Pustki: Nie gramy intelektualnego rocka

aktualizacja: 02.11.2009, 08:00
Zespół Pustki
Zespół Pustki
Foto: chaos menagement

Jeden z najważniejszych zespołów alternatywnych wydał album „Kalambury” inspirowany wierszami najwybitniejszych polskich poetów XX wieku

Płytę promuje teledysk z tytułową kompozycją „Kalambury” według wiersza Władysława Broniewskiego. Pojawiają się w nim filmowe cytaty z serialu „Czas honoru”.
– To ciekawe, że wiersz o zachodzie słońca, napisany na dziesięć lat przed wybuchem wojny, odbierany jest jako obraz płonącej Warszawy — mówi Radek Łukasiewicz, lider zespołu. — Ale inne tytuły, pomimo wojennych biografii twórców, nie mają jednoznacznego okupacyjnego kontekstu. „Wiersz o szukaniu” Gajcego to czysta i dość abstrakcyjna poezja. „Notes” Słonimskiego można odbierać jako utwór o odejściu znajomych.
Zdecydowanie nie chcemy się łączyć z nurtem rocka historycznego. Wojenne doświadczenia mojej rodziny są dramatyczne, tak jak wielu Polaków. Mój dziadek był w AK, jego wieś spalili Niemcy, po wojnie został zesłany za Ural. Wiem o tym i pamiętam, ale uważam, że zamiast ciągle rozpamiętywać i rozliczać tragiczną przeszłość — powinniśmy myśleć o przyszłości.
[srodtytul] Leśmian obecny na próbach [/srodtytul]
Pomysł nagrania płyty do wierszy polskich poetów jest wypadkową kilku zdarzeń. – „Kalambury” powstały z myślą o projekcie „Broniewski”, zaś „Wesoły jestem” na kompakt „Wyspiański wyzwala” –zdradza lider zespołu. – Słuchacze mówili, że nasz zespół, w przeciwieństwie do innych, potrafi stworzyć z wiersza autonomiczną piosenkę. Pracując nad płytą „Koniec kryzysu” mieliśmy na próbach tomik Leśmiana, jednego z naszych ulubionych autorów. Nie mając jeszcze napisanych tekstów wykonywaliśmy nową muzykę z jego wierszami — „Znój” i „Dłoń zanurzam we śnie”. A potem ciężko było stworzyć lepsze. Nagraliśmy też piosenkę na płytę dedykowaną Tadeuszowi Gajcemu, choć wtedy już planowaliśmy album „Kalambury” i wiedzieliśmy, że „Wiersz o szukaniu” się na nim znajdzie. Ale proszę z nas nie robić intelektualistów rocka.
[srodtytul]Płyty wciąż za drogie [/srodtytul]
[b]Na płycie śpiewa Kasia Nosowska i Artur Rojek. Ale czy dostąpią kiedyś dziejowej sprawiedliwości i będą sprzedawać tyle albumów, co oni?[/b]
– Hey i Myslovitz zaczynali w innych czasach – odpowiada Łukasiewicz. – Liczona w setkach i dziesiątkach tysięcy sprzedaż w latach 90. brała się z tego, ze 80 procent obrotu stanowiły kasety o wiele tańsze od CD. Dla Polaków płyty są wciąż za drogie. W Ameryce kupiłem w komisach około 40 albumów za równowartość 280 zł. Za jeden kompakt płaciłem średnio 6-8 zł!
Lider Pustek uważa, że krajowa płyta powinna kosztować 15 zł, a zagraniczna — 25 zł. Wtedy każdy fan muzyki mógłby sobie kupić co najmniej jeden album w tygodniu. Rynek by się ożywił.
– Marża i VAT stanowią połowę ceny płyt w Empiku. Dlatego sprzedają się słabo – tłumaczy Łukasiewicz. „Koniec kryzysu” dobija 7 tysięcy. Jeśli doczekamy się pierwszej Złotej Płyty, przyznanie jej za 10 tysięcy sprzedanych egzemplarzy będzie żenadą. Żyjemy głównie z koncertów.
[b]Kilka tygodni temu w sieci głośno było o kradzieży nowej płyty Kultu. Zapytaliśmy Radka Łukasiewicza, co sądzi o muzyce online. [/b]
– Jeśli ktoś zarabia na niej nielegalnie, jest piratem – odpowiada. – Ale jeśli w sieci jest umieszczona za zgodą zespołu, wspomaga sprzedaż. Niektórzy ludzie przychodzą na nasze występy i przyznają, że nie kupili żadnej płyty Pustek. Znają piosenki wyłącznie dzięki sieci. Ale po koncercie mówią, że może kupią jeden album. Coraz większa obojętność
[b]Na nowej płycie Pustek znalazła się tylko jedna piosenka z tekstem napisanym przez Łukasiewicza zatytułowana „Nieodwaga”. Czy żyjemy w czasach eufemizmów, które tuszują nasze słabości? Boimy przyznać się do tchórzostwa? [/b]
— Facetowi wstyd się przyznać do strachu, bo przestanie być uważany za prawdziwego mężczyzną. Chciałem wyrazić swoje lęki, a Artur Rojek zgodził się je wyśpiewać, prawie jak własne – odpowiada Łukasiewicz. – Sytuacja jest paradoksalna: w czasach wielkich zagrożeń ludzie byli odważniejsi, mieli jasno wyznaczone cele, wspólnego wroga. Moje pokolenie żyje w okresie pokoju i względnego dobrobytu, nie musimy się bać głodu i wojny, utraty wolności i niepodległości, a jednak odwaga potaniała. Wiele rzeczy jest niejednoznacznych. Każdy ma innego wroga. Prywatnego. Często zakamuflowanego. Czeka nas przyszłość zachodnich społeczeństw rozwiniętych, w których wszystko zostało urządzone przez pokolenie rodziców i młodzież może już tylko konsumować. Tak pewnie może wyglądać życie moich dzieci, a na pewno wnuków.
[b]Co jest dziś największym problemem? [/b]
— Postępująca obojętność. Od roku mieszkam w warszawskiej kamienicy, a poznałem tylko dwie osoby, panią zza ściany i dozorczynię. W sytuacji ściśle urzędowej. Jestem przyzwyczajony do innych realiów. Wychowałem się na wsi. Jeżeli ktoś nowy sprowadzał się, wszyscy go poznawali — na poczcie, w sklepie. W Warszawie ludzie się zamykają. Wolą ponarzekać niż rozwiązać problem. Jedni mówią, że wszystkiemu jest winny Kaczyński, drudzy, że Tusk. Szybko znajdują ofiarę, osądzają ją. Kończy się na narzekaniu. I zostaje, tak jak było.
[b]Na koniec można zadać pytanie, którego zespół szczególnie nie lubi: jak dziś rozumieć nazwę Pustki? [/b]
— Nie chcę dorabiać do nazwy ideologii, ale poczucie pustki się zdarza — mówi Radek Łukasiewicz. — Nam również. Zaskakuje nas coraz więcej bodźców i nieustannie czujemy się wypaleni. Zdarza mi się, że nie mam na nic ochoty. Wyłączam komputer, nie otwieram gazet, zamykam oczy. Czuję pustkę. Wtedy odwołuję się do podstawowych emocji, uczuć, ukochanej osoby, rodziny. To jest jedyny ratunek.
Więcej o zespole na [link=http://www.pustki.pl]www.pustki.pl [/link]
Komentarz dnia
Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media SA. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media SA lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" [Poprzednia wersja obowiązująca do 30.01.2017]. Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE