Prawnicy

Prawnik z korporacji musi się znać na biznesie

Fotorzepa, Magda Starowieyska Magda Starowieyska
Od firmowych radców prawnych wymaga się m.in. szybkiej analizy ryzyka prawnego i umiejętności przekucia prawa na konkretny projekt
Takie konkluzje płyną z debaty zorganizowanej przez redakcję „Rzeczpospolitej”, poświęconej różnym aspektom pracy zwanych z angielska in-house lawyerów. Krótko mówiąc, prawników pracujących w firmach, a nie w kancelariach. Wzięli w niej udział przedstawiciele obu grup.
Na co dzień ze sobą współpracują, ale podczas dyskusji radcowie z przedsiębiorstw starali się akcentować swoją odrębność. Z kolei prawnicy z kancelarii raczej poszukiwali podobieństw. Wszyscy się zgodzili, że prawnik firmowy, mimo swoistych profesjonalnych cech i odmienności, nie jest jednak odrębną prawniczą profesją – raczej radcowską specjalizacją. Krzysztof Zakrzewski, partner zarządzający największej polskiej kancelarii Domański Zakrzewski Palinka, podkreślał wręcz, że rodowód prawników kancelaryjnych wywodzi się z tradycji radców przed 20 laty pracujących w przedsiębiorstwach, które wtedy wraz z całą gospodarką zaczynały się zmieniać. Zmienić musiał się też sposób wykonywania zawodu.
[srodtytul]W poszukiwaniu specyfiki[/srodtytul] Dziś jest on bardziej zróżnicowany. – Są wśród nas tacy, którzy wykonują go w formie umowy o pracę, i ci, którzy prowadzą kancelarie – mówił Maciej Bobrowicz, prezes Krajowej Rady Radców Prawnych. Waldemar Koper, dyrektor działu prawnego w Kompanii Piwowarskiej, prezes Polskiego Stowarzyszenia Prawników Przedsiębiorstw, wymienił kilka cech, które charakteryzują in-house’ów, ich pozycję i zadania w firmie: bliska integracja z tzw. wewnętrznym klientem, umiejętność komunikowania się z menedżerami w firmie. – Musimy mówić do nich językiem biznesowym, a nie prawniczym – wyjaśniał. [b]Przedsiębiorcy oczekują też od swoich prawników aktywnej postawy. Chodzi o to, by nie tylko odpowiadali na pojawiające się problemy, ale również zawczasu podsuwali rozwiązania[/b], które zarząd firmy będzie mógł wziąć pod uwagę, podejmując decyzje gospodarcze. Kolejna sprawa to – według Waldemara Kopera – umiejętność błyskawicznej analizy ryzyka prawnego. I wreszcie wymóg posiadania kompetencji menedżerskich. Zdaniem Iwony Mirosz ze Svenska Handelsbanken AB SA, wiceprezesa Europejskiego Stowarzyszenia Prawników Przedsiębiorstw (ECLA), do tego zestawu dodać wypada funkcję wewnętrznego legislatora przygotowującego firmowe regulacje, regulaminy i instrukcje. Agnieszka Moczuło, dyrektor prawny w Pfizer Polska, zwracała uwagę, że [b]stanowisko głównego prawnika w korporacji z miejscem w zarządzie pozwala czuć się odpowiedzialnym nie tylko za całość zagadnień prawnych, ale także za całą działalność spółki.[/b] – Ale trzeba pamiętać, że w wielu firmach pracują nie tylko radcowie, ale także prawnicy bez uprawnień, którzy zajmują się typowym świadczeniem pomocy prawnej – mówiła. [srodtytul]Partnerstwo czy klientela[/srodtytul] To zbliża ich do kolegów z kancelarii, z którymi często pracują przy wspólnych przedsięwzięciach, gdy ich firma zdecyduje się wynająć prawników zewnętrznych. – Na pewno istnieje relacja zlecającego pracę i wykonującego to zlecenie. Ale w praktyce dominuje nad nią partnerskie współdziałanie – twierdził Rudolf Ostrihansky, partner zarządzający w kancelarii Sołtysiński Kawecki & Szlęzak. Zgodził się on, że prawnikowi, który doradza wielu firmom nawet z tej samej branży, trudno byłoby tak dobrze poznać specyfikę biznesu każdego indywidualnego klienta. Stwierdził, że jeśli chodzi o styl pracy, radcom prawnym z kancelarii jest bliżej do pracujących w nich adwokatów. Waldemar Koper podkreślał różnice: – Jako szefowie działów prawnych powinniśmy funkcjonować jak ludzie biznesu. Prawnicy zewnętrzni działają zupełnie inaczej. My mamy mówić do menedżerów tak, aby nie było widać prawa. A kancelarie sprzedają swoją wiedzę w sposób techniczny. Krzysztof Zakrzewski kładł z kolei nacisk na to, że te różnice między prawnikami z przedsiębiorstw i kancelarii nie są aż tak znaczące. – Klienci, z którymi mamy tzw. stałą współpracę, zawsze oczekują od nas proaktywności oraz znajomości branży. Przedsiębiorcy spodziewają się zaś porady, jak załatwić sprawę, a nie analiz prawnych. Mamy im odpowiedzieć na pytanie: robimy ten interes czy nie. Dlatego nasze wielostronicowe opinie zaczynają czytać od ostatniej strony. Podobnie rzecz oceniał Rudolf Ostrihansky, który mówił, że od partnera dużej kancelarii klienci wymagają nie tylko tego, żeby znał dobrze prawo, ale przede wszystkim – żeby potrafił udzielić porady biznesowej, ocenić ryzyko i powiedzieć im, co jest dopuszczalne, a co nie. Maciej Bobrowicz podkreślał, że prawnicy wewnętrzny i zewnętrzny powinni być partnerami. – Polski model obsługi prawnej przedsiębiorstw to pojedynczy prawnik lub bardzo mały dział prawny z dużą częścią pracy zlecanej na zewnątrz – oceniał. [srodtytul]Kiedy wynająć usługę[/srodtytul] Kiedy firmy wzywają do pomocy kancelarie? Zdaniem Rudolfa Ostrihansky’ego w dwóch sytuacjach: kiedy potrzebują ekspertyzy w dziedzinie, na której nie znają się prawnicy firmowi, oraz kiedy trzeba przeprowadzić większą transakcję i brakuje w przedsiębiorstwie rąk do pracy. Barbara Porayska-Pomsta, dyrektor prawny Carrefour Polska, mówiła: – Do kancelarii często zwracamy się wtedy, kiedy nie mamy czasu, bo musimy działać szybko. Zdaniem Iwony Mirosz rola prawników przedsiębiorstw będzie się zwiększać. Wynika to z tego, że gospodarka jest w coraz większym stopniu regulowana prawem, wymusza to także ustawodawstwo unijne. Przedsiębiorcy będą coraz bardziej ich potrzebować. [srodtytul]Niezależność to cecha charakteru[/srodtytul] W dyskusji nie można było pominąć wątku niezależności prawników. I tu zarówno radcowie z kancelarii, jak i z przedsiębiorstw byli zdania, że ważniejsza niż reguły prawne czy etyczne oraz ustawowe gwarancje jest osobowość człowieka, który potrafi powiedzieć: tego nie wolno. Choćby przedsiębiorcy nie lubili tego słuchać. I jedni, i drudzy wystawiani są na pokusy – albo przez przełożonych, albo przez klientów. – Każdy sam musi sobie z tym problemem poradzić. Powinien się zastanowić, co będzie, kiedy tę niezależność straci – mówił Maciej Bobrowicz. Według Waldemara Kopera najważniejszy jest obiektywizm opinii prawnej. – Mówiąc o obiektywizmie, mówimy tak naprawdę o umiejętności mówienia nie – wyjaśniał. [b]– Jeśli cieszymy się zaufaniem przełożonych, to mamy prawo powiedzieć nie wtedy, kiedy to jest niezbędne z punktu widzenia interesu firmy[/b] – przyznawała Barbara Porayska-Pomsta. – Ale musimy zaproponować alternatywne rozwiązanie – dodawała Agnieszka Moczuło. [srodtytul]Pracujemy razem[/srodtytul] Krzysztof Zakrzewski potwierdzał, że takie testy na niezależność zdarzają się i w kancelariach, np. telefon od klienta z prośbą o opinię określonej treści. – To już jest kwestia natury ludzkiej, jak daleko się chodzi na kompromisy. Jakieś granice muszą być – mówił. Rudolf Ostrihansky podkreślał, że prawnicy z kancelarii mają jednak większy komfort: – My ryzykujemy, że taki klient odejdzie, nie zapłaci, ale nie ryzykujemy własnej kariery, własnej pozycji w firmie, gdy jej menedżer nie okaże się mądrym człowiekiem. Iwona Mirosz zwróciła uwagę na regulacje ustawy o radcach prawnych stojące na straży niezależności prawnika wewnętrznego: stabilizacja zatrudnienia, i to na samodzielnym stanowisku podległym wprost dyrekcji, brak związania poleceniem co do treści opinii prawnej, niezależność finansowa gwarantowana wynagrodzeniem. – Mamy prawo, mamy gwarancje, ale to, czy mówimy nie, zależy już od nas – zgadzali się dyskutanci. Ten konsensus był także argumentem na rzecz konkluzji debaty: – To jest jeden zawód. Pracujemy wspólnie. Uzupełniamy się – stwierdziła Agnieszka Moczuło. [ramka][b][link=http://blog.rp.pl/goracytemat/2009/11/03/prawnik-musi-sie-znac-na-biznesie/]Skomentuj ten artykuł[/link] [/b][/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL