Afgańskie patrole na niby

aktualizacja: 02.11.2009, 10:20
Nieuczciwi sztabowcy  dzięki fikcyjnym  patrolom  zarobili dodatkowo  ...
Nieuczciwi sztabowcy dzięki fikcyjnym patrolom zarobili dodatkowo od kilku do 5 tysięcy złotych
Foto: Fotorzepa, Seweryn Sołtys Seweryn Sołtys

Sztabowcy z misji w Afganistanie, by zarobić więcej pieniędzy, wpisywali sobie fikcyjne wyjazdy z bazy

Na misji w Afganistanie za każdy patrol żołnierz dostaje dodatek. Za pierwsze trzy wyjazdy w miesiącu inkasuje po 250 złotych, za każdy kolejny – 50 złotych. Sztabowcy wpisywali sobie w dokumentach informację, że wielokrotnie wyjeżdżali na patrole, choć w rzeczywistości nie ruszali się z bazy. Robiło tak czterech oficerów i dwóch podoficerów w stopniach chorążych.
Wszyscy oni wiosną tego roku służyli w zgrupowaniu bojowym B w bazie Warrior w prowincji Ghazni. W większości byli sztabowcami, pracowali w sekcjach m.in. administracyjnej, personalnej i planowania.
Sprawa bulwersuje żołnierzy, którzy właśnie wrócili z misji w Afganistanie. Szczególnie tych, którzy służyli w kompaniach szturmowych.
– Sztabowcy są bardzo potrzebni na misjach. Organizują pracę, planują, ale to my wyjeżdżamy poza bazy. Autentycznie narażamy życie – komentuje żołnierz, który latem tego roku został ranny właśnie podczas patrolu. – Dlatego, gdy wpisują sobie patrole, na których nie byli, jest to po prostu wobec nas nieuczciwe.
W jaki sposób sztabowcy wpadli? Żołnierze, którzy wrócili właśnie z afgańskiej misji, opowiadają „Rz”, że fikcyjne patrole sześciu żołnierzy dopisywało nie tylko sobie, lecz również innym pracownikom sztabu w bazie. Ci nie byli świadomi, że tak się dzieje.
Jednak pewien młody oficer się zorientował, że choć na patrolu w określonym przedziale czasowym był osiem razy, to w dokumentach odnotowano mu 15 wyjazdów. Oficer miał wówczas zwrócić uwagę swoim kolegom ze sztabu, iż popełniono błąd w dokumentach. Ale kiedy sytuacja się powtórzyła, zawiadomił Żandarmerię Wojskową.
– Potwierdzam, że prokurator w Kontyngencie Wojskowym w Afganistanie prowadził dochodzenie w sprawie wyłudzenia przez sześciu żołnierzy świadczeń – mówi płk Zbigniew Rzepa, rzecznik prasowy Naczelnej Prokuratury Wojskowej. – Żołnierze oświadczali nieprawdę w rozkazach. Miało to na celu zwiększenie tzw. należności zagranicznych i stawki dodatku wojennego. Usłyszeli już zarzuty.
Sztabowcy fałszowali dokumenty od maja do sierpnia tego roku. Płk Rzepa informuje, że zarzuty dostali jeszcze na misji we wrześniu i październiku.
– Akta sprawy są w Afganistanie, lecz lada moment mają trafić do Polski, wówczas zdecydujemy, która prokuratura zajmie się sprawą – dodaje płk Rzepa.
Jak mówi, wszyscy żołnierze przyznali się do winy i oddali nieuczciwie zdobyte pieniądze – od kilkuset złotych do 5 tysięcy złotych.
– Jeśli mowa jest o takich kwotach, to w papierach musieli sobie wpisać fikcyjne patrole za dwa, trzy miesiące – ocenia oficer, który był na misji w Afganistanie.
Za fałszowanie dokumentów i wyłudzanie pieniędzy grozi im do trzech lat więzienia.
Oskarżeni wojskowi w Polsce służyli w 18. Batalionie Desantowo-Szturmowym w Bielsku-Białej. Do Afganistanu wyjechali w kwietniu tego roku w ramach V zmiany Polskiego Kontyngentu Wojskowego. Od kilku tygodni są już w Polsce po zakończeniu półrocznej służby na misji.
– To, że takie rzeczy się dzieją na misji, jest tajemnicą poliszynela – mówi nam żołnierz z kompani szturmowej służący w Afganistanie. – Zwykle robią to sztabowcy. My nie musimy niczego fałszować. Ja co miesiąc dostawałem dodatek oprócz miesiąca, gdy zostałem ranny.
W listopadzie ruszy też proces pułkownika, któremu prokuratura postawiła zarzuty za zawyżanie liczby patroli na misji w Bośni i Hercegowinie.
masz pytanie, wyślij e-mail do autorki
[mail=e.zemla@rp.pl]e.zemla@rp.pl[/mail]
Komentarz dnia
Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media SA. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media SA lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" [Poprzednia wersja obowiązująca do 30.01.2017]. Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE