Jak Polska Obraniaka kusiła

aktualizacja: 18.08.2009, 17:17
Ludovic Obraniak
Ludovic Obraniak
Foto: Fotorzepa, Piotr Nowak PN Piotr Nowak

Gdyby nie pasja jednego człowieka i presja mediów, Ludovic Obraniak być może nie zagrałby w reprezentacji

Obraniak po zdobyciu jednej, półtorej, a może dwóch bramek dla Polski w meczu z Grecją stał się nowym bohaterem kibiców. Jeszcze kilka miesięcy temu znali go tylko miłośnicy ligi francuskiej, a to, że jego dziadek był Polakiem stanowił jedynie ciekawostkę. Nadziei dla Polski związanej z tym faktem raczej sobie nie robiono.

Pierwszą osobą, która pomyślała, że to mógłby być nowy piłkarz naszej kadry, był Marcin Żewłakow. Kiedy w roku 2005 przeniósł się z belgijskiego Mouscron do FC Metz, Ludovic Obraniak, wychowanek tego klubu, był w kadrze pierwszej drużyny już od trzech lat. Żewłakow opowiadał mu o Polsce i namawiał do przyjęcia obywatelstwa, mimo że Obraniak miał już za sobą występy w reprezentacji Francji juniorów i młodzieżowej. To dlatego kiedy przyjechał na zgrupowanie reprezentacji przed meczem z Grecją, za swojego przewodnika uznał brata Marcina - Michała Żewłakowa. Pod wpływem Marcina, ale prawie trzy lata później, Obraniak wysłał do konsulatu polskiego w Lille dokumenty, świadczące o polskim pochodzeniu dziadka, który w roku 1937 wyjechał z Pobiedzisk do Francji w poszukiwaniu pracy. Problem w tym, że dokumenty, jakie przekazał pracownikowi konsulatu były oryginałami, a on je zgubił. Sprawa znowu utknęłaby w martwym punkcie gdyby nie „Przegląd Sportowy”. Dziennikarze zaczęli pisać o francuskim piłkarzu polskiego pochodzenia, który przez opieszałość PZPN i władze administracyjne może powiększyć grupę tych, którzy mogli grać dla Polski, ale nikt z Polski o to nie zadbał.W PZPN istniała już wtedy sekcja zajmująca się wyszukiwaniem takich piłkarzy, ale koncentrowała się na tych, którzy są jeszcze w wieku juniora. Twórcą sekcji był ówczesny wiceprezes Jerzy Engel, jednak od początku pracuje w niej tylko jedna osoba. Jest nią 35-letni dziś Maciej Chorążyk, absolwent wydziału dziennikarstwa i socjologii na Uniwersytecie Opolskim, współpracujący z „Tygodnikiem Kibica”, menedżer sportu z dyplomem Uniwersytetu Jagiellońskiego.Ma na swojej liście około pół tysiąca takich piłkarzy, rozsianych po całym świecie. Współpracuje z kilkoma osobami, szukającymi takich graczy w Europie, Stanach Zjednoczonych i Ameryce Południowej. Mimo że w ciągu trzech lat trenerzy reprezentacji juniorów i młodzieżowej sprawdzili około 40 zawodników z polskimi korzeniami, sens poszukiwań jest najbardziej widoczny dopiero przy znanym piłkarzu, trafiającym od razu do pierwszej reprezentacji Polski. Obraniak takim był.
KOMENTARZ DNIA

Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Business Communication. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Business Communication lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych". Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE