REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Świat » Kaukaz » Gruzja

Gruzja

Bazy USA powstaną w Gruzji?

Jacek Przybylski, Justyna Prus 24-09-2009, ostatnia aktualizacja 24-09-2009 03:36
Amerykanie w 2005 roku przeszkolili dwa tysiące gruzińskich żołnierzy do operacji pokojowych (fot: George Abdaladze)
źródło: AP
Amerykanie w 2005 roku przeszkolili dwa tysiące gruzińskich żołnierzy do operacji pokojowych (fot: George Abdaladze)
W 2008 r. Rosja dokonała zbrojnej agresji na Gruzję. Następnie ogłosiła „niepodległość” dwóch jej prowincji – Abchazji i Osetii Płd.
źródło: Rzeczpospolita
W 2008 r. Rosja dokonała zbrojnej agresji na Gruzję. Następnie ogłosiła „niepodległość” dwóch jej prowincji – Abchazji i Osetii Płd.

Gruzińskie media twierdzą, że Amerykanie umieszczą w ich kraju trzy bazy z 25 tysiącami żołnierzy

Do 2015 roku w Gruzji mogą powstać trzy amerykańskie bazy wojskowe: dwie lądowe i jedna morska – piszą rosyjskie media, powołując się na gruzińską gazetę „Rezonansi”. Według jej „nieoficjalnych informacji” sprawa ta miała być poruszona podczas poniedziałkowych rozmów prezydenta Micheila Saakaszwilego z szefową dyplomacji USA Hillary Clinton.

Oficjalnie Clinton zapewniała zapewnić o „nieustającym, poważnym wsparciu dla Gruzji” zarówno w kwestiach suwerenności, jak i integralności terytorialnej. „Rezonansi” twierdzi też, że w amerykańskim Kongresie za umieszczeniam baz w Gruzji intensywnie lobbują republikanie, a specjalną opiekę roztoczył nad tym projektem Dick Cheney, znienawidzony przez Moskwę wiceprezydent w administracji George’a Busha.

Gruzińskie MSZ wczoraj milczało, odmawiając komentarzy na ten temat. – Bo nie ma czego komentować. Żadnych oficjalnych informacji na ten temat nie ma, są tylko publikacje w prasie – powiedział nam jeden z gruzińskich dyplomatów.

– Gdyby to napisała jakakolwiek inna gazeta, uznałbym, że to blef – mówił „Rz” Georgi Dwali, tbiliski korespondent „Kommiersanta”. – Ale „Rezonansi” to poważne medium i jeśli pisze o tym, to rzeczywiście coś musi być na rzeczy – ocenił. Według niego sprawa jest jednak o tyle podejrzana, że Barack Obama jest raczej znany z tego, że nie chce drażnić Moskwy. – Jeśli projekt tarczy antyrakietowej tak rozwścieczył Rosjan, to trudno sobie wyobrazić reakcję na bazy w Gruzji – podkreślił.

Wśród amerykańskich ekspertów dominuje podobny sceptycyzm – wszak Waszyngton nie zaryzykuje klapy „nowego otwarcia” w stosunkach z Rosją z powodu Gruzji. – Nigdy nie słyszałem, by toczyły się rozmowy w tej sprawie. I bardzo bym się zdziwił, gdyby rzeczywiście miały miejsce. To byłoby odebrane jako prowokacja wobec Rosji, coś kompletnie sprzecznego z obecną polityką prowadzoną przez Baracka Obamę – przekonuje „Rz” dr Svante Cornell, amerykański ekspert ds. Gruzji.

Według niego bardziej interesujący jest fakt, że taka wiadomość pojawiła się w rosyjskich mediach. – To typowy przykład dezinformacji, która choć jest kompletnie nieprawdziwa, wytwarza jednak wrażenie, że Amerykanie znów coś próbują mieszać w Gruzji. Potwierdzeniem tej tezy może być fakt, że Dick Cheney jest zapewne ostatnią osobą, której administracja Obamy powierzyłaby taką misję – dodaje Cornell.

Jednak zdaniem Siergieja Markiedonowa, rosyjskiego eksperta ds. Kaukazu, amerykańskie bazy w Gruzji wcale nie są takie nieprawdopodobne. – To oczywiście informacja, którą należy sprawdzić, poczekać na oficjalne komentarze. Ale nie widzę powodu, by taką możliwość wykluczać – ocenia ekspert w rozmowie z „Rz”.

Jego zdaniem, jeśli taka decyzja zapadnie, Moskwa powinna zachować spokój, bo tylko przypieczętuje to status quo i przekreśli marzenia Gruzinów o odzyskaniu Abchazji i Osetii Południowej. – To byłaby wielka kropka nad „i”. Amerykańskie bazy w Gruzji i rosyjskie w Abchazji i Osetii stworzyłyby system wzajemnego powstrzymywania, który utrzymywałby obecne granice – uważa.

Na pewno między Tbilisi i Waszyngtonem toczą się rozmowy o innej bazie – amerykańskim więzieniu w Guantanamo. Szef gruzińskiej dyplomacji Grigol Waszadze spotkał się w tej sprawie przedwczoraj z Danielem Friedem, który w Departamencie Stanu odpowiada za sprawy osadzonych w więzieniu na Kubie.

– Gruzja nie odpowiedziała jeszcze na pytanie, czy mogłaby przyjąć grupy więźniów z Guantanamo – mówił Waszadze, zaznaczając, że rozmowy były czysto „teoretyczne”. Fried przyznał, że żadne decyzje jeszcze nie zapadły, jednak podkreślił, że władze w Waszyngtonie polegają na Gruzji jako na kraju przyjaznym USA.

-Justyna Prus z Moskwy, Jacek Przybylski z Waszyngtonu

Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Miliarder rzucił wyzwanie prezydentowi

Gruziński miliarder Bidzina Iwaniszwili rzucił wyzwanie prezydentowi Gruzji, zakładając własne ugrupowanie polityczne o nazwie Gruzińskie Marzenie >>