Czy zabicie psa to przestępstwo

aktualizacja: 19.10.2009, 07:10
Foto: Fotorzepa, Darek Golik

Prawo o ochronie zwierząt jest złe, niejednoznaczne i pozwala na dość dowolne interpretacje. Z tego powodu wśród kilkuset wyroków za przestępstwa na zwierzętach trafiają się kuriozalne. Jak ostatni krakowski wyrok uniewinniający mężczyznę podejrzanego o ubój psów w celu przerobienia ich na smalec.

Wyrok ten wywołał burzliwą dyskusję. Tymczasem eksperci przyznają rację krakowskiemu sądowi. – Problem karny w tej sprawie sprowadza się nie do samego zabijania, ale sposobu uśmiercania – tłumaczy prof. Marian Filar z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Zastrzega jednak, że względy gospodarcze nigdy nie mogą usprawiedliwiać brutalnego zabijania.
Jak to możliwe by tak okrutny czyn nie zasługiwał na skazanie? – Zwierzę w polskim prawie nie ma jednoznacznego statusu. Ustawodawca nie wskazał, które gatunki zwierząt można przeznaczać na ubój – tłumaczy nam dr Jakub Gruszczyński z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu. Tak więc jeśli psy były zabijane humanitarnie, to ich uśmiercanie mogło być dyktowane potrzebą gospodarczą. Pytani przez nas eksperci podkreślają, że na całe zdarzenie trzeba patrzeć raczej w sferze etycznej niż prawnokarnej.
Problem w tym, że ostatni wyrok nie jest pierwszym, jaki zapadł w niemal identycznej sprawie (każdego roku za sprawą Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami trafia do sądów ok. 30 takich spraw). Wszystkie do tej pory były skazujące, choć kary orzekano w zawieszeniu.
– Prawo o ochronie zwierząt jest wadliwe, niejednoznaczne, pozwala na interpretację, a ta może spowodować, że orzeczenia będą zupełnie różne. Zdarza się przecież, że w pewnej kategorii spraw zapadają odmienne rozstrzygnięcia w zależności od sądu – tłumaczy radomski sędzia Jakub Wolski.
W krakowskiej sprawie jest jeszcze nadzieja. Środowy wyrok jest nieprawomocny, a apelacja od niego trafi niebawem do sądu wyższej instancji. O tym, że nie wszystko jest w tej sprawie jednoznaczne, świadczyć może choćby jeden z przepisów ustawy o ochronie zwierząt. Wymienia on gatunki, jakie są na liście zwierząt gospodarczych i w jaki sposób mogą być ubijane: zawsze przez osoby wykwalifikowane i zawsze w rzeźni. Na liście tej nie ma psów. A skoro nie ma ich na liście, to można przyjąć interpretację, że nie wolno ich zabijać – twierdzą zbulwersowani wyrokiem miłośnicy czworonogów.
Być może niebawem prawo się zmieni i nie będzie możliwości różnego interpretowania go przez sądy. Te ostatnio bywają coraz sroższe dla sprawców. Miesiąc temu np. rencista z Jankowic na oczach sześcioletniej dziewczynki utopił kota. Sąd skazał go za to na cztery miesiące więzienia, a wykonania kary nie zawiesił. Kilka miesięcy wcześniej Sąd Rejonowy w Końskich skazał Brytyjczyka na rok więzienia za znęcanie się nad końmi. Inny z wyroków – rok więzienia za znęcanie się nad psem orzekł Sąd Rejonowy w Krośnie Odrzańskim wobec mężczyzny, który przez kilkanaście dni bił, kopał i podnosił na łańcuchu swojego psa.

POLECAMY

KOMENTARZE