Meteoryt na łotewskiej łące

aktualizacja: 26.10.2009, 17:42
Foto: PAP/EPA

Obiekt podobny do meteorytu spadł w rejonie miasta Mazsalaca na północy
Łotwy na łąkę, pozostawiając w ziemi krater o głębokości kilku metrów - powiadomili strażacy łotewscy. Po wstępnej analizie, okazuje się, ze dół wykopano łopatą.

Średnicę krateru agencja Associated Press określa na dziewięć metrów, a AFP - na 15 metrów.
O zjawisku miejscowe władze powiadomione zostały w niedzielę. Geolog Uldis Nulle, który tego dnia odwiedził miejsce zdarzenia, widział unoszący się z krateru dym. Jak przekazał Associated Press, jego pierwszym wrażeniem było to, że doszło do upadku meteorytu.
Rzeczniczka straży Inga Vetere powiedziała, że nikt nie został ranny. Na miejscu nie odkryto żadnego skażenia chemicznego czy radioaktywnego.
Eksperci spoza Łotwy oceniają, że uderzenie w Ziemię tak dużego meteorytu jest zjawiskiem niezwykłym. Większość spadających na Ziemię z przestrzeni kosmicznej obiektów spala się w atmosferze. Henning Haack z uniwersyteckiego Muzeum Geologicznego w Kopenhadze powiedział, że domniemany meteoryt musiałby mieć co najmniej metr średnicy, by spowodować krater tych rozmiarów.
Na miejsce przybędzie grupa ekspertów, która zbada krater i zabierze próbki skały do Rygi, gdzie zostaną przebadane - oznajmił Nulle.
[srodtytul]To mistyfikacja[/srodtytul]
Naukowcy badający krater oświadczyli, że była to mistyfikacja. Dół wykopano łopatą.
- To nie jest prawdziwy krater. On jest sztuczny - powiedział Uldis Nulle z łotewskiego Centrum Środowiska, Geologii i Meteorologii. Dodał, że pierwsze, co pomyślał, kiedy w niedzielę wieczorem zobaczył szeroki na dziewięć i głęboki na trzy metry krater, to że powstał on w wyniku upadku meteorytu. Z dziury unosił się nawet dym. Badający wykop w świetle dziennym stwierdzili jednak, że jest on zbyt wąski, aby mógł być wynikiem upadku meteorytu.
Rzeczniczka policji Sigita Pildava oświadczyła, że na razie nie wiadomo, czy w tej sprawie zostanie wszczęte śledztwo.

POLECAMY

KOMENTARZE