Wiadomości

Zawsze stoję obok Donalda Tuska

Fotorzepa, Darek Golik DG Darek Golik
Wyroki sądów należy respektować. I kropka. Mieszkańcy miasta muszą widzieć, że organa państwa staną po stronie prawa, a nie interesu prywatnego – mówi prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz
[b]Rz: Czy zdecydowana postawa w czasie eksmisji kupców z KDT pomoże pani w odzyskaniu słabej ostatnio pozycji politycznej w Platformie? Pokazała pani, jak mówi większość komentatorów, twarz żelaznej damy.[/b]
[b]Hanna Gronkiewicz-Waltz:[/b] To było zaledwie kilka dni temu. A jak mówią, łaska pańska na pstrym koniu jeździ. Wolałabym, aby eksmisja odbyła się pokojowo. Wcześniej udało nam się polubownie rozwiązać to, co moim poprzednikom się nie udawało – rozwiązaliśmy problem właścicieli kilku posesji, którzy nawet od 20 lat blokowali poszerzenie ulic. [b]Gdyby usuwanie kupców odbyło się pokojowo, to nie mówiono by o pani jako o nowej Margaret Thatcher.[/b]
Proszę pamiętać, czyim kosztem KDT od ponad siedmiu lat stały na placu Defilad za zgodą kolejnych włodarzy miasta. Powiem jasno: kosztem mieszkańców i rozwoju całej Warszawy. W przypadku KDT nie miałam wyjścia. Chcę w przyszłym roku rozpocząć budowę kolejnej linii metra, więc zdecydowane działania są jedyną drogą, aby takie inwestycje mogły ruszyć. Przez dwa i pół roku przedstawiałam kupcom rożne korzystne propozycje przenosin z blaszaka. Odrzucali je jedna po drugiej, bo część z nich chciała się tam po prostu uwłaszczyć. I uznałam, tak po ludzku, ale w zgodzie z prawem, że nie mogę kontynuować rozmów prowadzących donikąd.  [b]W dniu eksmisji dziennikarze usiłowali wydobyć z pani choć parę zdań współczucia dla kupców. Bez powodzenia.[/b] To była taka sytuacja jak lekarza, który dokonuje operacji. Może bardzo współczuć pacjentowi, ale musi tę interwencję przeprowadzić, aby uratować życie.  [b]Współczucia u pani nie było widać, raczej oburzenie. A potem zgłosiła pani wnioski do prokuratury przeciwko kupcom.[/b] Wnioski do prokuratury muszą być. Bo jest to obowiązek funkcjonariusza publicznego, gdy ma uzasadnione podejrzenie popełnienia przestępstwa.  [b]Ile pani takich wniosków skierowała?[/b] Moi prawnicy nad tym pracują. Muszę mieć dowody, nie chcę działać tak jak mój poprzednik Lech Kaczyński, który złożył 400 wniosków do prokuratury i niewiele z tego wynikło.  [b]Czyli żadnego wniosku pani nie złożyła?[/b] Pierwszy wniosek został złożony. Kolejne są w przygotowaniu. Są już doniesienia policji przeciwko konkretnym osobom, a ja występuję przeciwko części zarządu KDT.  [b]Z jakiego powodu?[/b] Podejrzenia sprawstwa kierowniczego w niszczeniu mienia samorządowego oraz stwarzania zagrożenia dla życia i zdrowia. [b]Nie lepiej, dla zwykłego spokoju, było te wnioski odpuścić?[/b] Powtórzę: funkcjonariusz publiczny nie może się dopuścić takiego zaniechania. Prawo trzeba respektować i je wykonywać.  [b]Czyli żeby być sprawiedliwym, trzeba być czasami okrutnym?[/b] To nie ma nic wspólnego z okrucieństwem. Wyroki sądów należy respektować. I kropka. Mieszkańcy muszą widzieć, że organa państwa staną po stronie prawa, a nie interesu prywatnego. [b]Wracam do pytania: czy koledzy z partii, premier, a może wicepremier Schetyna pogratulowali pani tej brawurowej akcji? Czy też powiedzieli: oj, znowu nam podpadłaś, bo obniżasz notowania Platformy?[/b] Nie było takiej wymiany zdań. Rozmawialiśmy tylko podczas Święta Policji. [b]I co?[/b] Premier powiedział mi to, co powtórzył później publicznie – czyli mnie wsparł.  [b]Heroiną pani w każdy razie nie nazwał? [/b] Heroiną? [b]Bohaterką. Jak Danutę Hübner, gdy wygrała wybory europejskie w Warszawie.[/b] Nie. Ale wiem, że premier wspiera przestrzeganie prawa. Jest w tym jednoznaczny i nieugięty. [b]Zapytam inaczej. Podczas poprzednich wieczorów wyborczych stała pani koło Tuska. Dzisiaj też stałaby pani tuż obok premiera, w centralnym miejscu?[/b] Odkąd zostałam wiceprzewodniczącą partii, stoję blisko przewodniczącego. [b]Pytam o to, bo w kuluarowych rozmowach prominentni politycy PO w ostatnich miesiącach mówili: Hanka nam źle robi, niech się weźmie do roboty i coś przeprowadzi w tej Warszawie.[/b] Dla mnie ważne jest, by warszawiacy widzieli zmiany. Budowy mostu Północnego trudno nie zauważyć. [b]Podobno Tusk krótko przed wyborami samorządowymi na spotkaniach kierownictwa pytał nawet poirytowany: „A kto ją w ogóle wymyślił?”. Usłyszał wtedy szczerą odpowiedź jednego ze współpracowników: „To ty, Donaldzie”.[/b] Najwyraźniej chodzimy na różne posiedzenia władz partii. Donald Tusk po prostu przedstawił mi propozycję kandydowania, a ja ją przyjęłam. [b]Obchody rocznicy powstania warszawskiego wzmocnią panią czy osłabią? Mnóstwo emocji jest wokół tej sprawy.[/b] Wydaje mi się, że udało się ustalić wersję kompromisową. Wspomnienia z poprzedniego roku i apele powstańców sprawiły, że zaczęliśmy szukać nowej formuły. Chodziło o okrzyki i buczenie, oklaski. [b]To źle, że były wtedy oklaski?[/b] Tak, szczególnie gdy ktoś przychodzi spóźniony, kilka minut po godzinie W... I generalnie nie powinno być bicia braw na cmentarzu, tym bardziej że jest to modlitwa za poległych. [b]To jaki kompromis został ustalony?[/b] Powstańcy powiedzieli na spotkaniu ze mną, że sytuacja z ubiegłego roku nie może się powtórzyć. Chcieli, by uroczystość miała bardziej prywatny charakter. Uzgodniłam z powstańcami i Kancelarią Prezydenta, że wieńce złożą prezydent, prezydent stolicy, marszałkowie Sejmu i Senatu, premier. Pan minister Władysław Stasiak proponował, by umożliwić uczestnictwo przedstawicielom klubów parlamentarnych. Zgodziliśmy się na to. [b]Przemówień nie będzie?[/b] Przemówień nigdy nie było i nigdy nie będzie. Zawsze była modlitwa i składanie wieńców. [b]Były też podobno negocjacje z BOR. Powstańcy nie chcieli metalowych barierek.[/b] Ja również byłam za tym, by barierek nie było. Wersja kompromisowa to sznurki oddzielające poszczególne sektory, czyli symboliczna bariera, którą będzie można szybko usunąć. [b]Zamieszanie wokół tych obchodów obala chyba tezę, iż samorząd jest apolityczny, bo rury kanalizacyjne nie należą do żadnej partii?[/b] W wielkich metropoliach rzeczywiście polityka przenika się z samorządem. W takich miastach jak Warszawa czy Gdańsk polityczni single mają małe szanse. Ale jestem pewna, że obecni wiceprezydenci stolicy są najmniej polityczni ze wszystkich, którzy byli wcześniej dobierani przez moich poprzedników.  [b]Niemal wszyscy to chyba pani znajomi?[/b] Ze wszystkich moich zastępców tylko jednego poznałam wiele lat temu w NBP. Jest moim wieloletnim współpracownikiem, a nie znajomym w potocznym tego słowa znaczeniu. Ani on u mnie nigdy nie był w domu, ani ja u niego. A znajomy to ktoś, u kogo się bywa i kogo się zaprasza. [b]To interesująca definicja słowa „znajomy”.[/b] Gdyby zastosować szerszą definicję słowa „znajomy”, to w ratuszu nie powinien pracować nikt związany z NBP, EBOR czy Uniwersytetem Warszawskim, czyli z instytucjami, w których kiedyś pracowałam. Jarosława Kochaniaka poznałam, gdy współtworzył program prywatyzacyjny dla Platformy Obywatelskiej. Z Włodzimierzem Paszyńskim zetknęłam się już po kampanii samorządowej. Jacek Wojciechowicz, którego poznałam w 2005 roku, jest jedynym wiceprezydentem członkiem PO, zresztą od 25. roku życia pracuje w samorządzie i żeby zostać moim zastępcą, zrezygnował z mandatu poselskiego. Był przez lata skarbnikiem, w różnych układach politycznych odpowiadał za finanse Szczecina, a potem był wiceprezesem BGK. Sekretarz to były wiceprezes UOKiK. Wszyscy z doświadczeniem i kompetentni. [b]Jednak nie zawsze ludzie popierani przez panią sprzyjali sprawnej pracy miasta. Gdy przewodniczącym Rady Warszawy był Lech Jaworski, zdarzało się, że radni odrzucali uchwały, które pani proponowała. Jaworski w końcu został odwołany, a jego miejsce zajęła Ewa Malinowska-Grupińska, żona wpływowego ministra w Kancelarii Premiera. I teraz radni głosują jak sprawna maszynka.[/b] Przewodniczącego rady wybierają kluby. Gdy wybierano Ewę Malinowską-Grupińską, jej mąż nie był ministrem. [b]Ale Jaworskiego pani popierała?[/b] I Jaworskiego, i Grupińską. Uważam, że przewodniczącym musi być osoba, która zdaniem radnych jest skuteczna.  [b]Powtarza pani, że największymi wrogami pani jako prezydent stolicy są pisowcy i byli „piskorczycy”. To chyba kolejne potwierdzenie upolitycznienia stołecznego samorządu?[/b] To są twardzi rywale polityczni, którzy mają inne poglądy i inną proweniencję. Nie po to walczyłam o demokrację, żeby nie akceptować rywali. Zawsze jacyś są, raz tacy, raz inni. Takie jest życie w polityce. Wiem coś o tym. Gdy byłam prezesem NBP, współpracowałam z sześcioma różnymi premierami. [b]Zdecydowała się pani w stolicy na inną koalicję niż ta na szczeblu rządowym, czyli na porozumienie z lewicą. PSL w mieście nie ma, ale jest Prawo i Sprawiedliwość. Pani mówi: „nigdy z PiS”. SLD to lepszy i bardziej przewidywalny partner?[/b] Jest porozumienie programowe, które jakoś, dzięki Bogu, dwa i pół roku funkcjonuje. I okazało się, że w wielu sprawach rzeczywiście mamy zbieżne poglądy. [b]Po co pani właściwe szefowanie mazowieckiej PO?[/b] Premier mnie poprosił, gdy pojawiło się pewne napięcie przy rezygnacji Ewy Kopacz z tej funkcji. [bMinister Kopacz musiała złożyć rezygnację, bo takie zasady przyjęła PO: kto jest w rządzie, nie może szefować strukturom PO.[/b] Ona również prosiła mnie bym była jej następcą. [b]Dlaczego?[/b] To pytanie do niej. [b]To nie chciała by szefem regionu został Andrzej Halicki, który zabiegał to stanowisko?[/b] Poseł Halicki dziś jest moim zastępcą. Jesienią być może zostanie szefem regionu. Ja swoją osoba wnoszę spokój, bo zdaniem kolegów jestem kompromisowa, koncyliacyjna. [b]Ale jest też pani, jak mówią koledzy osobą nie dbającą o szczegóły. I nie wnika pani dokładnie, choćby w to co robią jej zastępcy. W sytuacji zarzutów o brak troski o szczegóły opowiadała pani, że gdy budowała swój dom, to nie interesowała się tym jakie będą kafelki w łazience. To prawda?[/b] Mam wyjątkowe zaufanie do męża. A w przypadku moich zastępców w mieście — daję dużo swobody, ale wymagam i dokładnie sprawdzam. [i]Hanna Gronkiewicz-Waltz jest prawnikiem i politykiem. Była prezesem NBP, wiceprezesem Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju, w 1995 roku kandydowała na prezydenta, zdobywając 2,76 proc. głosów. Od 2006 roku jest prezydentem Warszawy.[/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL