REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Kultura » Zbliżenie

Zbliżenie

Nie lubię musieć

Małgorzata Piwowar 13-10-2011, ostatnia aktualizacja 13-10-2011 15:36
Magdalena Cielecka
autor: Michał Warda
źródło: Fotorzepa
Magdalena Cielecka
Magdalena Cielecka
źródło: BEW
Magdalena Cielecka

Z Magdaleną Cielecką rozmawia Małgorzata Piwowar

Rz: Getsemani to noc zwątpienia, którą przeżył Chrystus. Czy to nie za wielkie słowa jak na tytuł sztuki o polityce? Zbliżenie - czytaj więcej

Magdalena Cielecka: W tym kontekście jest to oczywiście perwersyjne, ale przecież to świadomy zabieg autora. Jako zwykła obywatelka wyobrażam sobie, że politycy też miewają momenty głębszej refleksji, spojrzenia na siebie w lustrze. Wraz z tym przychodzi chwila prawdy, zastanowienia, jak daleko można się posunąć w manipulacjach, w etycznej płynności. Wszyscy mamy świadomość „pewnych mechanizmów", a także „sytuacji bez wyjścia" czy „propozycji nie do odrzucenia".

Czyli spektakl jest po to, by politycy postawili sobie granice?

Nie jestem pewna, czy go obejrzą.

Powinni, to pierwsze przedstawienie Teatru TV po wyborach.

Jednak trzeba pamiętać, że to sztuka. Owszem, pokazująca mechanizmy nieobce politykom w żadnym kraju, ale najpierw warto się jej przyjrzeć jako propozycji artystycznej, a nie publicystyce.

Gra pani Meredith, minister spraw wewnętrznych w rządzie Wielkiej Brytanii. Ona też przeżywa w sztuce getsemani?

Jest uosobieniem tego określenia. Należy do ludzi niecofających się przed niczym, ma jasno wyznaczone cele. Sama przed sobą niespecjalnie lubi się przyznawać do jakichkolwiek skrupułów. Gdy dochodzi do afery, może stracić stanowisko. Ale nie składa urzędu, tylko walczy, choć wie, że może wiele przegrać. Decyduje się stanąć u boku zdemaskowanego męża. Gdyby sytuacja ze Straussem-Kahnem zdarzyła się przed naszą realizacją, to na pewno byśmy się do niej odwoływali. Ale i tak nie trzeba było się szczególnie starać, by znaleźć nawiązania do naszej rzeczywistości. Kiedy w hotelu na Krakowskim Przedmieściu kręciliśmy scenę z Piotrkiem Adamczykiem jako premierem, mówił tekstem Hare'a: „Zobacz, tłum się buntuje, musimy coś z tym zrobić". W tym samym czasie słychać było dobiegające z ulicy kanonady okrzyków, a jak wyjrzeliśmy – zobaczyliśmy transparenty protestujących. To była rzeczywistość, która wdarła się w sztukę napisaną przez brytyjskiego dramaturga. To znaczy, że umiejętnie pokazał mechanizmy władzy, relacje i zależności między jej ludźmi. Zmieniają się tylko lokalne realia.

Przy okazji poprzedniego spotkania z Waldemarem Krzystkiem podczas pracy nad „Przesileniem" przyznała pani, że interesuje się polityką. Jest pani skłonna usprawiedliwiać tych, którzy ją tworzą?

Raczej próbuję zrozumieć.

Mówi się, że zrozumieć znaczy wybaczyć...

Nie jestem jeszcze na tym etapie. Chciałabym jednak nie czytać rzeczywistości, a w tym polityki – skrótowo, powierzchownie, przebiegając wzrokiem tylko tytuły w gazetach. Lubię śledzić słowne batalie na argumenty, rozumieć. co się za nimi kryje. To mnie ciekawi. Oceny są mniej ważne niż refleksja i chęć zrozumienia.

Na premiery czekają dwa filmy z pani udziałem: „Jezioro" Jacka Piotra Bławuta i „Taniec śmierci. Sceny z Powstania Warszawskiego" Leszka Wosiewicza.

Ten drugi jest jeszcze nieskończony. To kameralna opowieść, niejednoznaczna w wymowie. Pokazuje postawy dalekie od martyrologicznych. Liczę na ten film.

Do tych artystycznych projektów jakoś nie bardzo pasuje „Hotel 52"...

To po prostu przygoda zawodowa. Nie wstydzę się, że gram w tym serialu. Zaufałam Michałowi Kwiecińskiemu, który zaproponował mi rolę. I nie rozczarowałam się. W telewizji też można uczestniczyć w rzetelnej robocie. W Polsce kręci się mało filmów. Do tego scenariusze bywają często nie do przyjęcia, ostatnio czytałam dwa takie. Wolę zagrać w dobrze robionym serialu niż w złym filmie.

Co jest dziś dla pani zawodowym azylem?

Teatr, jak zawsze. Teraz przyszedł moment, w którym zmieniam nieco środowisko. Nie kończę z teatrem Krzysztofa Warlikowskiego, jednak nie biorę udziału w najnowszej produkcji mojego macierzystego teatru. Bardzo potrzebowałam zmiany, odcięcia się od tego świata, tego myślenia o teatrze i tego sposobu myślenia Krzysztofa o mnie. Czułam, że stoję w miejscu i kolejna rola grana przeze mnie w jego przedstawieniu byłaby wariacją na temat tej samej postaci. Potrzebowałam czasu i odpoczynku, żeby się „zresetować". W związku z tym zrobiłam skok w bok. Zagrałam u Mikołaja Grabowskiego w „Dziennikach" Gombrowicza w IMCE i sprawiło mi to nieprawdopodobną radość. Całkiem inna praca w kompletnie odmiennym świecie, z innymi ludźmi. Wkrótce zaczynam też próby w Teatrze Narodowym. Wreszcie mogę wygospodarować trochę czasu na życie, a to daje inną perspektywę, niezbędny dystans. Jestem szczęściarą, mam komfortową sytuację: nie muszę nieustannie grać, przyjmować wszystkich ról. Mogę pozwolić sobie na wybór: przyjmuję propozycje, w których sens wierzę, czasem z ciekawości albo dla przyjemności podjęcia ryzyka, czasem dla dowcipu albo włożenia kija w mrowisko, jak było w przypadku parodiowania Joanny Krupy w programie Szymona Majewskiego. W końcu przez ładnych kilka lat byłam zaszufladkowana: teatr artystyczny i trudne role wymagające ekstremum. Nie chcę powiedzieć, że nie będę już tego robić, ale mam gotowość i wielką potrzebę szukania w sobie innych możliwości.

Poprzednia
1 2

Przeczytaj więcej o:  Anioły w Ameryce, Anka z Egoistów Mariusza Trelińskiego, Candy w Niezidentyfikowanych szczątkach ludzkich, Dzienniki Gombrowicza w IMCE, Ewa z S@motności w sieci Witolda Adamka, Festiwal Filmów Fabularnych w Gdyni, Getsemani, Joanna Krupa w programie Szymona Majewskiego, Klara w Magnetyzmie serca, Krzysztof Warlikowski, Lucky in Hell, Nastazja Filipowna w Księciu Myszkinie, Taniec śmierci. Sceny z Powstania Warszawskiego Leszka Wosiewicza, Teatr Telewizji, Waldemar Krzystek, Yach Film 2010, Zosia w Zakochanych Piotra Wereśniaka, hotel 52, minister spraw wewnętrznych w Getsemani, nagroda L’Oreal Paris dla najbardziej stylowej aktorki, rozmowa z Magdaleną Cielecką

Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:

E-booki "Rzeczpospolitej"

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwód czy separacja to zawsze porażka, często finansowa. Z reguły jednak okazuje się mniejszym złem, niż formalne pozostawanie w związku, którego nie da się utrzymać
Testamenty, spadki, darowizny

Testamenty, spadki, darowizny

Poradnik o regułach dziedziczenia oraz praktyczne wskazówki dotyczące sporządzania testamentu
  • książki
  • muzyka
  • filmy
  • multimedia
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Święta sprzedają się jak seks

Maciej Stuhr: Moją córkę Mikołaj odwiedził akurat wtedy, kiedy dziadek musiał wyjść po drzewo do kominka. Dziecko wpadło w taką histerię i spazmy, że więcej się już nie pokazywał >>