesjonalizacji do końca 2010 r. oraz jej bezkrytyczna i bezmyœlna realizacja przez ministra Bogdana Klicha przy biernej i konformistycznej postawie decydentów wojskowych. [i]Autor jest pracownikiem naukowym Akademii Obrony Narodowej, specjalistš w zakresie polityki i strategii bezpieczeństwa[/i]
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL