Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Media i internet

Wcišż mało e-dzienników w szkołach

Fotorzepa, Marian Zubrzycki
Ledwie kilka procent polskich szkół będzie w nowym roku szkolnym korzystać z e-dzienników, szacujš przedstawiciele firm dostarczajšcych tego typu oprogramowanie
Takš możliwoœć daje nowelizacja rozporzšdzenia resortu edukacji (weszła w życie z poczštkiem sierpnia) w sprawie sposobu prowadzenia dokumentacji szkolnej. Elektroniczne dzienniki nie sš żadnš nowoœciš ale, według danych resortu oœwiaty, w poprzednim roku szkolnym, funkcjonowały jedynie w 0,3 proc. placówek. Zmiana przepisów miała sprawić, że e-dzienniki miały się stać produktem używanym masowo. Tak się jednak nie stanie, przynajmniej w rozpoczynajšcym się wkrótce roku szkolnym. – Myœlę, że kluczowš sprawš jest czynnik ludzki. Kadra nauczycielska jest przyzwyczajona do korzystania z papierowych dzienników. Boi się, że elektroniczne dzienniki oznaczajš dodatkowš pracę zwišzanš z wprowadzaniem danych – tłumaczy Marcin Kempka, dyrektor generalny firmy Librus, lidera na rynku e-dzienników. Problemem sš również ograniczenia techniczne. – Żeby system działał właœciwie w każdej klasie powinien stać komputer podłšczony do internetu, żeby nauczyciel na bieżšco mógł wprowadzać dane do e- dziennika. Doskonale wiemy, że to nie jest możliwe. Do tego dochodzš kwestie zapewnienia cišgłoœci funkcjonowania z powodu awarii sieci energetycznej – mówi Władysław Brzozowski, nauczyciel z Zespołu Szkół Ponadgimazjalnych nr 10 w Łodzi. Stworzył tego typu aplikację, która z powodzeniem działa w ok. 30 szkołach.
Przedstawiciele firm produkujšcych e-dzienniki (rynek jest bardzo rozdrobniony bo system od strony technologicznej nie jest zbyt skomplikowany) przyznajš jednak, że zmiana przepisów spowodowała znaczny wzrost liczy zamówień. – Jeszcze rok temu dostawaliœmy 30-40 zapytań w tej sprawie i podpisywaliœmy kilka umów. W tym roku zgłosiło się do nad już ponad1 tys. zainteresowanych a liczba klientów wzrosła parokrotnie – twierdzi Marcin Iwaniec, właœciciel wrocławskiej firmy 4proweb.net. Pytanie dotyczš przede wszystkim czy produkt jest zgodny z zaleceniami MEN (najczęœciej podnoszone sš kwestie bezpieczeństwa przechowywanych danych i selektywnoœci dostępu) czy kosztów wdrożenia i użytkowania. Według naszych rozmówców cena wcale nie jest głównym problemem, który powstrzymuje szkoły czy władze lokalne, które finansujš zakup rozwišzania, od takich inwestycji. Koszt zależy od wielkoœci szkoły i iloœci modułów (system może być rozbudowywany o najróżniejsze funkcje, np. e-rekrutację), które będš implementowane. – W przypadku małej szkoły, a wœród naszych klientów sš również wiejskie placówki majšce 40 uczniów, roczny koszt nie przekracza 400 zł – mówi Iwaniec. W œredniej wielkoœci szkole kwota wzrasta do ok. 2 tys. zł. Jego zdaniem na korzystanie z e-dzienników najczęœciej decydujš się gimnazja i szkoły œrednie. – W podstawówkach rozwišzanie sprzedaje się słabo – przyznaje. Producenci aplikacji stosujš najróżniejsze techniki sprzedaży rozwišzań. – Udostępniamy nasze rozwišzanie organom prowadzšcym szkoły bezpłatnie. Opłaty pobierane sš od rodziców, którzy chcš mieć dostęp do informacji o swoich dzieciach z innych komputerów, niż zainstalowanych w szkole – tłumaczy Kempka. Przeciętnie jest to 20 zł rocznie. Według przedstawiciele Librusa, w tym roku szkolnym e-dzienniki będš funkcjonowały w 3-4 proc. placówek (w Polsce działa ponad 30 tys. placówek). – W zdecydowanej większoœci e-dzienniki będš używane równolegle z papierowymi. Mało, która szkoła zdecyduje się na wycofanie tradycyjnych dzienników – mówi. W kolejnych latach ten współczynnik będzie szybko rósł. - Zgłaszajš się do nas gminy, które chcš za jednym zamachem wprowadzić ten system we wszystkich szkołach, które prowadzš – opowiada Iwaniec. - Często chcš finansować takie inwestycję dotacjami unijnymi – dodaje Kempka.
ródło: PARKIET

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL