Irlandia
"Tak" dla traktatu
Irlandia: W piątkowym referendum w sprawie ratyfikacji reformującego Unię Europejską traktatu z Lizbony zwyciężyli jego zwolennicy. Europa czeka teraz na Polskę i Czechy
Przeczytaj komentarz Jerzego Haszczyńskiego na blog.rp.pl/haszczynski
Ogromną większością głosów Irlandczycy poparli w piątek w ponownym referendum Traktat z Lizbony. Za Traktatem głosowało 67,1 proc. wyborców, przeciw było 32,9 proc. - ogłosił przewodniczący Centralnej Komisji Wyborczej.
Za Traktatem z Lizbony głosowało ponad 1,214 mln Irlandczyków, którzy stawili się do urn. Przeciw było 594 tys. wyborców. Tak duże zwycięstwo zaskoczyło nawet obóz prowadzący kampanię na "tak". Liczba zwolenników Traktatu wzrosła o 20 proc. w porównaniu z pierwszym referendum w czerwcu 2008 roku, kiedy przeciwko było 53,4 proc. głosujących, a za - 46,6 proc. osób. Wyższa była też frekwencja i wyniosła 58 proc., podczas gdy w 2008 roku - 52,7 proc.
- Irlandczycy pokazali, że wiążą swą przyszłość i przyszłość swoich dzieci z Europą. Chcą, by Irlandia pozostała w sercu Europy - powiedział premier Brian Cowen.
Radości nie ukrywał były premier Belgii Guy Verhofstadt, obecnie lider frakcji liberalnej w Parlamencie Europejskim. - Teraz możemy odetchnąć. Potrzebujemy już tylko podpisów prezydentów (Polski i Czech) - powiedział.
- Dziękuję Irlandio - powiedział przewodniczący Komisji Europejskiej Jose Manuel Barroso. - Jestem niezmiernie szczęśliwy z pozytywnego wyniku referendum.
Joseph Daul, lider chadeków w Parlamencie Europejskim, również wyraził swoje zadowolenie. - Oczekuję teraz zakończenia procesu ratyfikacji w nadchodzących tygodniach. Wzywam Polskę i Republikę Czeską, by bez zwłoki ratyfikowały traktat - dodał.
Klaus nie ujawnia, co zrobi w sprawie traktatu
Prezydent Czech Vaclav Klaus nie chciał dziś zdradzić jaki krok zrobi w procesie ratyfikacyjnym. Jak powiedział, nie może podpisać traktatu zanim nie zostanie zakończona procedura ustalenia zgodności dokumentu z czeską konstytucją.
- Dzisiaj nie ma takiej kwestii. Dzisiaj mam zakaz - aż do momentu, kiedy Trybunał Konstytucyjny coś orzeknie - powiedział Klaus. Traktat został już ratyfikowany przez obie izby czeskiego parlamentu i już raz uznany przez Trybunał za zgodny z konstytucją, ale znany z krytycznego stosunku do obecnego modelu integracji europejskiej Klaus postanowił na prośbę autorów ponownej skargi odłożyć podpisanie dokumentu.
Pod koniec września grupa czeskich senatorów, reprezentujących głównie prawicową Obywatelską Partię Demokratyczną (ODS) złożyła w Trybunale Konstytucyjnym w Brnie wniosek o ponowne zbadanie zgodności traktatu z ustawą zasadniczą.
Zieloni: albo Klaus podpisze traktat, albo Czechy stracą komisarza
Frakcja Zielonych w Parlamencie Europejskim wezwała prezydenta Czech Vaclava Klausa, by podpisał traktat. Zieloni zagrozili, że w przypadku niepodpisania Czechy utracą stanowiska unijnego komisarza.
Jeśli bowiem nie wejdzie w życie Traktat z Lizbony, nadal będzie obowiązywał Traktat z Nicei, który nakazuje, by w nowej KE liczbę komisarzy zredukować poniżej liczby krajów członkowskich UE.
- Teraz już tylko prezydent Czech Vaclav Klaus trwa w uporze, blokując proces ratyfikacji. Europa powinna wywrzeć na nim presję, aby zaprzestał uprawiania swojej pokrętnej polityki obstrukcji, która może kosztować Czechów utratę stanowiska komisarza w nowej KE - oświadczyli liderzy Zielonych Daniel Cohn-Bendit i Rebecca Harms w komunikacie prasowym.
- Musimy teraz zamknąć ostatnie etapy procesu ratyfikacji tak szybko, jak jest to możliwe - zaapelowali.
Irlandczycy decydowali o losie traktatu lizbońskiego już po raz drugi. W pierwszym referendum, półtora roku temu, odrzucili dokument. Przeciwko ratyfikacji było wtedy 53 procent Irlandczyków. Teraz wielu z nich zmieniło zdanie. Eksperci uważają, że wpływ na to miał kryzys gospodarczy, który Irlandia dotkliwie odczuła. Obywatele Zielonej Wyspy nie chcieli konfrontacji z Unią licząc w przyszłości jej wsparcie.













