Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Służby mundurowe

Dziennikarze podsłuchiwani przez ABW

Wojciech Sumliński i Bogdan Rymanowski
ROL
Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego nagrała rozmowy Cezarego Gmyza z „Rz” i Bogdana Rymanowskiego z TVN z Wojciechem Sumlińskim
[wyimek][b]Cezary Gmyz, pytany o oœwiadczenia Jacka Mški i ABW:[/b] Jestem zdumiony tymi oœwiadczeniami. Publikacja "Rzeczpospolitej" na stronach internetowych pojawiła się po północy w sobotę. Oœwiadczenie ABW - o 7 rano. To nie jest pora, o której pracujš rzecznicy prasowi, zwłaszcza w dzień wolny od pracy. Należy postawić zatem pytanie: czy ABW wiedziała o treœci przygotowywanej publikacji? Czy w dalszym cišgu jestem podsłuchiwany? Ani oœwiadczenie rzecznika, ani Jacka Mški nie tłumaczy, dlaczego stenogramy z podsłuchów ABW sš wykorzystywane w prywatnej sprawie wiceszefa ABW. Pytam też, skšd pełnomocnik procesowy Jacka Mški w ogóle wiedział o istnieniu takich stenogramów. Zachodzi podejrzenie, że mogło dojœć do ujawnienia mu tajemnicy państwowej. [/wyimek] [wyimek][b][link=http://www.rp.pl/artykul/2,378942_Oswiadczenie_ABW.html]Oœwiadczenie ABW[/link][/b] [/wyimek][wyimek][b][link=http://www.rp.pl/artykul/90217,378943_Oswiadczenie_zastepcy_szefa_ABW_pplk__Jacka_Maki.html]Oœwiadczenie ppłk. Jacka Mški[/link][/b][/wyimek] Agencja nagrała dziennikarzy w 2008 roku w zwišzku z głoœnš próbš samobójczš dziennikarza Wojciecha Sumlińskiego. Rejestrowała też prywatne rozmowy Gmyza i Rymanowskiego z Sumlińskim. Jak się okazuje – niezgodnie z przepisami – nie zniszczyła stenogramów niezwišzanych ze sprawš. Co więcej, zostały odtajnione i udostępnione pełnomocnikowi prawnemu Jacka Mški, wiceszefa ABW, do wykorzystania w zupełnie innym procesie między nim a „Rz”. Dziœ każdy może wystšpić do sšdu o wglšd w te dokumenty. – Z takš sprawš nie spotkaliœmy się nigdy w czasie całej kariery adwokackiej. Iloœć przepisów, jakie przy tej okazji złamały ABW oraz prokuratura, jest przerażajšca – ocenia Jacek Kondracki, adwokat reprezentujšcy „Rz”. – Doszło do bezprawnego naruszenia bezwzględnie chronionej prawem tajemnicy dziennikarskiej. To zagrożenie wolnoœci słowa.
– Jestem w szoku – mówi wstrzšœnięty Rymanowski, któremu „Rz” przekazała stenogramy. – To pierwszy materialny dowód podsłuchiwania dziennikarzy przez służby specjalne. W demokratycznym państwie to dziennikarze powinni kontrolować działalnoœć służb, a nie na odwrót. [srodtytul]Sprawa Sumlińskiego[/srodtytul] ABW podsłuchiwała dziennikarzy, œledzšc dramatyczne wydarzenia z lipca 2008 r. Wówczas w koœciele œw. Stanisława Kostki w Warszawie dziennikarz (wtedy zwišzany z TVP) Wojciech Sumliński próbował się zabić. Sumliński był podejrzany o handlowanie tajnym aneksem do raportu o weryfikacji Wojskowych Służb Informacyjnych i o to, że za pienišdze miał oferować oficerom WSI pozytywnš weryfikację umożliwiajšcš dalszš pracę w wywiadzie wojskowym. Dlatego założono mu podsłuch telefoniczny. 13 maja 2008 r. został zatrzymany przez ABW. Sšd jednak nie zgodził się na jego aresztowanie. Prokuratura złożyła zażalenie i 29 lipca sšd kazał aresztować dziennikarza na trzy miesišce. Sumliński przekazał wtedy zaprzyjaŸnionym dziennikarzom list, w którym znalazły się wzmianki o samobójstwie. Jako jeden z pierwszych na teren parafii œw. Stanisława Kostki, gdzie przebywał wtedy Sumliński, dotarł Cezary Gmyz. Próbował uspokoić dziennikarza. Dzwonišc z telefonu Sumlińskiego konsultował się z Rymanowskim, innym adresatem listu zdesperowanego dziennikarza. Rymanowski radził Gmyzowi m. in., jakich argumentów ma używać, by odwieœć Sumlińskiego od samobójstwa. „Słuchaj. Ja nie mogę dotrzeć, ale ja uważam, że jeœli Wojtek chce zrobić to, co mi sugerował, to popełni błšd. Ja wiem, w jakiej on jest sytuacji. Domyœlam się, nie chcę tego mówić wprost, ale wiesz, że to jest skazanie się, kuŸwa, na banicję tak naprawdę” – czytamy w stenogramie podsłuchu. Potem Rymanowski sam przyjechał do parafii. Razem z Gmyzem oraz duchownym katolickim rozmawiał z Sumlińskim. Sprowadzili też jego żonę. Wieczorem Gmyz odwiózł dziennikarza z żonš na nocleg. Obaj z Rymanowskim byli przekonani, że niebezpieczeństwo minęło. Rankiem Sumliński wrócił do koœcioła i podcišł sobie żyły. Wierni wezwali pogotowie. Lekarze orzekli, że stan psychiczny Sumlińskiego nie pozwala na osadzenie go w areszcie. [srodtytul]Dlaczego zachowano nagrania?[/srodtytul] Telefoniczne konsultacje Gmyza i Rymanowskiego z 29 i 30 lipca 2008 r. to niejedyne rozmowy dziennikarzy nagrane wówczas przez ABW. Wœród stenogramów sš i takie, które dotyczš spraw prywatnych. Te, zgodnie z prawem, powinny zostać zniszczone. Tymczasem stenogramy rozmów Gmyza i Rymanowskiego zniszczone nie zostały. Co więcej, na wniosek pełnomocnika wiceszefa ABW Jacka Mški, który wytoczył prywatny proces „Rz”, w sposób sprzeczny z prawem prokuratura zdjęła z nich klauzulę tajnoœci i udostępniła pełnomocnikowi w całoœci. (Mška wytoczył „Rz” proces za zrelacjonowanie listu Sumlińskiego. „Rz” napisała, iż według Sumlińskiego wiceszef ABW mœci się na nim, bo badał sprawę mieszkania, które Mška dostał z zasobów MSWiA). – Kodeks postępowania karnego dopuszcza, by z takimi materiałami mógł się zapoznawać jedynie sšd, prokurator, a w zupełnie wyjštkowych przypadkach policja. Zdjęcie klauzuli tajnoœci z tych materiałów i udostępnienie ich pełnomocnikowi procesowemu Jacka Mški to bezprawie – mówi mecenas Kondracki. Dodaje, że wykorzystywanie materiałów z podsłuchów założonych w sprawie Sumlińskiego w prywatnym procesie jest niezgodne z prawem. – To nie jest tylko moje zdanie. Komentarz do kodeksu postępowania karnego przygotowany przez najwybitniejszych polskich prawników mówi jednoznacznie: „Niedopuszczalne jest zatem wykorzystywanie zgromadzonych w tym trybie materiałów do celów innego już wszczętego postępowania”– cytuje Kondracki. [srodtytul]Cios w tajemnicę dziennikarskš[/srodtytul] Zdaniem prawnika najbardziej bulwersujšce jest w tej sprawie naruszenie przez prokuraturę tajemnicy dziennikarskiej. – Rejestrowanie rozmów telefonicznych przeprowadzonych przez dziennikarza, bez względu na to, kogo podsłuchiwano, w oczywisty sposób zawiera dane umożliwiajšce identyfikację jego informatorów. To złamanie wszelkich zasad dotyczšcych ochrony tajemnicy dziennikarskiej – twierdzi mecenas Kondracki. Wojciech Sumliński: – W czasie, z którego pochodzš nagrania, kontaktowałem się z osobami, które prosiły mnie o zachowanie anonimowoœci. Teraz widzę, że służby mogły łamać tajemnicę dziennikarskš. To szokujšce, że zapisy prywatnych rozmów, bez zwišzku ze sprawš, zostały odtajnione i sš dostępne dla każdego. Służby z buciorami wtargnęły w życie mojej rodziny. Krystyna Mokrosińska, szefowa Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, jest zbulwersowana: – Oczywiœcie dziennikarz to nie œwięta krowa i jeœli by dopuœcił się przestępstwa, a sšd wyraził zgodę na podsłuch, to jest to legalne. Jednak jeœli podsłuchy gromadzone sš w celu ustalenia informatorów dziennikarza, to mamy do czynienia z niebywałym skandalem, bo to godzi w fundament tego zawodu, jakim jest tajemnica dziennikarska. Nowy minister sprawiedliwoœci i zarazem prokurator generalny Krzysztof Kwiatkowski pytany przez nas o tę sprawę zareagował bezzwłocznie. – Minister natychmiast przekazał jš prokuratorowi krajowemu Edwardowi Zalewskiemu z proœbš o analizę i podjęcie stosownych działań – informuje „Rz” Joanna Dębek z biura prasowego resortu sprawiedliwoœci.
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL