REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Kultura » Zbliżenie

Zbliżenie

Szekspir śni mi się po nocach

Jacek Cieślak 06-10-2011, ostatnia aktualizacja 06-10-2011 17:25

Z Adamem Ferencym rozmawia Jacek Cieślak

Rz: Zagrał pan świetną rolę radzieckiego komisarza w „1920 Bitwie Warszawskiej". Głośno o niej. Zresztą jest pan na billboardach. Zbliżenie - czytaj więcej

Adam Ferency: Widziałem ten billboard. Komisarz Bykowski wisi nad bohaterami, ale na szczęście nie będzie miał decydującego wpływu na ich życie. Zginie zasłużoną śmiercią. Jerzy Hoffman powiedział mi: wielu w polskim filmie zagrałeś sk...synów, ale takiego jak w moim to jeszcze nie. Przyjmuję to więc za wspaniałą recenzję.

Był pan stylowym kamerdynerem w „Niani", mądrzejszym od nowobogackich gospodarzy. Dobrze się pan czuje w takim telewizyjnym świecie?

Grając kamerdynera, myślałem o szekspirowskich błaznach. Higiena pracy wymaga podejmowania różnych zadań. Byleby nie grać po łebkach. Jeśli rolę traktuje się poważnie – nie widzę nic złego w takiej gimnastyce. To jak ćwiczenia rozciągające. Mogą tylko pomóc. Gorzej z ryzykiem popularności, jaką daje serial. Na szczęście publiczność oglądająca intensywnie „Nianię" nie pojawia się na spektaklach Lupy i Warlikowskiego. Mam spokój. Co innego Stanisław Mikulski, który, gdy grał Cyrano de Bergeraca w Teatrze Ludowym, mimo przyklejonego nosa, był rozpoznany jako Kloss. Miał bonusy. Gdy przyjechał do Budapesztu, jechał przez miasto odkrytą limuzyną i witano go na Nepstadionie. Takie ryzyko może korcić.

Co pana skusiło do zagrania w „Układzie warszawskim"?

Żeby się utrzymać na pewnym poziomie finansowym, nie sposób nie grać w serialach. A każdy lubi zarobić parę groszy, tylko niechętnie się do tego przyznaje. Zaciekawiły mnie też dwie rzeczy w scenariuszu: założenie, że jest kryminalny, ale z elementami komediowymi, a także nierealistyczna rola. Przecież nie ma w policji 60-letnich komisarzy, bo po 15 latach służby idą na emeryturę. To znaczy, że zagrałem kogoś, kogo nie ma. Ciekawe. Pozwala na więcej.

Aktorzy marzą o wielkiej szekspirowskiej roli, a pan zagra aż trzy – Otella, Shylocka i Leara, i to w jednym spektaklu, „Opowieściach afrykańskich według Szekspira". Nie miał pan żadnych obaw?

Jak się dostaje takie trzy wielkie role, nie można powiedzieć „nie", szczególnie gdy propozycję składa Krzysztof Warlikowski. To nie znaczy, że jestem optymistycznie nastawiony. Boję się tego spektaklu, śni mi się już po nocach. Mam koszmary, że nie mogę sobie poradzić. To będzie długie przedstawienie.

O mężczyźnie w kryzysie wieku średniego.

Kiedy zaczynaliśmy próby, powiedzenie „kryzys starości" było kluczowe. Myślę, że Warlikowski doszedł do takiego momentu, kiedy poczuł, że nie jest młody. Z mojej perspektywy, 60-latka, wygląda to zabawnie. Ale kto wie: może starość jest bardziej przerażająca dla młodszych. Te kilkanaście lat, które nas dzielą, sprawiły, że pierwszy kryzys starości mam za sobą. Oswoiłem się z myślą, że życie nieuchronnie zaczyna się kończyć i czas na decyzje, co da się jeszcze zrobić. Ramą spektaklu jest „Król Lear". Zaczynamy od sceny podziału królestwa. Na wątki Shylocka i Otella można patrzeć jak na retrospekcję życiowych prób i poszukiwania tożsamości. To bilans krzywd, jakie bohater wyrządził i jakie jemu wyrządzono.

Dlaczego w związku ze spektaklem śnią się panu koszmary?

Jako uczeń Tadeusza Łomnickiego myślę o końcu mojego mistrza. Lear jest jak fatum. Boję się też niewyobrażalnego wysiłku. Często grając duże role, mam wrażenie, że wypływam kajakiem na ocean. Teraz zdecydowanie mocniej się boję, czy zdołam dopłynąć do drugiego brzegu.

Poprzednia
1 2 3

Przeczytaj więcej o:  1920 Bitwa Warszawska, Adam Ferency, Jacek Cieślak, Janusz Gajos, Jerzy Hoffman, Komisarz Bykowski, Krzysztof Warlikowski, Lear, Opowieści afrykańskie według Szekspira, Shylock, Tadeusz Łomnicki, Teatr Na Woli, Układ Warszawski, burza, niania, otello

Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:

E-booki "Rzeczpospolitej"

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwód czy separacja to zawsze porażka, często finansowa. Z reguły jednak okazuje się mniejszym złem, niż formalne pozostawanie w związku, którego nie da się utrzymać
Testamenty, spadki, darowizny

Testamenty, spadki, darowizny

Poradnik o regułach dziedziczenia oraz praktyczne wskazówki dotyczące sporządzania testamentu
  • książki
  • muzyka
  • filmy
  • multimedia
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Święta sprzedają się jak seks

Maciej Stuhr: Moją córkę Mikołaj odwiedził akurat wtedy, kiedy dziadek musiał wyjść po drzewo do kominka. Dziecko wpadło w taką histerię i spazmy, że więcej się już nie pokazywał >>