Styl życia

Narcyzm. Młodzi biegną po ego

Rzeczpospolita
Ludzie urodzeni po 1982 roku to najbardziej narcystyczne pokolenie w historii świata – ogłosiła po 20 latach badań amerykańska psycholog dr Jean Twenge
Czy postawa narcystyczna to konieczność, by przetrwać we współczesnym świecie, czy przejaw zagubienia? A może jedno i drugie?
Jean Twenge co roku prosiła studentów wybranego przez siebie college’u o wypełnienie kwestionariusza mierzącego ich ewentualne skłonności narcystyczne. Najmłodszy rocznik, który wypełniał kwestionariusz, to studenci urodzeni w 1982 r., najstarszy – to ich rodzice urodzeni w latach 60. I jedni, i drudzy odpowiadali między innymi na pytania: Czy gdybyś ty urządził ten świat, byłby on lepszym miejscem?; Czy jesteś osobą wyjątkową i niesamowitą?; Czy myślisz, że mógłbyś zdobyć wszystko, czego zapragniesz? [srodtytul]Popierają zapatrzonych w siebie[/srodtytul]
Okazało się, że na przestrzeni 20 lat poziom narcyzmu wśród młodych ludzi wzrósł aż o 65 procent. Dzisiejsze dwudziestoparolatki to rzeczywiście pokolenie absolutnie wyjątkowe, bo najbardziej zapatrzone w siebie, przekonane o własnej niepowtarzalności, spodziewające się podziwu otoczenia. – Żyjemy w kulturze, która promuje postawy narcystyczne – tłumaczy Christopher Lasch, socjolog amerykański. Przykład? Cechy narcystyczne, takie jak łatwość w wywieraniu na innych dobrego wrażenia czy nieumiejętność zawiązywania bliskich relacji, preferują u swoich pracowników duże firmy i organizacje. Inne badania, autorstwa Amy Brunell, profesor psychologii z Ohio State University, mówią, że osoby o skłonnościach narcystycznych nie tylko widzą siebie na pozycji lidera, ale także są postrzegane przez innych ludzi jako osoby, które przewodzą czy powinny przewodzić danej grupie. Postawa narcystyczna, wyrażana m.in. wysoką samooceną, jest odpowiedzią na wymagania współczesnej kultury, gdzie promowany jest indywidualizm, skupienie na sobie. Nie jest przejawem zaburzeń, ale raczej dobrej kondycji psychicznej, umiejętności przystosowania się do wymogów czasu – wynika z badań dr hab. Krystyny Drat-Ruszczak ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej w Sopocie oraz dr Róży Bazińskiej z Instytutu Psychologii Uniwersytetu Gdańskiego. Te ostatnie badania potwierdziły także, że osoby narcystyczne mają wyraźne problemy w relacjach interpersonalnych. Radzą sobie, ale znacznie ważniejsze są dla nich osobisty sukces, kompetencje, umiejętności. Trudno im być blisko, angażować się. [srodtytul]Życie za szybą[/srodtytul] Według psychologa Marcina Czarnockiego współcześnie o narcyzmie można mówić w dwóch znaczeniach. Po pierwsze – jako o klinicznym zaburzeniu osobowości, trwałym i trudnym w terapii. Po drugie – traktując narcyzm jako życiową postawę. W pierwszym ujęciu narcyz przede wszystkim cierpi z powodu zbyt dużego skoncentrowania na sobie samym. Mimo największych chęci nie jest w stanie wyjść poza siebie, zapomnieć o sobie, skoncentrować się na drugim człowieku. Jest samotny, ma poczucie życia „za szybą”. Trudno wyobrazić sobie jego świat. W drugim ujęciu stopień zapatrzenia w siebie może być bardzo zróżnicowany. Skłonności narcystyczne ma w sobie każdy z nas. Od tego, jak potoczy się nasze życie, zależy, czy rozwiniemy je w sobie czy nie. [srodtytul]Rodzice doskonali[/srodtytul] Stopień nasilenia skłonności narcystycznych zależy przede wszystkim od tego, jak wyglądała w dzieciństwie relacja z rodzicami. Rodzice nastawieni na zaspokajanie dziecięcych potrzeb, otwarci na budzącą się indywidualność dziecka, uważni na jego potrzeby i możliwości nie wychowają narcyza. Jego deficyty biorą się bowiem z relacji, w której jako dziecko jest przedmiotem zaspokajania pragnień swoich rodziców. To te dzieci, które od początku istnienia stanowią niezbity dowód na to, że ich rodzice są doskonali. Te dzieci świetnie wyglądają, świetnie się zachowują, świetnie uczą, a lista ich kompetencji i umiejętności w wieku lat nastu przerasta listę kompetencji niejednego magistra. Narcyz ma problem z empatią, zauważaniem innych ludzi. Traktuje ich tak samo, jak jego rodzice traktowali go w dzieciństwie – jako narzędzie do realizacji własnych celów. Można rozróżnić aktywny i pasywny typ narcyza. Oba typy charakteryzuje mimowolna skłonność do koncentrowania się na własnym wizerunku, na tym, jak jest się postrzeganym przez innych. Pierwszy z nich to osoba niepewna. Spojrzenia innych ją paraliżują, czuje się obserwowana i jest to dla niej źródłem wielu cierpień. Krytyka, nawet najlżejsza, jest dla niej klęską. Bezustannie porównuje się z innymi, czujnie tropiąc każdą niedoskonałość samej siebie. Drugą grupę osób narcystycznych stanowią ludzie, którzy są pewni siebie, bez reszty oddani afirmacji swej osoby, nie przejmują się zbytnio opiniami innych. Mimowolnie dają innym do zrozumienia, że są gorsi. Uczucia chowają w podświadomość, mają duży problem z realną oceną samych siebie. Często wydaje im się, że są najważniejsi, najładniejsi, najmądrzejsi i mają prawo wykorzystywać innych. W skrajnych wypadkach nie mają przyjaciół, znajomych. Z drugiej strony – osoby narcystyczne są zazwyczaj ekstrawertykami, potrafią być bardzo sympatyczne i czarujące, pociągające dla otoczenia. [srodtytul]Światełko i tunel[/srodtytul] Nasza epoka charakteryzuje się ogromną produkcją obrazów oraz wielkimi możliwościami ich rozpowszechniania. Obrazy mają wręcz narkotyzujący, natrętny charakter. Obraz zaczyna być ważniejszy niż głębsza treść. To kolejny element naszej kultury napędzający narcystyczne tendencje. Dla narcyza wygląd zewnętrzny, czyli tzw. image, jest zasadniczym składnikiem poczucia tożsamości, ważnym kawałkiem ja. Narcyz dba o swój wygląd nie po to, aby zwyczajnie zadbać o siebie, ale by w swoim własnym mniemaniu zaistnieć wśród najpiękniejszych i najmodniejszych. Setki tysięcy kobiet na całym świecie walczyło o to, by dostać się do reality show, w którym mogły przejść operację plastyczną i dorównać współczesnym kanonom urody. Gotowe były na każde poświęcenie, byle tylko „wypięknieć”. Ich bratnimi duszami są miliony uczestników innych reality show, w których odsłaniają przed sobą nawzajem najbardziej intymne i osobiste uczucia, problemy w poszukiwaniu poczucia własnej wartości i zrozumienia. Wszyscy grają w spektaklach o sobie samych odgrywanych przez samych siebie. Drew Pinsky oraz Mark S. Young przebadali pod kątem narcyzmu 200 osób uznanych za tzw. celebrities. Większość z nich przejawiała dużo silniejsze tendencje do samouwielbienia niż przeciętni ludzie. Co ciekawe, najbardziej narcystyczne są postacie telewizyjnego show-biznesu, i to kobiety. Konflikt między potrzebą bycia sobą a lękiem przed potencjalnymi negatywnymi konsekwencjami społecznymi, jakie mogą z tego wynikać, dręczył ludzkość od zarania dziejów. Gdzie postawić granicę między własną indywidualnością a resztą świata? Jak dalece próbować narzucić światu samego siebie i odwrotnie – na ile poddawać się naciskom zewnętrznym? Dziś problem pozornie przestał być tak palący. Przecież wystarczy, zgodnie z zasadami nowoczesnego podejścia, podjąć kilka decyzji zawodowych i międzyludzkich, by ułożyć sobie życie. Uwarunkowania rodzinne czy społeczne nie mają żadnego znaczenia. Aby dopilnować całości, wystarczy się skupić na sobie. Ale to także rodzaj ucieczki przed konfliktami wewnętrznymi, jakie wywołuje życie w społeczeństwie. Taka nowoczesność jest trudna o tyle, że brakuje w niej powszechnie uznawanych i respektowanych norm moralnych i etycznych, porad i drogowskazów. Stąd pokusa ciągłej koncentracji na tym, jak się odnaleźć w codziennie zmieniającym się życiu społecznym. Główny problem polega na tym, że narcyz inwestuje przede wszystkim w fasadę i systematycznie ją buduje. Głębiej staje się coraz słabszy i bardziej zagubiony, coraz mniej zdolny do bliższych relacji z innymi czy zaangażowania w szersze problemy społeczne. – Przestańmy mówić naszym dzieciom, że są takie wspaniałe. One już o tym wiedzą. Pewność siebie to dobra cecha, ale samouwielbienie na przekór realności to już problem. Wychowujemy pokolenie niezdolne do realnej oceny samych siebie – przestrzega Jean Twenge w książce pt. „Generation me” („Pokolenie Ja”; Free Press, New York 2006). Na szczęście trudno wskazać taki moment w historii, który nie przyniósł ludzkości czegoś wartościowego. Znana amerykańska agencja marketingowa Faith Popcorn’s BrainReserve badająca trendy konsumenckie w swoich prognozach publikowanych w Internecie przewiduje pozytywny rozwój sytuacji i zachowań konsumentów. W reakcji na rozczarowanie polityką, Kościołem, światem biznesu wyodrębnią się dwa trendy zachowań. Pierwszy według analityków FPBR charakteryzuje się nastawieniem na mocne doznania, doraźne przyjemności, nieliczenie się z konsekwencjami. Drugi – uwaga! – to tendencja do wycofywania się z wyścigu szczurów, poszukiwanie przyjemności płynących z prostego życia. To świadome kwestionowanie konsumpcjonizmu, powrót do czasów, kiedy zakupy były praktyczne i trwałe, przedmioty szanowało się i używało ich, dopóki było to możliwe. Minimalizm, odpowiedzialność, prostota. Brzmi jak koniec epoki narcyzmu? [ramka]Narcyz + W mitologii greckiej był pięknym młodzieńcem, który nie potrafił nikogo pokochać. Kiedy odrzucił względy nimfy Echo, rozgniewana bogini Nemezis się zemściła. Narcyz zakochał się we własnym odbiciu w wodzie. Umarł zapatrzony w siebie, całkowicie obojętny na świat i – paradoksalnie – nieszczęśliwy.[/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL