NIK pod prywatną kontrolą?

aktualizacja: 24.09.2009, 07:45
Audytor, który może być powiązany z różnymi grupami interesów, będzie ...
Audytor, który może być powiązany z różnymi grupami interesów, będzie mógł wejść do NIK – ostrzega prezes Izby Jacek Jezierski
Foto: Fotorzepa, Raf Rafał Guz

Nowelizacja ustawy. Sejm ma dziś zdecydować, czy zewnętrzny audytor będzie sprawdzał Izbę. Opozycja: To polityczny skok na NIK

Po burzliwej dyskusji Sejmowa Komisja ds. Kontroli Państwowej przyjęła wczoraj większość kontrowersyjnych rozwiązań w ustawie o NIK. Zewnętrzny audytor będzie mógł kontrolować Izbę. A o wyborze wiceprezesów będzie mogła decydować grupa posłów.
– Zapis dotyczący audytu jest nieprecyzyjny, więc niezwykle groźny – mówi „Rz” Jacek Jezierski, prezes Izby. – Prywatny audytor, który może być związany z różnymi grupami interesów, będzie miał możliwość wejścia do konstytucyjnego organu, jakim jest NIK.
W czerwcu „Rz” jako pierwsza pisała o propozycjach, jakie się znalazły w ustawie o NIK. Już wtedy krytykowali je opozycja i prezes Izby.
[srodtytul]Kto wpłynie na kontrole[/srodtytul]
Poprawkę zakładającą wprowadzenie zewnętrznego audytora zgłosiła Platforma Obywatelska.
Komisja sejmowa odrzuciła zgłoszony przez posłów PiS wniosek, by w sprawie audytu zwrócić się o opinię ekspertów. Według przyjętego wczoraj przez nią zapisu audyt miałby dotyczyć m.in. gospodarności, celowości i rzetelności dokonywania wydatków ze środków publicznych.
Opozycja zaznacza, że NIK większość środków przeznacza właśnie na kontrole. Wytyka też, że zapis o audycie jest zbyt ogólny. – Proponuje się, aby audytor badał m.in. rzetelność, celowość i gospodarność. Co to oznacza? Że może sprawdzać, czy np. kontrola w takim czy innym ministerstwie była celowa, skoro pociągnęła za sobą określone wydatki – wytyka poseł Arkadiusz Czartoryski z PiS.
Posłowie opozycji obawiają się też, że przyjęcie takich rozwiązań w ustawie może doprowadzić do sytuacji, w której prywatna firma pośrednio będzie mogła wpływać na proces kontrolny. W jaki sposób? – Zaproponowane przepisy pozwalają audytorowi oceniać wydatki towarzyszące konkretnym kontrolom, takie jak np. zamówione ekspertyzy czy liczba inspektorów skierowanych do danej kontroli – tłumaczy prezes Jezierski.
– Audytor będzie mógł badać, czy np. kontrola, która pociągnęła za sobą duże wydatki, była celowa. A więc pośrednio ingerować w proces kontrolny – mówi „Rz” poseł Arkadiusz Czartoryski z PiS. – Co gorsza, audytorem może być niemal każda firma: od Warszawy do Władywostoku.
Pojawia się też zarzut, że w przypadku przeglądu kontroli w jakimś resorcie prywatna firma może zdobyć wiedzę, która pozwoli jej np. wygrywać przetargi.
[srodtytul]Sposób na wiceprezesów[/srodtytul]
Komisja przegłosowała też zapis dotyczący trybu powoływania wiceprezesów Izby. Na wniosek prezesa NIK powołuje ich marszałek Sejmu. Zgodnie z przyjętą poprawką wiceprezesów będzie trzech. (Obecnie może ich być od dwóch do czterech). A jeśli marszałek nie powoła ich w ciągu trzech miesięcy, kandydatów będzie mogła zgłosić grupa posłów. Wówczas wybierze ich Sejm.
– Politycy, a w rzeczywistości większość sejmowa, zdecydują więc, kogo obsadzić na fotelu wiceprezesów Izby – mówi poseł Czartoryski.
Jak na zarzuty odpowiadają politycy Platformy? – Zaopiniowano poprawkę, która precyzuje, czym jest audyt, i określa, że dotyczy on spraw finansowych – mówi „Rz” poseł Mirosław Sekuła, były prezes NIK. Czy prywatne firmy będą mogły sprawdzać Izbę? – Nie chcę się na ten temat wypowiadać – zastrzega. Nieoficjalnie wiadomo, że był przeciwny zewnętrznemu audytowi.
– Obawy PiS dotyczące audytu są raczej nieuzasadnione – ocenia poseł Janusz Krasoń z SLD. – Na wszelki wypadek możemy zrobić ekspertyzę, ale kiedy ustawa już będzie w Senacie.
[ramka][srodtytul]Wiceprezesów będzie można usunąć [/srodtytul]
Sejmowa Komisja ds. Kontroli Państwowej wycofała się tylko z nielicznych kontrowersyjnych rozwiązań. Według pierwotnego projektu wiceprezesi NIK byli praktycznie nieusuwalni. Wczoraj komisja przegłosowała poprawkę, zgodnie z którą, jeśli rażąco naruszą oni swoje obowiązki, będzie ich można odwołać.
Posłowie zrezygnowali z pomysłu, by w komisjach konkursowych na stanowiska dyrektorów i wicedyrektorów NIK mieli zasiadać przedstawiciele marszałka Sejmu.
Przesunięto też wprowadzenie kadencyjności dyrektorów. Sześcioletnie kadencje mają obowiązywać dopiero od 2013 roku.
[i]—graż[/i][/ramka]
Komentarz dnia
Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Business Communication. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Business Communication lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych". Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE