Musimy uszlachetnić nasz indywidualizm

Jan Szomburg 16-10-2009, ostatnia aktualizacja 16-10-2009 00:56

Po 20 latach priorytetu dla gospodarki potrzebujemy 20 lat priorytetu dla edukacji i kultury. Powinniśmy więcej czasu i uwagi poświęcić naszemu „my” – pisze ekonomista

Jan Szomburg
autor: Jakub Ostałowski
źródło: Fotorzepa
Jan Szomburg

Najważniejszym wyzwaniem, wobec którego stoimy jako Polacy w następnym dwudziestoleciu, jest poprawa naszych zdolności do współdziałania, lepsze wykorzystanie potencjału zbiorowego, zbudowanie naszego funkcjonalnego Razem. To jest nasza największa rezerwa rozwojowa i największe źródło możliwości poprawy jakości naszego życia.

Kompleksy i lęki

Dziś – ujmując w uproszczeniu – jesteśmy luźną, opartą na wsobnym indywidualizmie, federacją rodzin i korporacji pod narodowym sztandarem. Mamy poważne problemy z podmiotowością polityczną, budową sprawnego państwa i kształtowaniem przyjaznych (ludzkich) relacji społecznych. Wynika to przede wszystkim z faktu, że w zdecydowanej większości jesteśmy społeczeństwem postchłopskim, z postfolwarcznym kodem kulturowym wzbudzonym i wzmocnionym niedawno przez PRL.

Ponadto tkwi w nas trauma zaborów (postkolonializm) owocująca niskim poczuciem własnej wartości – kompleksami i lękami. Odczuwamy także głębokie podziały wywołane przez transformację po roku 1989, która siłą rzeczy bardzo nierówno rozdzielała szanse, nie sprzyjając krystalizacji naszego Razem w warunkach wolności. Do tego dochodzi wyjątkowo duża utrata państwowotwórczych elit w czasie II wojny światowej i później.

W ciągu ostatnich 20 lat postawiliśmy na indywidualne dorabianie się. Większość z nas bardzo dobrze poradziła sobie w warunkach gospodarki rynkowej. Wykazaliśmy się ogromną energią, przedsiębiorczością, mobilnością, pomysłowością, zdolnością do uczenia się, a nawet pracowitością. Osiągnęliśmy naprawdę dużo.

Jednocześnie jednak pokazaliśmy, że zupełnie nie umiemy rozwiązywać naszych problemów zbiorowych, od najprostszych typu: budowanie rowów przeciwpowodziowych w układzie sąsiedzkim, po takie jak np.: krajowa infrastruktura transportowa i energetyczna, służba zdrowia czy budowanie silnej pozycji na arenie międzynarodowej (np. nie wywalczyliśmy członkostwa w G20). Nie potrafiliśmy stworzyć wspólnej wizji najważniejszych spraw, takich jak np. rozwój społeczno-gospodarczy, edukacja, nauka czy kultura.

W efekcie wydawanie ogromnej i prawdopodobnie niepowtarzalnej w tych rozmiarach pomocy z Unii Europejskiej opiera się bardziej na wycinkowych projektach niż na uzgodnionych, wyraźnych wizjach i strategiach. Z kolei edukację podporządkowaliśmy jakby mimochodem bardziej regułom gry niż temu, co chcielibyśmy w tej sferze naprawdę osiągnąć. Prowadzi ona np. do segregacji uczniów zamiast do wyrównywania szans, uczenia myślenia zestandaryzowanego zamiast krytycznego, pogłębiania indywidualizmu zamiast uczenia pracy zespołowej, itd.

Odblokować komunikację

Dziś widać wyraźnie, że ogromne zasoby energii i indywidualna samozaradność nie wystarczą nam do długofalowego utrzymania dynamiki rozwojowej, trwałej poprawy szeroko rozumianej jakości życia i budowania realnej podmiotowości w układzie międzynarodowym jako rękojmi naszego bezpieczeństwa i interesów regulacyjno-rozwojowych. Na własne życzenie zmierzamy do społeczeństwa dualnego, podzielonego na tych, którzy sobie radzą i są otwarci na świat, i tych, którzy sobie nie radzą i boją się świata.

Jesteśmy społeczeństwem postchłopskim, z postfolwarcznym kodem kulturowym wzbudzonym i wzmocnionym przez PRL

Może to mieć wiele negatywnych konsekwencji na przyszłość, a już dziś oznacza blokadę niezbędnych reform budżetowych. A to prędzej czy później musi prowadzić do zahamowania tempa rozwoju gospodarki i ograniczenia miejsc pracy. Paradoksalnie, mimo wielkiej przedsiębiorczości widać również, że będziemy mieli duże problemy z przejściem do gospodarki opartej na wiedzy i innowacjach.

Już dziś przedsiębiorcy w nowoczesnych dziedzinach odczuwają barierę mentalną rodzimych pracowników wynikającą z ich braku umiejętności otwartego dialogu i prawdziwej współpracy (w duchu win-win, a nie kto kogo). Tymczasem przyszłość będzie zależała właśnie od efektywnej współpracy: międzydyscyplinarnej, międzysektorowej, międzyszczeblowej i międzypokoleniowej. Kluczem będą sploty wiedzy, wyobraźni i współdziałania.

Czas więc zastanowić się nad stanem naszych fundamentów kulturowych, bo to tam tkwi przyczyna słabości demokracji, państwa i społeczeństwa oraz niepewnych perspektyw poprawy konkurencyjności naszej gospodarki w przyszłości. Po 20 latach priorytetu dla gospodarki potrzebujemy 20 lat priorytetu dla edukacji i kultury. Potrzebujemy wielkiego programu rozwoju kulturowego naszego społeczeństwa (obejmującego m.in. szkoły, media, domy kultury, biblioteki, inicjatywy obywatelskie itp.).

Musimy uszlachetnić i uwspólnotowić nasz indywidualizm oraz zbudować funkcjonalne Razem. Jakie drogi do tego wiodą? Czy chcemy tworzyć wspólnotę opartą na systemie wartości czy na określonych zasadach, czy może na wspólnych celach i działaniach? Warto też ciągle pytać i pogłębiać naszą samoświadomość odnośnie do tego, do czego nam jest potrzebna podmiotowość zbiorowa w XXI w. i na jakich wyborach cywilizacyjnych oprzeć naszą dalszą modernizację i rozwój.

Pytań tych nie możemy kierować jedynie do polityków, musimy je kierować także do siebie jako do przedstawicieli społeczeństwa obywatelskiego. Najważniejsza na drodze budowania polskiego Razem jest komunikacja, a właściwie jej odblokowanie. Tak, aby doświadczenia, odczucia i myśli wszystkich odłamów społeczeństwa znalazły się na arenie wzajemnego poznawania i wymiany „siebie”.

Wyobrażenie przyszłości

Musimy więcej czasu i uwagi poświęcić naszemu „my”. Bez pogłębiania świadomości naszego współczesnego „my” nie rozwiniemy skrzydeł. Jest to nam potrzebne, by funkcjonować podmiotowo i twórczo pośród innych narodów i społeczeństw. A jednocześnie po to, by nie stawiać się ani w roli podporządkowanej (my dla innych), ani w roli samych dla siebie, w poczuciu moralnej wyższości, a jednocześnie lęku przed spotkaniem z innymi.

Finowie – również naród postchłopski i sąsiadujący z Wielkim Bratem – najpierw stworzyli swe wspólne wyobrażenie przyszłości, a dopiero później gospodarkę opartą na wiedzy. Gdyby wziąć od nich chociaż połowę zdolności do konsensusu i dodać naszą przedsiębiorczość, to moglibyśmy śmiało myśleć o odniesieniu jeszcze większego sukcesu rozwojowego niż oni.

Warto więc zainwestować w system otwartej komunikacji społecznej na różnych szczeblach i w różnych przekrojach. Odpowiedzialnymi za to powinni się czuć wszyscy: politycy, dziennikarze, samorządowy, naukowcy, twórcy kultury, działacze obywatelscy itp. Szczególna rola przypada tu mediom, w tym zwłaszcza mediom publicznym. Wymiana przeżyć i myśli prowadzi do zrozumienia, a zrozumienie do porozumienia.

Warto więc pytać, kim jesteśmy, jakie są nasze zbiorowe tożsamości, kim chcielibyśmy być, jak budować nasze Razem w XXI wieku? Tej autorefleksji poświęcony jest IV Kongres Obywatelski, który odbędzie się 17 października w Warszawie.

Autor jest ekonomistą, założycielem i prezesem Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową, inicjatorem Polskiego Forum Obywatelskiego. W latach 80. doradzał „Solidarności”, wspólnie z Januszem Lewandowskim opracował pierwszy w Europie Wschodniej program powszechnej prywatyzacji.

IV KONGRES OBYWATELSKI „Razem wobec przyszłości” odbędzie się 17 października 2009 r. w gmachu Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie. Polskie Forum Obywatelskie zaprasza.

Wstęp wolny. Będzie możliwość zabrania głosu!

Więcej na www.pfo.net.pl

Rzeczpospolita